Menu
uzbrojenie polskiej armii

Aktualne uzbrojenie polskiej armii

Uzbrojenie polskiej armii wciąż się zmienia, na szczęście na korzyść. Rząd decyduje się na kolejne inwestycje i modernizację polskiego wojska. Według głośno zapowiadanej Ustawy o obronie ojczyzny już niedługo liczebność żołnierzy ma wzrosnąć do 300 tysięcy, a wydatki na modernizację armii sięgną 524 mld zł

Liczebność Wojska Polskiego z roku na rok się zmienia. Według najnowszych danych rankingu Global Firepower Polska aktualnie znajduje się na 24. miejscu pod względem liczebności armii, jej uzbrojenia i nakładów ponoszonych na utrzymanie.

Na te dane należy jednak patrzeć ściśle przez pryzmat położenia geostrategicznego kraju. Jeśli chodzi o suche dane przedstawiające konkretną liczebność polskiego wojska, prezentują się one następująco. Obecnie w strukturach WP jest 112,5 tys. żołnierzy zawodowych i 32 tys. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. W poszczególnych rodzajach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej służy:

  • 62 tys. w Wojskach Lądowych;
  • 36,5 tys. w Siłach Powietrznych;
  • 12,6 tys. w Marynarce Wojennej;
  • 5 tys. w Wojskach Specjalnych;
  • 32 tys. w Wojskach Obrony Terytorialnej;
  • brak danych o liczbie żołnierzy w Wojskach Obrony Cyberprzestrzeni.

Dla porównania w wyżej wymienionym rankingu bezpośrednio przed Polską znajduje się Ukraina i Kanada, a za nami − Szwecja i RPA. Wraz z rozwojem i powiększaniem się polskiej armii rosną również wydatki przeznaczone na jej utrzymanie i doskonalenie. Już teraz wiadomo, że w 2023 roku na polską armię zostanie wydane 2,3 proc. rocznego PKB (w tym roku to 2,2 proc.). Prognozy przewidują wzrost nawet do 2,5 proc.

Do szybkich i zapowiedzianych już zmian przyczyniła się także sytuacja za wschodnią granicą. W zaawansowanych pracach jest także Ustawa o obronie ojczyzny. Dzięki niej łatwiejsza ma być nie tylko modernizacja techniczna armii, która ma wzrosnąć do 300 tys. osób. Wśród nich ma być 250 tys. żołnierzy zawodowych i 50 tys. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jak uzbrojona jest polska armia?

Polska armia w 2022 roku wciąż posługuje się zarówno sprzętem konstrukcji poradzieckiej, jak i nowoczesnymi odpowiednikami pochodzenia rodzimego i zachodniego. Na kolejne lata już zapowiedziano kilka ciekawych i naprawdę potrzebnych zakupów zbrojeniowych.

Obecnie polska armia posiada 318 jednostek powietrznych, w tym:

  • 69 myśliwców (w tym F-1),
  • 29 samolotów bojowych,
  • 32 samoloty transportowe,
  • 112 śmigłowców (w tym PZL W-3 Sokół),
  • 34 śmigłowce atakujące.

Dodatkowo w skład polskiego wojska wchodzą rakietowe systemy przeciwlotnicze:

  • SPZR Poprad (2 sztuki),
  • PZR S-200C Wega (1 zestaw, 6 wyrzutni),
  • PZR S-125 Newa-SC (17 zestawów, 51 wyrzutni).

Wojsko może pochwalić się także artylerią przeciwlotniczą − armatą ZU-23-2 i PSR-A Pilica (1 zestaw) oraz przenośnymi przeciwlotniczymi zestawami rakietowymi Grom i Piorun.

Jednostki lądowe wykorzystują głównie:

  • 2,5 tys. czołgów (w tym Leopard 2),
  • 12,3 tys. jednostek opancerzonych,
  • 1067 szt. artylerii samobieżnej (w tym WR-40 Langusta i BM-21 Grad),
  • 2 tys. holowanych jednostek artyleryjskich,
  • 490 szt. samobieżnych wyrzutni rakietowych.

