Budka Suflera

50-lecie Budki Suflera

Opublikowano: 29 maja 2024

Budka Suflera to jedna z tych wielkich kapel, taki zespół rockowych gigantów, który trwa niezmiennie na scenie od kilku dekad. Obok Perfectu, Manaamu, Republiki, Kultu czy Lady Pank to jedna z najznakomitszych polskich formacji – mówi Bogdan Olewicz, autor tekstów do wielu piosenek Budki Suflera.

Jakie odczucia wiążą się z pracą z Budką Suflera? Jak to jest pracować z legendarnym zespołem?

Bogdan Olewicz – Jednym słowem – fantastycznie… i kolorowo! Ogólnie współpracuje się podobnie jak 10-20 lat temu, czyli nadal się przyjaźnimy, nadal się nawzajem rozumiemy i doceniamy radość wspólnego tworzenia nowych utworów, pomimo tego, że czas nie stoi w miejscu i wiele rzeczy w nas samych i w naszych relacjach z innymi ulega zmianom. Świat za oknem zmienia się mniej lub więcej każdego dnia. I czasy są coraz trudniejsze.

Dla mnie Budka Suflera to jedna z tych wielkich kapel, taki zespół rockowych gigantów, który trwa niezmiennie na scenie od kilku dekad. Obok Perfectu, Manaamu, Republiki, Kultu czy Lady Pank  to jedna z najznakomitszych polskich formacji.

Budka ze swoimi kolejnymi płytami, popularnymi przebojami ma swoje trwałe miejsce w annałach rodzimego  rocka. Chyba dzięki talentowi swego lidera – Romualda Lipki – zawsze była rozpoznawalna.  To z rozmachem skrojone brzmienie, chciałoby się powiedzieć potężne choć dzisiaj dzięki technice to coś innego znaczy. Od początku to był naprawdę wielki sound, z gitarami, z klawiszami, chórkami i świetną sekcją rytmiczną. W repertuarze zawsze mieli bogactwo utworów zróżnicowanych stylistycznie –  klasyczne rockowe numery, nośne rytmiczne piosenki idealne do tańca i skakania, popowe hity do wspólnego śpiewania oraz fenomenalne utwory-opowieści, które są refleksjami o emocjach, o ludzkiej naturze, o tym, co rejestrują nasze zmysły, niemal neo-romantyczne w poetyce, quasi-symfoniczne dramaty muzyczne. A do tego zawsze opatrzone tymi Lipkowymi kunsztownymi, ponadczasowymi liniami melodycznymi. Choć Romka już nie ma z nami to ta formuła okazała się być kluczem do sukcesu i stąd chyba w dorobku zespołu te kaskady przebojów i evergreenów.

Pomimo tych wszystkich zmian osobowych, roszad wokalistów to w sumie Budka nigdy nie zatraciła swego wielbionego przez rzesze fanów charakteru. Owszem, zmieniało się brzmienie, zmieniał się styl – w końcu wielkie muzyczne osobowości, które się przewinęły przez jej składy, wzbogacały swoją wyobraźnią i swoim warsztatem brzmienie i powodowały, że Budka nie zatrzymywała się nigdy w miejscu, nie nudziła nas. Ona ewoluowała, mieniła się co jakiś czas innymi barwami i wyznaję, że niemal od samego początku ich działalności, kiedy jeszcze się nie poznaliśmy, byłem i po półwieczu nadal jestem nie tylko „kolaborantem”, ale i fanem tego zespołu.

Patrząc z dystansu tych 50 lat działalności, dla mnie Budka to kapela z tej półki co ProcolHarum, Dire Straits, Eagles, czy Foreigner.

Wspomniał Pan o wielu wyjątkowych utworach. Nie jest tajemnicą, że do wielu z nich napisał Pan teksty. Jak by Pan miał sięgnąć pamięcią i zbudować taki swój własny, subiektywny Top 5 utworów Budki Suflera w Pana przekonaniu.

Bogdan Olewicz – To byłoby dla mnie trudne i niezręczne gdybym musiał wybrać jakieś utwory i oceniać cudzą pracę. W sumie moich przyjaciół i kolegów! Nie chciałbym żadnych utworów faworyzować. W repertuarze Budki jest całe multum świetnie napisanych, zagranych i zaśpiewanych przebojów. Ja lubię je wszystkie. Czy moglibyśmy to pytanie troszeczkę odwrócić?

Oczywiście.

Bogdan Olewicz – Zatem może postaram się wybrać 5 utworów Budki Suflera, które opatrzyłem tekstem, a które utkwiły mi w pamięci i mam do nich sentyment.

