kuchnia polowa i obraz Hallera

Generał Haller – historia warta upamiętnienia

Opublikowano: 9 października 2018

Od 43 lat prowadzę działalność gospodarczą, co pozwala mi na finansowanie pasji i nabywanie kolejnych elementów kolekcji. To koszty, które warto ponieść, bo nie brakuje wzruszających chwil – mówi Adam Woźniczka, którego pasją jest zgłębianie i upowszechnianie wiedzy o gen. Józefie Hallerze.

Jakie są źródła pańskiej fascynacji gen. Hallerem i co dało początek kolekcji pamiątek związanych z tą postacią?

– Można mnie nazwać zbieraczem albo miłośnikiem historii, zwłaszcza tej związanej z gen. Józefem Hallerem, urodzonym w moich rodzinnych Jurczycach. Wcześniej byłem zafascynowany spadochroniarzem Stanisławem Sosabowskim i jeszcze jako harcerz zacząłem z bratem zbierać wszystko, co się z nim wiązało. Początek moich aktualnych do dziś zainteresowań jest prozaiczny – w 1975 r. ożeniłem się z córką pokojówki rodziny Hallerów, którą uważam za najbardziej religijną i patriotyczną rodzinę w całej gminie Skawina. To znamienne, że gdy zmarł gen Józef Haller, powiedziano o nim: „Odszedł ostatni rycerz polski”. Godną podziwu postacią była też Anna Haller, która podarowała swój budynek na szkołę, dziś przekształconą w izbę pamięci tego zasłużonego rodu.

Żona zmotywowała mnie do zgłębienia wiedzy o Hallerze. Wprawdzie wyjechał z Jurczyc, gdy miał 9 lat, ale jego związek z tą miejscowością jest niepodważalny. Tak zaczęła się moja przygoda ze zbieraniem pamiątek po Błękitnej Armii. Przez lata zebrało się tego naprawdę sporo. Wszystko to gromadzę w domu, jeden pokój stał się wypełnioną po brzegi izbą pamięci. Moim ostatnim nabytkiem jest oryginalna kuchnia polowa z 1916 r. Od 43 lat prowadzę działalność gospodarczą, co pozwala mi na finansowanie pasji i nabywanie kolejnych elementów kolekcji. To koszty, które warto ponieść, bo nie brakuje wzruszających chwil. W tym roku byłem np. z małżonką na zaproszenie burmistrz Pucka w miejscu, gdzie modlono się przy krzyżu, przy którym odbywały się msze polowe i modlił się Józef Haller. Lokalna społeczność z wielką wdzięcznością przyjęła ode mnie krzyż, a ja zostałem zaproszony do pierwszego rzędu. Takie momenty to dla mnie wielka nagroda za to, co robię. Z radością jeżdżę po kraju, uczestniczę w różnych spotkaniach i pokazuję moje zbiory, o których pięknie opowiadają ci, którzy mają dużą wiedzę historyczną.

Zbiory się rozrastają, a pan wciąż szuka nowych pamiątek. Czy planuje pan stworzyć miejsce, w którym będą one na stałe udostępnione wszystkim zainteresowanym?

– Wszystko, co zgromadziłem, rozdzieliłem między dzieci. Chciałem załatwić to notarialnie jeszcze za życia. Syn wie, jakie to dla mnie ważne, więc obiecał stworzyć miejsce, gdzie zbierze i wyeksponuje moje zbiory. Dobrze, że wyszedł przepis, że pomieszczenie o powierzchni nieprzekraczającej 35 mkw. można wybudować bez zezwolenia, bo to znacznie ułatwi i przyspieszy realizację tego zamierzenia.

Często uczestniczy pan w spotkaniach upamiętniających ważne wydarzenia historyczne?

– Tak. Ostatnio brałem udział w obchodach upamiętniających bitwę pod Kaniowem, jaka miała miejsce 11 maja 1918 roku. W tej bitwie znalazła zastosowanie wspomniana kuchnia polowa w formie powozu, która jest teraz w moim posiadaniu.

kuchnia polowa

Pochodzi ona z 1916 r., co jest udokumentowane tabliczką znamionową. Kupiłem ją od Polaka, który mieszkał w Szwajcarii i był wnukiem oficera Błękitnej Armii w funkcji kucharza i woźnicy. Teraz wróciła do rodzinnych stron i mam nadzieję, że stanie się wizytówką Jurczyc. Ostatnio przy okazji odsłonięcia pomnika Hallera w Jurczycach miałem zaszczyt uścisnąć dłoń prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie i – w roku stulecia odzyskania niepodległości – wręczyć mu medal wybity w 1928 r. na 10-lecie tego doniosłego wydarzenia.

