Ciocia Tunia

Ciocia Tunia – ciocią wszystkich dzieci

Opublikowano: 26 lutego 2024

Dawanie radości dzieciom oraz ich wdzięczność za to jest dla mnie największą nagrodą. Po każdym kolejnym spotkaniu z najmłodszymi utwierdzam się w przekonaniu, że to co robię ma ogromną wartość i sens mówi Ciocia Tunia czyli Marta Świątek-Stanienda. 

Kiedy postanowiła Pani przestać być po prostu Martą a została Ciocią Tunią? Czy Pani życie uległo wówczas dużym zmianom?

Ciocia Tunia – Ciocią Tunią stałam się z dniem, kiedy zaczęłam pracować z dziećmi, czyli ładnych parę lat temu. Na początku zostałam po prostu ciocią wszystkich dzieci, z którymi miałam okazję pracować i po prostu się bawić. Z czasem razem z autorskimi utworami doszedł mój pseudonim „Tunia”, który wśród rówieśników został mi nadany jeszcze w szkole. Muzyka, śpiew i taniec towarzyszą mi od dzieciństwa, a co za tym idzie koncerty i kontakt z publicznością. Kiedy zaproponowano mi pracę z dziećmi – w tym animacje, zajęcia muzyczno-ruchowe oraz udział w jednym ze spektakli tworzonych specjalnie dla nich – nie sądziłam, że stanie się to moją kolejną artystyczną drogą, pasją i jednocześnie życiową misją. I tak moje życie uległo zmianie, ponieważ pokochałam tę pracę i nigdy nie sądziłam, że aż tak mnie to zafascynuje i pochłonie.

Nie da się ukryć, że wykonuje Pani zawód w Polsce już mocno zapomniany – piosenkarka, tworząca dla najmłodszych dzieci. Skąd akurat wybór takiej grupy docelowej?

Ciocia Tunia – Na początku praca z najmłodszymi stanowiła dla mnie pewne wyzwanie. Każdy, kto pracuje z dziećmi, może to potwierdzić. Jest oczywiście bardzo wesoło, ale bywa i tak, że te małe słodkie brzdące potrafią nas porządnie zmęczyć, nie tylko fizycznie. Dzieciaki nie należą także do najłatwiejszej publiczności. Często trzeba stanąć na przysłowiowej głowie, aby utrzymać ich uwagę przez dłuższy czas i to jest, nie ukrywam, moja ulubiona część spotkań z najmłodszymi. Udało mi się wypracować swój własny oryginalny styl, który działa za każdym razem.

A dlaczego ta grupa docelowa?

Ciocia Tunia – Ponieważ uwielbiam czerpać od dzieciaków pozytywną energię i inspirację do tworzenia nowych piosenek czy projektów, uwielbiam ich uśmiechnięte buzie i wdzięczność za nasze spotkanie oraz to w jaki sposób reagują na moją twórczość. Uwielbiam także, gdy podczas koncertu angażują się nie tylko ci, którym dedykuję moje utwory, ale i całe rodzinki. Wówczas zabawa nabiera jeszcze większej wartości, ponieważ staje się to pewnego rodzaju świętem i integracją rodzin. To niesamowite uczucie patrzeć, prowadzić i jednocześnie brać udział w tym muzycznych wydarzeniach. Jestem za to wdzięczna losowi.

Prywatnie jest Pani mamą dwójki dzieci. Tworzy Pani również dla nich?

Ciocia Tunia – Oczywiście. Nasz „muzyczny dom” to jedno wielkie natchnienie do pisania muzyki. Moje skarby, Danusia i Toluś, są dla mnie wielką inspiracją do tworzenia nowych piosenek i zabaw. Są zawsze pierwszymi odbiorcami moich muzycznych pomysłów i kiedy coś im się spodoba, wiem że idę w dobrym kierunku. Obserwując ich i bawiąc się z nimi wpadam na przeróżne nowe pomysły, które stają się później dobrymi utworami do zabawy zarówno na koncertach jak i w domu. Kiedy na przykład któregoś dnia padło u nas hasło: „mamo nudzę się!”. Wówczas postanowiłam napisać piosenkę „Sposób na nudę”. Gdy padło hasło: „Uwielbiamy owoce!”, powstało „Jabłuszko”, a kiedy zauważyłam, że potrzeba nam więcej tańca do spożytkowania nadmiaru energii, powstał „Tuniowy Dance”. Tak mogłabym opisać chyba każdą moją piosenkę.

Ciocia Tunia

Czy piosenka typowo dziecięca nie jest już czymś w Polsce stosunkowo zapomnianym? Obecnie dzieci w wieku przedszkolnym nie mają w gruncie rzeczy artystów, z którymi mogłyby się utożsamić, twarzy, które wzbudzałyby ich radość czy zaufanie albo stanowiły synonim dobrej zabawy. Taką rolę/misję wybrała Pani dla siebie?