Bardzo proszę.

Bogdan Olewicz – Może zacznijmy od takiej pieśni “Czas wielkiej wody”, ponieważ ona w swoim charakterze, w swojej oprawie muzycznej, aranżu, jest właśnie bliska temu, czym Budka mnie zachwyciła, kiedy usłyszałem ją po raz pierwszy. W kraju nikt inny takiej formy nie powielał.

To utwór posągowy, gotycki, trochę i mistyczny. Atmosfera jest taka filmowo bergmanowska. To rozmowa pełna rozważań o upływie czasu, o dorastaniu, o naszym pokoleniu, o tym jak zmieniając się w czasie stajemy się innymi ludźmi.  O tym, czy nasze pokolenie należy do pokolenia straconego. To taki powtarzający się lejtmotyw.

Jest tam opis pewnej rozmowy przeprowadzonej późną nocą, z której cytatów nie ma i w zasadzie niczego szczegółowego się nie dowiadujemy poza zdawkowymi didaskaliami, a jednak atmosfera, która panuje w trakcie tego spotkania, tej odkładanej rozmowy “gdzie przed nami, leży kość niezgody”, ona jest czymś znamiennym. Lubię ten utwór i kocham wykonanie Budki z Krzysztofem Cugowskim. Chociaż te wykonania były rozmaite i odmienne.

Pięknie powiedziane…

Bogdan Olewicz – Teraz jeden z utworów, które bardzo przypadły do gustu Romkowi. Utwór “To nie tak miało być”. On jest również rozważaniem o tym trochę straconym pokoleniu, o tym, że życie nas doświadcza, odmienia nasze losy a nasze plany okazują się być iluzją, złudzeniem. Jest tu pewna nadzieja, że się w końcu znowu spotkamy tam, gdzie trafi każdy z nas i gdzie znów będziemy razem. Gdzieś na niebieskich, zielonych pastwiskach. Romek już tam trafił i chyba czeka na nas.

Ale z drugiej strony ten przekaz zawarty w tej piosence jest także wskazówką i trochę dzwonkiem na opamiętanie –  ponieważ to nie tak sobie wyobrażaliśmy i ten świat i to życie, zupełnie nie tak.  My i wy mieliśmy być murem bez skazy, tacy kryształowi, twardzi jak ze stali. A tymczasem kończymy jako – tu cytuję -“…przemalowani, podzieleni na dobrych i złych, na siebie warcząc jak psy żyjemy tak, tyle dni…”

To przypomina takie niedawne czasy, które mam nadzieję mamy już za sobą. Przez kilka ostatnich lat tego doświadczaliśmy z mass mediów, z różnych innych rozmów, chociażby w rodzinie. To utwór, w którym mówimy o naszych znajomych, przyjaciołach, którzy też żyli  muzyką, śpiewali, grali i że kiedyś to wszystko, co nas dzieliło to wszystko się kiedyś wyrówna. Taka dosyć refleksyjna pieśń.

Rozumiem przesłanie. A numer trzy?

Bogdan Olewicz – Numer trzy to utwór “Ratujmy, co się da”, który pierwotnie nosił tytuł „Kalejdoskop”.  Zawsze zazdrościłem Markowi Knopflerowi sztuki pisania takich genialnych piosenek, których słucha się jak zaśpiewane fascynujące  literackie opowiadanie. Bardzo chciałem napisać taką trochę filmową opowieść, jak to Knopfler lub Paul Simon potrafi. Taką opowieść z wieloma barwnymi szczegółami, z linearnym rozwojem narracji w czasie, oczywiście z wątkiem miłosnym, ale ze zwrotami akcji i szczęśliwym zakończeniem, nie tracąc przy tym dynamiki opisywanej sytuacji.

I nadarzyła się taka okazja, gdy lata temu dostałem muzyczne rybki od kolegów z Lublina. Udało się. W tym napisanym utworze opowieść tej dynamiki nie traci, ponieważ główna narracja ma miejsce w trakcie jazdy autem, i to z otwartym dachem. Jakby kamera zaglądała do środka samochodu i rejestrowała monolog bohatera i narratora tej opowieści. Byłem zadowolony. Oczami wyobraźni widziałem koniec teledysku (który nigdy nie powstał) – kadr pokazuje o świcie maskę auta oraz drogę, która mknie w nieskończoność i nie wiemy, co nas czeka za horyzontem. Ten utwór jest fajnie zagrany i zaśpiewany.

Taki był to przymiar do trochę trudnego zadania warsztatowego.

