Menu
kuchnia polowa i obraz Hallera

Generał Haller – historia warta upamiętnienia

Od 43 lat prowadzę działalność gospodarczą, co pozwala mi na finansowanie pasji i nabywanie kolejnych elementów kolekcji. To koszty, które warto ponieść, bo nie brakuje wzruszających chwil – mówi Adam Woźniczka, którego pasją jest zgłębianie i upowszechnianie wiedzy o gen. Józefie Hallerze.

Jakie są źródła pańskiej fascynacji gen. Hallerem i co dało początek kolekcji pamiątek związanych z tą postacią?

– Można mnie nazwać zbieraczem albo miłośnikiem historii, zwłaszcza tej związanej z gen. Józefem Hallerem, urodzonym w moich rodzinnych Jurczycach. Wcześniej byłem zafascynowany spadochroniarzem Stanisławem Sosabowskim i jeszcze jako harcerz zacząłem z bratem zbierać wszystko, co się z nim wiązało. Początek moich aktualnych do dziś zainteresowań jest prozaiczny – w 1975 r. ożeniłem się z córką pokojówki rodziny Hallerów, którą uważam za najbardziej religijną i patriotyczną rodzinę w całej gminie Skawina. To znamienne, że gdy zmarł gen Józef Haller, powiedziano o nim: „Odszedł ostatni rycerz polski”. Godną podziwu postacią była też Anna Haller, która podarowała swój budynek na szkołę, dziś przekształconą w izbę pamięci tego zasłużonego rodu.

Żona zmotywowała mnie do zgłębienia wiedzy o Hallerze. Wprawdzie wyjechał z Jurczyc, gdy miał 9 lat, ale jego związek z tą miejscowością jest niepodważalny. Tak zaczęła się moja przygoda ze zbieraniem pamiątek po Błękitnej Armii. Przez lata zebrało się tego naprawdę sporo. Wszystko to gromadzę w domu, jeden pokój stał się wypełnioną po brzegi izbą pamięci. Moim ostatnim nabytkiem jest oryginalna kuchnia polowa z 1916 r. Od 43 lat prowadzę działalność gospodarczą, co pozwala mi na finansowanie pasji i nabywanie kolejnych elementów kolekcji. To koszty, które warto ponieść, bo nie brakuje wzruszających chwil. W tym roku byłem np. z małżonką na zaproszenie burmistrz Pucka w miejscu, gdzie modlono się przy krzyżu, przy którym odbywały się msze polowe i modlił się Józef Haller. Lokalna społeczność z wielką wdzięcznością przyjęła ode mnie krzyż, a ja zostałem zaproszony do pierwszego rzędu. Takie momenty to dla mnie wielka nagroda za to, co robię. Z radością jeżdżę po kraju, uczestniczę w różnych spotkaniach i pokazuję moje zbiory, o których pięknie opowiadają ci, którzy mają dużą wiedzę historyczną.

Zbiory się rozrastają, a pan wciąż szuka nowych pamiątek. Czy planuje pan stworzyć miejsce, w którym będą one na stałe udostępnione wszystkim zainteresowanym?

– Wszystko, co zgromadziłem, rozdzieliłem między dzieci. Chciałem załatwić to notarialnie jeszcze za życia. Syn wie, jakie to dla mnie ważne, więc obiecał stworzyć miejsce, gdzie zbierze i wyeksponuje moje zbiory. Dobrze, że wyszedł przepis, że pomieszczenie o powierzchni nieprzekraczającej 35 mkw. można wybudować bez zezwolenia, bo to znacznie ułatwi i przyspieszy realizację tego zamierzenia.

Często uczestniczy pan w spotkaniach upamiętniających ważne wydarzenia historyczne?

– Tak. Ostatnio brałem udział w obchodach upamiętniających bitwę pod Kaniowem, jaka miała miejsce 11 maja 1918 roku. W tej bitwie znalazła zastosowanie wspomniana kuchnia polowa w formie powozu, która jest teraz w moim posiadaniu.

kuchnia polowa

Pochodzi ona z 1916 r., co jest udokumentowane tabliczką znamionową. Kupiłem ją od Polaka, który mieszkał w Szwajcarii i był wnukiem oficera Błękitnej Armii w funkcji kucharza i woźnicy. Teraz wróciła do rodzinnych stron i mam nadzieję, że stanie się wizytówką Jurczyc. Ostatnio przy okazji odsłonięcia pomnika Hallera w Jurczycach miałem zaszczyt uścisnąć dłoń prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie i – w roku stulecia odzyskania niepodległości – wręczyć mu medal wybity w 1928 r. na 10-lecie tego doniosłego wydarzenia.

Jeżdżę po całej Polsce pod hasłem: „100 miast na 100-lecie” i najprawdopodobniej zakończę w jednostce wojskowej im. Józefa Hallera w Szczecinie. Na mojej trasie nie zabraknie też Budapesztu i pomnika Memento Smoleńsk, upamiętniającego katastrofę, w której zginął Wojciech Seweryn – po nim również mam wiele pamiątek. W przyszłym roku planuję przyjechać do Warszawy na uroczyste odsłonięcie na pl. Hallera pomnika generała, z okazji stulecia nadania mu honorowego obywatelstwa m.st. Warszawy. Jeśli dożyję, czeka mnie jeszcze stulecie zaślubin z morzem w 2020 roku.

Czy któraś pamiątka ma dla pana szczególną wartość?

– Najbardziej bliska memu sercu jest zachowana połowa rozdartego sztandaru 2. Brygady gen. Hallera we Francji. Druga część jest w zbiorach muzealnych w Chicago. Ważne miejsce w moich zbiorach zajmują też dary dla Józefa Hallera ofiarowane mu przez mieszkańców Chicago w 1923 r. – obraz wraz z zestawem złotych piór z dedykacją.Haller - złote pióra od darczyńców

Na obrazie widnieje orzeł i hasło: „Niech żyje wolna Polska”, a u dołu zamieszczono daty rozbioru Polski w 1796 r. i oswobodzenia w 1918 roku. Mają one dużą wartość historyczną i sentymentalną. Każda rzecz z kolekcji ma dla mnie wartość i przywołuje cenne historie oraz emocje. Przyznam, że choć uważam się za patriotę, nieco uraziły mnie słowa ministra Błaszczaka, który 15 sierpnia w Ossowie mówił o planowanej budowie filii Muzeum Powstania Warszawskiego, apelując, żeby oddawać społecznie wszelkie pamiątki po Hallerczykach. Nie wyobrażam sobie, żebym zgromadzone przez tyle lat pamiątki, których wartość historyczna rośnie, oddał do Muzeum w Ossowie zamiast mojej rodzinie.

Od czego warto zacząć przygodę z kolekcjonerstwem? Co poradziłby pan tym, którzy zazdroszczą panu pasji i chcieliby pójść w pańskie ślady?

– Cieszę się, że coraz więcej ludzi interesuje się historią i ma zapędy, by na własną rękę poszukiwać jej śladów. U mnie zamiłowanie do takich poszukiwań jest rodzinne, przekazywane wraz z patriotyzmem z pokolenia na pokolenie. Od małego interesowaliśmy się z bratem dziejami Polski i mieliśmy swoich bohaterów, których podziwialiśmy. Dziś mój brat, Andrzej, cały czas jest harcmistrzem i społecznikiem popularyzującym pamięć o żołnierzach 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, uformowanej w Wielkiej Brytanii podczas II wojny światowej jako jednostka powietrznodesantowa Polskich Sił Zbrojnych, oraz Cichociemnych. Jego fascynacja trwa. Pod tym względem wiele nas łączy. Ja z kolei oprócz tego, że prowadzę własną firmę i zajmuję się upowszechnianiem wiedzy o gen. Hallerze i Hallerczykach, jestem opiekunem grupy muzycznej „Radośni” działającej przy Towarzystwie Przyjaciół Skawiny. W życiu trzeba mieć pasję.

_____________________________

Rozmawiał Mariusz Gryżewski

 

Jedna odpowiedź do “Generał Haller – historia warta upamiętnienia”

  1. poszukiwacz pisze:

    bardzo się ciesze że ktoś jeszcze interesuje się taką historią . moja zona jest spokrewniona z Halerami Pochodzi z rodziny morawskich h korab Witold morawski był żonaty z Celiną Haller mieli majątek Miławczyce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2021