Według zapowiedzi rządu jeszcze w tym roku ma dotrzeć do kraju aż 250 czołgów Abrams. Jest to czołg produkcji amerykańskiej, stale modernizowany. Abramsy brały udział m.in. w inwazji na Irak, a według oficjalnych danych żaden amerykański czołg tego typu nie został nigdy zniszczony w wyniku trafienia go z wrogiego czołgu. Z kolei w 2024 roku mają w Polsce wylądować pierwsze polskie F-35.

uzbrojenie polskiej armii

Jakiego dofinansowania może spodziewać się polskie wojsko?

Według oficjalnych danych dostępnych na stronie wojsko-polskie.pl do 2034 roku planowane są wydatki na modernizację polskiego wojska sięgające 524 mld zł, czyli 133 mld dol. Nakłady te mają zostać przeznaczone na nowe uzbrojenie oraz wyposażenie żołnierzy. Wojsko ma zyskać m.in. innowacyjne roboty wspomagające pracę saperów. Mają one zapewnić wykrywanie, usuwanie i neutralizację niewybuchów oraz zdalnych urządzeń wybuchowych. Rząd chwali się, że roboty są opracowane w całości przez polskich inżynierów i wyprodukowane w krajowej zbrojeniówce. Z kolei według kolejnego programu, tym razem o nazwie „Ottokar Brzoza”, wojsko ma pozyskać kilkadziesiąt sztuk niszczycieli czołgów dla pułku przeciwpancernego.

Wszystkie te podpunkty zostały podpisane przez szefa MON Mariusza Błaszczaka 10 października 2021 roku. Ów dokument jest jednym z ważniejszych kontraktów dotyczących obronności naszego kraju.

Czy szybkie zakupy wojska to pasmo porażek?

Wspomniane nowe czołgi Abrams będą kraj kosztować ponad 20 mld zł. Do końca 2026 roku żołnierze Wojska Polskiego mają zacząć użytkować 250 pojazdów tego typu. Minister obrony Mariusz Błaszczak i wicepremier Jarosław Kaczyński zapowiedzieli to w lipcu 2021 roku, a kilka tygodni temu, w kwietniu 2022 roku, umowa została podpisana.

Trzeba przyznać, że jak na kontrakt zbrojeniowy, jest to bardzo szybki czas realizacji planów. Zakup został przeprowadzony w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, co oznacza, że nie odbyło się wnikliwe sprawdzanie konkurencyjnych ofert. Zakup ten z pewnością nie został również uwzględniony w wieloletnich dokumentach planistycznych. Przykładowo w planie modernizacji technicznej ogłoszonym 3 lata temu pojawił się program „Wilk” − w uproszczeniu miał to być zakup nowych czołgów z ich domniemaną produkcją w Polsce. Nabycie Abramsów ma wielu krytyków, którzy są nieprzychylnie nastawieni właśnie z powodu niezaangażowania polskiego przemysłu w ich produkcję.

Według ekspertów do spraw wojskowości i obrony militarnej resort obrony zaczął chodzić na skróty, nadużywając środka wyjątkowego – pilnej potrzeby operacyjnej. Podobna historia dotyczy zakupu dwóch baterii systemu Patriot czy 32 samolotów F-35. Obie transakcje zostały zawarte w ramach FMS, czyli procedury Foreign Military Sales. Po stronie amerykańskiej jest ona całkowicie transparentna i doskonale rozpisana na kolejne kroki. Niestety, według doniesień, to dokładne przeciwieństwo tego, jak w kwestii procedur działała polska strona.

Samochody na stanie polskiej armii

15 sierpnia obchodziliśmy święto Wojska Polskiego. Była to idealna okazja, by sprawdzić i przeanalizować liczebność oraz kondycję polskiej armii. Faktem jest, że o wojsku rzadko kiedy pamięta się w czasach pokoju. Warto jednak przypomnieć sobie, że na jego sprzęt składają się także samochody do zadań specjalnych. Mowa o następujących modelach:

Ford Ranger XLT

Ma to być pojazd, który zastąpi wysłużonego Honkera. Pod maską pracuje tutaj dwulitrowy silnik diesla o mocy 170 KM. Do jednostek ma docelowo trafić 498 tych aut. Kontrowersyjny pozostaje fakt, że te modele Forda, oprócz opon, w żaden sposób nie są przekształcone na potrzeby wojska. Są to samochody w metalizowanym lakierze i z chromowanymi elementami. Nie mają też m.in. wyciągarek ani uchwytów na broń. Wątpliwe zatem jest, że Rangery przejmą w pełni obowiązki ciążące na Honkerach.

