Blanche Club

Dobre relacje – skuteczne strategie

Opublikowano: 29 lipca 2025

Relacje zawodowe coraz częściej przenoszą się do przestrzeni cyfrowej. Marcin Józefowicz, pomysłodawca i współtwórca Blanche Club, opowiada o tym, dlaczego spotkania twarzą w twarz wciąż mają znaczenie, jak budować zaufanie bez pośpiechu i co sprawia, że niektóre rozmowy są ważniejsze niż myślimy.

Na pierwszy rzut oka Blanche Club to przestrzeń dla ludzi, którzy cenią wyrafinowany styl życia. A czym klub jest tak naprawdę?

Marcin Józefowicz – Blanche Club powstał z przekonania, że w dzisiejszych czasach prawdziwym luksusem nie są dobra materialne, lecz czas i sposób, w jaki go spędzamy. Coraz trudniej o momenty skupienia i o rozmowy prowadzone bez pośpiechu. Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym te wartości cały czas istnieją. Staramy się, aby był to krąg ludzi, którzy nie szukają nadmiaru wrażeń, lecz głębi, którzy rozumieją, że relacje, inspiracje i wymiana myśli nie dzieją się przy okazji, ale wymagają uważności.

Nie jest to więc ani miejsce dla każdego, ani inicjatywa, która aspiruje do masowego charakteru. Wręcz przeciwnie, celem było zbudowanie społeczności osób, które mają świadomość, że jakość życia mierzy się czymś więcej niż kalendarzem pełnym obowiązków i kontaktów. Dla jednych klub jest formą odpoczynku, dla innych źródłem nowych idei, ale niemal zawsze staje się on punktem odniesienia.

Zdarza się, że jedno spotkanie znaczy więcej niż setki godzin pracy. Jak tworzyć warunki, w których takie momenty naprawdę się zdarzają?

Marcin Józefowicz – Tego rodzaju momenty nie są dziełem przypadku, choć mogą tak wyglądać z zewnątrz. Aby mogły zaistnieć, potrzebne są odpowiednie warunki, właściwy kontekst, a przede wszystkim obecność ludzi, którzy przyszli nie po to, by być widziani, ale by wnieść swoją obecnością coś wartościowego.

W Blanche Club dokładamy wszelkich starań, by tworzyć przestrzeń, w której można spotkać drugiego człowieka bez filtrów, presji i zbędnego pośpiechu. Dbamy o proporcje, odpowiednią liczbę uczestników, charakter miejsca i tempo wydarzenia. To nie jest estetyka dla samej estetyki. To konkretne narzędzia, które pozwalają na skupienie, na otwartą rozmowę, na autentyczną wymianę myśli.

Nie mniej istotna jest intencja. Zarówno organizatorów, jak i samych członków. Ludzie, którzy trafiają do klubu, często są już na etapie, w którym selekcjonują to, czemu poświęcają czas. To sprawia, że relacje mają głębię. Wizytówkami można wymienić się wszędzie, ale żeby wymienić się z kimś myślą czy wartością, musi istnieć odpowiedni klimat.

Członkowie klubu przychodzą z różnymi intencjami. W jaki sposób uczestnictwo w klubie ich zmienia?

Marcin Józefowicz – Jedni chcą nawiązać nowe kontakty, inni szukają oddechu od życia zawodowego. Są też tacy, których przyciąga jakość wydarzeń. Wszystkie te motywacje są zrozumiałe i naturalne. Ale po pewnym czasie może to przybrać zupełnie inny wymiar.

Po kilku miesiącach uczestnictwa wielu członków mówi, że zmienia się ich podejście do czasu. Nie decydują się na obecność z obowiązku, lecz wybierają spotkania, które najwięcej wnoszą z ich punktu widzenia, czasem intelektualnie, a czasem chodzi o rozrywkę na wysokim poziomie.

Pojawia się też inna zmiana, bardziej wewnętrzna. Członkowie stają się bardziej świadomi tego, czego szukają w relacjach. Zaczynają stawiać na jakość, a nie na ilość. Rozumieją, że najcenniejsze relacje nie powstają wtedy, gdy są planowane z wyprzedzeniem, ale wtedy, gdy nikt się nie spieszy i nie próbuje niczego udowadniać.

Jak organizować prawdziwe wydarzenia towarzyskie w czasach, gdy prawie wszystko dzieje się w mediach społecznościowych?

Marcin Józefowicz – Spotkania między ludźmi coraz częściej przybierają charakter tymczasowy i powierzchowny. Niektórzy myślą głównie o tym, jak potem będą wyglądać na zdjęciach. W odpowiedzi na to pojawia się potrzeba stworzenia bardziej selektywnych form, bardziej skupionych na treści niż na formie. Ludzie są zmęczeni cyfrowym hałasem. Szukają spotkań, które mają znaczenie, a nie zasięg.

Coraz większą rolę odgrywa też dyskrecja. W świecie, gdzie niemal wszystko jest dokumentowane i udostępniane, wydarzenia bez aparatów, transmisji i mediów zyskują na wartości. Ludzie zaczynają cenić sobie to, co nie musi być widoczne publicznie. W tym kierunku zmierza wiele dobrze zaprojektowanych inicjatyw, mniej widoczności, więcej znaczenia.

Wydarzenia, które zostają w pamięci na dłużej, nie muszą być spektakularne. Często nie chodzi o skalę, lecz o proporcje, odpowiedni moment, miejsce, dobór uczestników. Projektowanie takich spotkań zaczyna się od założenia, że celem nie jest natychmiastowy efekt, ale coś, co uruchamia refleksję, inspiruje do zmiany albo po prostu zostaje w człowieku jako ważne przeżycie.

Blanche Club to nie teoria – to konkretne chwile, które zdarzają się tylko wtedy, gdy ktoś odważy się wyjść poza utarte schematy. To prywatny recital fortepianowy wśród przyjaciół, wyjazd do La Scali na „Jezioro Łabędzie”, podróż do niszowych domów szampańskich czy nocna kolacja na dachu wieżowca. To road trip po górskich szlakach, podczas którego zwykłe rozmowy stają się odkryciami. Takie doświadczenia nie potrzebują rozgłosu, bo ich wartość tkwi w tym, że wydarzyły się naprawdę.

Dużą rolę odgrywa selekcja – nie tylko tematów, ale i ludzi. Zależy nam na tym, żeby uczestnicy nie tylko pasowali do wydarzenia, ale także potrafili je współtworzyć. Wiele uwagi poświęcamy dynamice spotkania, nie może być przeładowane, zbyt głośne ani zbyt formalne. Potrzebna jest przestrzeń – nie tylko fizyczna, ale i psychiczna – by uczestnik mógł naprawdę się skupić, przemyśleć, zareagować bez presji. Dobre wydarzenie nie mówi wszystkiego od razu. Zostawia miejsce na ciszę, niedopowiedzenie, kontynuację.

Czyli nie grozi nam likwidacja relacji opartych na rzeczywistej obecności?

Marcin Józefowicz – Oczywiście, że nie. Chociaż dziś wiele osób żyje w stanie ciągłego ruchu – zawodowo, towarzysko, cyfrowo. Są obecni na wielu wydarzeniach, w wielu kanałach komunikacji, ale rzadko bywają naprawdę dostępni, dla innych i dla siebie. Szukają ucieczki z cyfrowego świata, choć nie szukają uwagi, nie potrzebują grać żadnej roli. Nie dominują w rozmowie, ale też od niej nie uciekają. Widać to po tempie, w jakim mówią, po sposobie, w jaki reagują. To nie są automatyczne gesty, jest w nich uważność.

W klubie takich ludzi poznaje się szybko. Nie dlatego, że robią wrażenie, ale dlatego, że są autentyczni. Ich obecność nie polega na byciu widocznym, tylko na byciu dostępnym, emocjonalnie i intelektualnie. Takie osoby często nie zabiegają o nic konkretnego, a jednak po spotkaniu z nimi zostaje wrażenie dobrze spędzonego czasu. To właśnie ten rodzaj obecności, którego szukamy i który chcemy wspierać, nieprzypadkowy, niepowierzchowny, ale znaczący.

Wydarzenia, które zostają w pamięci na dłużej, nie muszą być spektakularne. Często nie chodzi o skalę, lecz o proporcje, odpowiedni moment, miejsce, dobór uczestników. Projektowanie takich spotkań zaczyna się od założenia, że celem nie jest natychmiastowy efekt, ale coś, co uruchamia refleksję, inspiruje do zmiany albo po prostu zostaje w człowieku jako ważne przeżycie.

Rozmawiała: Beata Gierkowska

Udostępnij ten post:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści
Namioty pneumatyczne
Outdoor bywa bezlitosny dla nawet najlepszego koncep...
Vortumnus
Vortumnus to marka, która od prawie 50 lat łączy rod...
zestaw win na prezent
Wybór prezentu w postaci zestawu win może być ciekawym pomys...
private label
Marki własne sieci handlowych stają się jednym z naj...
Czapki z logo
Nakrycia głowy mają w sobie coś, czego nie da się po...
Nowe artykuły
Pożegnanie bliskiej osoby to moment, w którym każdy gest nab...
Tematy związane ze śmiercią, pochówkiem i oddawaniem czci zm...
Wyzwanie Klub 555 rozwija samodyscyplinę głównie przez regul...