Jeżdżę po całej Polsce pod hasłem: „100 miast na 100-lecie” i najprawdopodobniej zakończę w jednostce wojskowej im. Józefa Hallera w Szczecinie. Na mojej trasie nie zabraknie też Budapesztu i pomnika Memento Smoleńsk, upamiętniającego katastrofę, w której zginął Wojciech Seweryn – po nim również mam wiele pamiątek. W przyszłym roku planuję przyjechać do Warszawy na uroczyste odsłonięcie na pl. Hallera pomnika generała, z okazji stulecia nadania mu honorowego obywatelstwa m.st. Warszawy. Jeśli dożyję, czeka mnie jeszcze stulecie zaślubin z morzem w 2020 roku.

Czy któraś pamiątka ma dla pana szczególną wartość?

– Najbardziej bliska memu sercu jest zachowana połowa rozdartego sztandaru 2. Brygady gen. Hallera we Francji. Druga część jest w zbiorach muzealnych w Chicago. Ważne miejsce w moich zbiorach zajmują też dary dla Józefa Hallera ofiarowane mu przez mieszkańców Chicago w 1923 r. – obraz wraz z zestawem złotych piór z dedykacją.Haller - złote pióra od darczyńców

Na obrazie widnieje orzeł i hasło: „Niech żyje wolna Polska”, a u dołu zamieszczono daty rozbioru Polski w 1796 r. i oswobodzenia w 1918 roku. Mają one dużą wartość historyczną i sentymentalną. Każda rzecz z kolekcji ma dla mnie wartość i przywołuje cenne historie oraz emocje. Przyznam, że choć uważam się za patriotę, nieco uraziły mnie słowa ministra Błaszczaka, który 15 sierpnia w Ossowie mówił o planowanej budowie filii Muzeum Powstania Warszawskiego, apelując, żeby oddawać społecznie wszelkie pamiątki po Hallerczykach. Nie wyobrażam sobie, żebym zgromadzone przez tyle lat pamiątki, których wartość historyczna rośnie, oddał do Muzeum w Ossowie zamiast mojej rodzinie.

Od czego warto zacząć przygodę z kolekcjonerstwem? Co poradziłby pan tym, którzy zazdroszczą panu pasji i chcieliby pójść w pańskie ślady?

– Cieszę się, że coraz więcej ludzi interesuje się historią i ma zapędy, by na własną rękę poszukiwać jej śladów. U mnie zamiłowanie do takich poszukiwań jest rodzinne, przekazywane wraz z patriotyzmem z pokolenia na pokolenie. Od małego interesowaliśmy się z bratem dziejami Polski i mieliśmy swoich bohaterów, których podziwialiśmy. Dziś mój brat, Andrzej, cały czas jest harcmistrzem i społecznikiem popularyzującym pamięć o żołnierzach 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, uformowanej w Wielkiej Brytanii podczas II wojny światowej jako jednostka powietrznodesantowa Polskich Sił Zbrojnych, oraz Cichociemnych. Jego fascynacja trwa. Pod tym względem wiele nas łączy. Ja z kolei oprócz tego, że prowadzę własną firmę i zajmuję się upowszechnianiem wiedzy o gen. Hallerze i Hallerczykach, jestem opiekunem grupy muzycznej „Radośni” działającej przy Towarzystwie Przyjaciół Skawiny. W życiu trzeba mieć pasję.

_____________________________

Rozmawiał Mariusz Gryżewski

 

Udostępnij ten post:



  • poszukiwacz pisze:

    bardzo się ciesze że ktoś jeszcze interesuje się taką historią . moja zona jest spokrewniona z Halerami Pochodzi z rodziny morawskich h korab Witold morawski był żonaty z Celiną Haller mieli majątek Miławczyce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści
Zapiski śmiertelnika
Polska kinematografia coraz śmielej sięga po trudne, ale nie...
Fairy Tales
Grudzień to miesiąc pełen świątecznej magii. Wszędzi...
BNP Paribas Warsaw SerialCon
BNP Paribas Warsaw SerialCon, pierwszy w Polsce fest...
Teatr Wielki Opera Narodowa
„Najlepsze miasto świata. Opera o Warszawie” otwiera...
Chopin
Immersyjna wystawa będąca zaproszeniem do świata naj...