Wśród piosenek, które są mniej popularne jest taki utwór p.t. „Tajemnicza siła”, który także był bardzo bliski Romkowi. Gdy go skomponował to zadzwonił do mnie i zapytał czy napiszę do tego coś ładnego, romantycznego, gdyż on chciałby go ofiarować swojej żonie. Przysłał muzykę mówiąc „… poczujesz to, jest w nim wyjątkowa atmosfera, taki magnetyzm i dziwne przyciąganie…” Długi czas chodziłem wokół tego utworu, starając się ozdobić go właściwymi słowami, które zleją się z warstwą muzyczną w jedność i otulą tę odwieczną tajemnicę. W sumie jest to wyznanie miłosne, tylko inaczej opowiedziane, trochę bardziej intymnie a przesłanie lekko zakamuflowane. Lubię tę piosenkę po prostu.

To już tylko jedno miejsce nam zostało w Pana rankingu…

Bogdan Olewicz – Trzeba zaznaczyć, że kolejność tych utworów jest przypadkowa, ale zazwyczaj ostatnia rzecz, która powstanie jest bliska memu sercu i tak zapewne kilka miesięcy będzie. Jesteśmy w trakcie kończenia pracy studyjnej nad nową piosenką Budki, która nosi tytuł “Licznik”.

To poważna pieśń na kilka głosów. Tym razem jest to kompozycja Mietka Jureckiego – tego dynamicznego basisty z kucykiem. Ten tytułowy licznik jest symbolem egzystencjalnego lęku, niepokoju, bo żyjemy w dosyć, co tu ukrywać, dziwnym i niespokojnym czasie. Jest wiele obaw o to co będzie, co się stanie, w którą stronę konflikt światowy pójdzie. Moje, czy też nasze pokolenie, jest coraz starsze. Odchodzi tylu wspaniałych, uzdolnionych ludzi. A co zrobią młodzi ludzie, gdy zasiądą u steru świata? Zdajemy sobie sprawę, jeśli chodzi o zmiany klimatu, jak wiele grzechów mamy na sumieniu. Z jednej strony, mamy jakieś fenomenalne wynalazki, którymi są nowe technologie na granicy mocy Boga, a jednocześnie takie prymitywne, złe instynkty, jak chciwość, zachłanność, zawiść, które zrujnowały nasz świat, zawsze prowadzą do rozwiązywania konfliktu siłą raczej niż przy pomocy rozumu, dogadania się, negocjacji.

Na dodatek jeszcze wielu ludzi robiących na tym majątek, którzy wolą sytuacji nie dostrzegać, wielu innych ma poczucie krzywdy, jest lawina pretensji, korupcja z którą nie wiadomo, co zrobić, bo jest multum racji i aspiracji. Są między nami ludzie obojętni, zapatrzeni tylko w siebie. W zasadzie, żeby ten węzeł gordyjski rozwiązać, to jedynym wyjściem jest tylko zrobić wielkie “bum”! Ale autodestrukcja to rozwiązanie bezsensowne.

Więc takie to niewesołe myśli towarzyszyły mi przy pisaniu tekstu do utworu “Licznik”.  Być może poruszą one osoby, które będą utworu słuchały – bo nasz licznik tyka.

Czekamy w związku z tym na premierę nowego utworu, a ta już niebawem – w połowie czerwca.

Bogdan Olewicz – Ja chciałbym może tylko dodać, że dla mnie to duża przyjemność, a jednocześnie zaszczyt, pisać dla takiej wielkiej, legendarnej kapeli jak Budka Suflera i z nimi nadal tworzyć nowe utwory, pomimo tego, że lidera-założyciela, Romka Lipki, już z nami nie ma. Myślę, że w Budce, pomimo kolejnych zmian składu jest nadal wielki potencjał i że pomimo takiego jubileuszu są w świetnej formie.

Najlepszym przykładem jest Tomek Zaliszewski, ponieważ to on dla mnie jest takim niezmiennym tamburmajorem tego zespołu. To nie tylko rytmiczny kręgosłup zespołu – poza tym jest także świetnym autorem bardzo wielu utworów.

Rozmawiał: Kamil Kuran

Udostępnij ten post:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści
Tomasz Kasela
Gabinet Dr Kasela łączy medycynę, naukę i biznes w s...
Rafał Matuszczyk
Formuła wymiany barterowej wywodzi się ze Szwajcarii...
József Váradi
O obchodach 20 lat działalności na rynku przelotów l...
Danuta Stankiewicz
Mam w sobie ogromną radość i nieustający apetyt na ż...
Chopin i Jego Europa
To jubileusz Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego „...