Menu
Etiopia

Etiopia – kropla szczęścia

We wschodniej Afryce, w sąsiedztwie Somalii, Kenii, Sudanu, Erytrei i Dżibuti, leży jeden z najuboższych krajów świata – Etiopia. Ta biedna, surowa krajobrazowo, spalona słońcem ziemia jest domem dla ludzi, którzy mimo przeciwności losu potrafią cieszyć się małymi rzeczami.

Etiopia jest miejscem pomijanym w ofercie biur podróży. Tu można zapomnieć o all inclusive, wygodzie na miarę pięciu gwiazdek i niebiańskich plażach oraz zapierających dech zabytkach. Do Etiopii docierają z Europy zapaleńcy – globtroterzy, którzy z niejednego pieca jedli chleb i niewiele jest w stanie ich zaskoczyć. Tu bowiem nie czeka na turystów leżak i drink z parasolką, ale brutalna prawda o codziennym losie ludzi.

Etiopia

Chciałam na własnej skórze doświadczyć diametralnie innego życia niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w europejskich, cywilizowanych warunkach.

Jako lekarza interesowała mnie też opieka medyczna w Etiopii. Powodowała mną ciekawość, a z drugiej strony – wrażliwość i chęć niesienia pomocy. Etiopia nie jest rozwinięta turystycznie, ale dla mnie ciekawsza niż krajobrazy jest sfera społeczna – mówi o swojej motywacji Izabela Lenartowicz, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka Kliniki Medycyny Estetycznej Med Estetica, która jesienią wróciła ze swej, jak sama mówi, podróży życia.

Choć zobaczyła już sporą część świata i poznała jego różnorodność, ta wyprawa wielokrotnie ją zaskakiwała i wzbudzała skrajne emocje, zwłaszcza w żywym kontakcie z autochtonami. Życie poznane od podszewki, odarte z lukrowej otoczki, jaka towarzyszy spotkaniom z tubylcami przygotowywanymi „pod turystów” podczas wycieczek grupowych, wywoływało na przemian smutek, wzruszenie, współczucie, ale również radość.

Etiopia

– Dużo podróżujemy z narzeczonym Piotrem Musiałem, często spotykamy się ze skrajnym ubóstwem. Zderzenie z biedą na taką skalę, jaką zaobserwowałam w Etiopii, przeszło moje wyobrażenia.

Nie znam drugiego kraju, gdzie dostęp do bieżącej wody ma zaledwie 15 proc. społeczeństwa – to nawarstwia problemy związane z codziennym funkcjonowaniem, utrzymaniem higieny, zdrowiem – mówi Izabela Lenartowicz o swoich wrażeniach z podróży.

W Etiopii woda jest najcenniejszym dobrem, jednak luksusem tym cieszy się zaledwie marginalna część społeczeństwa. Zdecydowana większość Etiopczyków, zamieszkująca rozsiane po spękanej ziemi wioski, cierpi na jej niedobór. Kobiety i małe dzieci przemierzają wielogodzinne trasy, by przynieść zapasy życiodajnego płynu i jedzenia. Droga bywa niełatwa nie tylko ze względu na odległości i upały, lecz także fale gwałtownych opadów, które w porze deszczowej momentalnie zamieniają wydeptane ścieżki w rzeki.

Etiopia

Brak wody i niedożywienie przekładają się na szereg chorób oraz wysokie wskaźniki śmiertelności, a powszechny brak dostępu do szczepień i opieki medycznej nie poprawia sytuacji.

W Etiopii na każdym kroku spotyka się dzieci, które ze względu na niedobór białka mają wydęte brzuszki. Mimo takich warunków życia po maluchach, które często nie jedzą przez kilka dni z rzędu, widać, że są szczęśliwe. Mało tego, nawet najmniejszym kęsem pożywienia potrafią się dzielić między sobą, co w naszym społeczeństwie wcale nie jest oczywiste. To robi ogromne wrażenie – opisuje swoje spostrzeżenia dr Lenartowicz.

Podczas swej wyprawy zwiedziła bardzo różne zakątki kraju – od Addis Adeby, po wioski plemienne w dolinie rzeki Omo. Na obszarze tym żyje ponad 20 plemion, takich jak Konso, Ari, Mursi, Gamo, które mają odmienne tradycje, stroje i ozdoby, sposoby radzenia sobie z codziennymi problemami.

Niektóre żyją w szałasach, inne w lepiankach, niektóre chodzą w odzieży, inne praktycznie nago, niektóre ze sobą kooperują, inne trwają w konflikcie. Jedno je łączy – wszystkie wzbudzają ciekawość Europejczyków, którzy swą innością również wnoszą powiew egzotyki i stanowią nie lada atrakcję.

Etiopia

W etiopskiej dolinie Omo miałam wrażenie, że czas się zatrzymał dawno temu.

W tych wioskach nie uświadczymy dóbr cywilizacji, a członkowie tych społeczności nawet nie wiedzą, ile mają lat, jaki jest dzień, co będą robić za tydzień. Ich codzienność skupia się na zupełnie innych sprawach. Celem na każdy dzień jest walka o przetrwanie – wyprawa po wodę, zdobycie pożywienia i chrustu na opał, budowa schronienia – opowiada Pani lekarz i wspomina:

– Byliśmy w miejscach, gdzie mieszkańcy widzieli już turystów – ale też w miejscach, gdzie biały człowiek był absolutnym novum. Wzbudzaliśmy ogromne zainteresowanie – wszyscy chcieli nas dotykać po białej skórze i jasnych włosach, brali za rękę, dzieci się nie odklejały. Myślę, że momentami szok kulturowy był porównywalny dla obu stron.

W większości Etiopczycy okazują zaciekawienie, otwartość i sympatię.

Nawet różnice kulturowe nie są w stanie wyplenić uniwersalnej dla wszystkich ras gościnności, której można doświadczyć również w dolinie Omo. Jeśli gościnność, to i poczęstunek, a więc czym chata bogata.

Etiopia

 W ramach gościny tubylcy podejmowali nas tym, co akurat mieli, np. świeżym pęcherzem moczowym i innymi rarytasami, których trudno było odmówić, ale jeszcze trudniej było je zjeść – mówi globtroterka. Podczas całej wyprawy nasza bohaterka przemieszczała się po kraju, jadała w lokalnych barach, chodziła do tych samych sklepów co Etiopczycy.

Jedynie wodę mieliśmy butelkowaną, co odróżniało nas od miejscowej ludności, dla której owa butelka jest na wagę złota – mówi.

Co zatem można zjeść, by zaspokoić głód zgodnie z lokalnym zwyczajem? – Głównym pożywieniem Etiopczyków jest indżera – cienki pieczony placek przypominający nasze naleśniki, do którego dodaje się to, co akurat jest pod ręką. W społecznościach plemiennych nawet indżera jest luksusem. Tam pożywienie stanowi głównie sorgo. Od święta, np. przy okazji rytualnego przeistoczenia się chłopca w mężczyznę, piecze się na ognisku kozy, z których wypija się krew, samą albo wymieszaną z mlekiem, i je jeszcze surowy pęcherz.

Wspomniana biesiada towarzyszy inicjacji młodych chłopców, którzy wykonują różne zadania, by dowieść swej męskości. Potem wszyscy świętują i tańczą – co ciekawe, to kobieta wybiera sobie partnera, kopiąc go w kostkę. Mogłoby się wydawać, że z taką władzą nie musi zabiegać o zainteresowanie, ale w plemionach kobiety są gotowe do wielu poświęceń, by wyglądać pięknie.

Oprócz tego, że noszą obręcze w uszach i nozdrzach oraz inne ozdoby, które w cywilizowanych społeczeństwach uchodzą za co najmniej dziwne, biczują się i wcierają w rany popiół, by dla urody uzyskać blizny – opowiada Izabela Lenartowicz.

Całkiem innym doświadczeniem była wizyta w zamkniętej społeczności rastafarian z Jamajki, dla których Etiopia jest biblijną ziemią obiecaną.

Etiopia

Izabela Lenartowicz oraz Piotr Musiał w towarzystwie Etiopczyków

– Chociaż wiele już widziałam, dla mnie była to podróż życia. Podczas wyprawy towarzyszyły mi skrajne emocje. Jednocześnie nie sposób nie współczuć Etiopczykom, obserwując ich los. Dlatego rozdałam tam prawie wszystkie ubrania. Na tyle, na ile mogłam, leczyłam dzieci w wioskach, korzystając z prywatnej apteczki. Warto było, bo widok ich wesołych twarzyczek jest bezcenny. Wiem, że jeszcze tam wrócę – podsumowuje swoją wyprawę Izabela Lenartowicz.

 

Fot. Piotr Musiał

4 odpowiedzi na “Etiopia – kropla szczęścia”

  1. Anka pisze:

    Mój cel na następny rok; fantastyczne zdjęcia.

  2. M.nawrot pisze:

    Fajne zdjęcia – jaki aparat?

  3. wojak2002 pisze:

    Autor artykułu pomylił wiele istotnych szczegółów.
    Północ to głównie Amharowie i ich przebogate zwyczaje, muzyka, stroje i ozdobne parasole, na zachodzie kolorowi Afarowie, a na południu „dzikie” plemiona Hamerów, Banna, Arsi, Mursi, Konso i wiele innych, ze zwyczajami innymi w każdej wiosce.

  4. Mati76 pisze:

    oj tak – zbieram kasę. Etiopia 2021 czas start

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020