Ciocia Tunia – Myślę, że piosenka dziecięca w pewnym stopniu nie jest zapomniana poprzez nadmiar i przesyt przeróżnych utworów w sieci. Natomiast (jak zostało to sformułowane w pytaniu) prócz kolorowej animacji w większości teledysków, nie posiadają one konkretnych twarzy wykonawców, co nie może stanowić dla dziecka pewnego wyznacznika konkretnego idola, z którym mogliby spędzić czas, chociażby oglądając klipy albo najlepiej spotkać się z nim na żywo, co zawsze jest dla dzieci wielkim przeżyciem i pozytywnym niezapomnianym doświadczeniem – o czym przekonuję się za każdym razem podczas moich koncertów. Myślę, że przez ten deficyt artystów występujących dla dzieci, granica pomiędzy twórczością dla nich a twórczością dla dorosłych została nieco rozmyta. Dziś małe dzieciaki szukają idoli w wykonawcach, którzy piszą piosenki, których treść nie jest przeznaczona i zrozumiała dla malucha, z czym bardzo często się spotykam. Moja rola i misja od lat pozostaje niezmienna. Chciałabym, aby dzieciaki miały szansę pozostać dzieciakami jak najdłużej. Aby mogły skorzystać z mądrej i dobrej muzycznej zabawy dopasowanej do ich wieku. By mogły szaleć, tańczyć i śpiewać zrozumiałe dla nich teksty.

Czemu tak jest, że tak niewielu mamy rodzimych artystów tworzących dla małych dzieci i dlaczego nie jest to zjawisko neutralne, ale wręcz negatywne?

Ciocia Tunia – Dobre pytanie. Może to wynika z tego, że po prostu nie każdy artysta lubi dzieci. Albo nie każdy artysta potrafiłby poradzić sobie z tak wymagającą publicznością, mimo że akurat dzieci lubi. Może być też tak, że po prostu tego nie czuje, ponieważ woli tworzyć dojrzałe teksty dla dorosłych ludzi i akurat w tym czuje się najlepiej. Jak już wspomniałam, dzieci to niełatwa publika i myślę, że nie każdy ma do tego cierpliwość i serce.

Ciocia Tunia

Skoro już o tym mowa… Jakie są zatem korzyści z muzycznego aktywizowania dzieci i jak robić to mądrze?

Ciocia Tunia – Dla mnie dawanie radości dzieciom oraz ich wdzięczność za to jest dla mnie największą nagrodą. Po każdym kolejnym spotkaniu z najmłodszymi utwierdzam się w przekonaniu, że to co robię ma ogromną wartość i sens. Czuję tę dobrą energię także od rodziców, których pozytywne opinie i ciepłe słowa również dodają mi skrzydeł oraz chęci do dalszego działania. Wiemy także, jaki ogromny wpływ ma muzyka na rozwój małego człowieka. A to też jest moim celem – aby z każdego spotkania potrafiły zabrać ze sobą do domu coś wartościowego, co zostanie z nimi na długie lata. A żeby robić to mądrze,  trzeba mieć przede wszystkim w sobie tę iskrę małego dziecka i przede wszystkim pasję do tej pracy. Bez tego niestety nie będzie pozytywnych efektów i tych uczuć, o których już wspomniałam wcześniej.

rozmawiała: Paulina Piziorska


Ciocia Tunia (Marta Świątek-Stanienda) – uwielbia dzieci i to dla nich tworzy i działa. Z wykształcenia muzyczka, wokalistka i aktorka scen muzycznych, prywatnie przede wszystkim szczęśliwa mama dwójki brzdąców. Od najmłodszych lat związana z trzema pasjami swojego życia: muzyką, śpiewem i tańcem, które udało jej się połączyć, występując w spektaklach na scenach teatrów muzycznych w całej Polsce.

Jedną z najważniejszych jej inicjatyw jest projekt muzyczny „Ciocia Tunia” z repertuarem skierowanym do najmłodszej publiczności. Jest również wykwalifikowaną animatorką czasu wolnego oraz instruktorką zumby. Szerokie zainteresowania oraz szereg różnorodnych umiejętności pozwoliły jej na stworzenie wyjątkowego autorskiego stylu i programu, dzięki którym potrafi zaktywizować do nauki i zabawy absolutnie każdego małego nicponia.

Udostępnij ten post:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści
Stanisław Lem
Wielcy tego świata muszą rozwiązać problem katastrof...
czerwone maki
W czwartkowy wieczór w warszawskim Multikinie Złote...
Jan Sabiniarz
16 marca 2024 r. w hotelu Aubrecht w Koprzywnicy mia...
Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena
17 marca  br. rozpoczął się 28. Wie...
Jerzy Hoffman
17 marca w reprezentacyjnych salach MCC Mazurkas w r...