Honker

Honker to konstrukcyjnie Tarpan, zatem ciężko tu mówić o jakiejkolwiek nowoczesności tych pojazdów. Na wyposażeniu wojska jest ich wciąż około 2000 sztuk, z czego 600 to pojazdy specjalne.

Jelcz

Różne rodzaje Jelcza są powszechnie używane w Wojsku Polskim. Pierwsze egzemplarze Jelcza 442.32 trafiły do służby w 2014 roku, są to więc pojazdy dość nowoczesne. Posiadają napęd 4×4, w terenie mogą przewozić do 4 ton ładunku, a na szosie − nawet 6 ton. W pojeździe zmieści się 24 żołnierzy. Za napęd służy jednostka wysokoprężna o mocy 326 KM. Może ona pracować także na paliwie lotniczym i jest odporna na zakłócenia elektromagnetyczne. Są to podstawowe ciężarówki, jednak na podwoziach Jelcza serii 400, 600 i 800 montowane są m.in. wyrzutnia rakietowa LANGUSTA, Zestaw Rozpoznania Artyleryjskiego (RZRA) Liwiec czy wozy amunicyjne.

Humvee

Do dyspozycji polskich żołnierzy oddanych jest około 200 HMMWV. Są to samochody otrzymane od Amerykanów w 2004 roku w ramach amerykańskiej zagranicznej pomocy wojskowej Foreign Military Financing. Pojazdy pełnią różne funkcje w armii, w większości są to wozy rozpoznawcze, ale też sanitarki i wozy dowodzenia.

Rosomaki

Są to kołowe transportery opancerzone. Co ciekawe, pojazdy te produkowane są w Siemianowicach Śląskich, w zakładach Rosomak SA. Transportery oparto na licencyjnym pojeździe Patria AMV konstrukcji fińskiej. W znakomitej większości są one wyposażone w armatę 30 mm osadzoną na wieżyczce Hitfist. W polskim wojsku jest ich ponad 800 sztuk i są one jednymi z bardziej wartościowych sprzętów w służbie. Wykazały się już na kilku misjach. Na podwoziu Rosomaka są także zbudowane np. moździerze samobieżne RAK z armatą kalibru 120 mm.

Żmija

Te sprzęty mają zapewnić możliwość dynamicznego przemieszczania się zarówno po drogach, jak i w trudnym terenie, niezależnie od pory dnia i nocy oraz warunków klimatycznych. Maszyny zostały przystosowane do montażu różnych typów uzbrojenia strzeleckiego, a także transportu drogą powietrzną z wykorzystaniem śmigłowców (na zawieszeniu zewnętrznym) i samolotów transportowych. Łącznie do Wojska Polskiego ma zostać dostarczonych 118 tego typu pojazdów.

Aero

Od 2020 roku Wojsko Polskie ma w swoich szeregach pojazdy opracowane w kraju na podwoziu Toyoty Land Cruiser. Pojazd napędzany jest jednostką diesla 4,2 l o mocy 130 KM. Auto jest bardzo kompaktowe − jego długość to zaledwie 3,6 m. Na pace są dwie wciągarki, blokada mechanizmów różnicowych i dwa sztywne mosty.

Jak widać, na aktualne uzbrojenie polskiej armii składa się wiele czynników. Mowa zarówno o maszynach bojowych, strukturach wojskowych, jak i o pojazdach niższego szczebla, które wykorzystywane są na co dzień w armii. W całościowym ujęciu zagadnienia istotne są również planowane modernizacje. To od nich zależy kondycja polskiej armii w nadchodzących latach.

Julia Hebdzyńska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2022