Menu

Irena Santor – Chcę być zapamiętana

Niekwestionowana dama polskiej piosenki, która śpiewa dla nas od 57 lat, a jej repertuar nadal zachwyca i wzrusza publiczność. Wydała kilkadziesiąt płyt, singli i pocztówek gramofonowych, grała w filmach i spektaklach, brała udział w programach telewizyjnych. Zdobyła nieosiągalne dla wielu ilości nagród. W tym roku również „Magazyn VIP” postanowił uhonorować ją swoją statuetką za całokształt dokonań artystycznych.

Czym dla pani jest piosenka?

– To jest mój mały intymny świat. Piosenka tylko wydaje się czymś małym i ulotnym, nieważnym, a jest przecież jak każda aktorska rola. Śpiewanie piosenki porównać można do roli – malutkiej, ale jednak roli, która musi mieć początek, rozwinięcie, ale i zakończenie. To wcale nie jest takie łatwe.

Witold Lutosławski – wybitny kompozytor – powiedział kiedyś: „Talent, głos to dobro powierzone”. Co pani zdaniem miał na myśli?

– Pewnie to, że wobec daru losu, którym zostało się obdarzonym, trzeba być posłusznym i pokornym. Dbać o to dobro, nie trwonić go, nie niszczyć. Musimy je przecież oddać innym. Nie jest ono tylko naszą własnością.

Czy zgodzi się pani ze mną, że piosenka „Powrócisz tu” jest najwspanialszym okazem  w pani dorobku artystycznym?

– Chętnie się zgodzę, ale muszę dodać, że w moim repertuarze jest wiele wspaniałości.

Co najbardziej panią w życiu inspiruje?

– Samo życie, istnienie na ziemi. Umiem docenić, że życie jest niepowtarzalne.

Jak pani ocenia obecnie polskich wykonawców – poziom polskiej piosenki?

– Mamy bardzo wiele utalentowanej muzycznie, wykształconej młodzieży. Większość z niej chce śpiewać, to mnie trochę dziwi, bo to trudny i kapryśny zawód. Ci, którzy w tej dziedzinie osiągnęli zawodowstwo, wytrzymują porównania z zagranicznymi kolegami.

Zapewne ma pani swoich ulubionych wykonawców zagranicznych, kto do nich należy?

– Lubię piosenki z czasów Nat King Cole’a, Franka Sinatry. I choć nie jestem jazzmanką, gdy śpiewa Ella Fitzgerald, wszystko rozumiem, wiem, na czym ta muzyka polega, to całe jej piękno i dramatyzm. Lubię też piosenki Whitney Houston. Wielki mój podziw budzi Edith Piaf. Ona jest nieporównywalna, jedyna. Jedyna na świecie!

Irytuje mnie obecnie ciągła promocja muzyki disco polo. Czy nie sądzi pani, że młodzi ludzie coraz bardziej schlebiają tanim i niskim gustom?

– No cóż… każdemu według potrzeb.

Co najbardziej drażni panią we współczesnym świecie, otaczającej rzeczywistości?

– Nadmiar wszelkiego rodzaju informacji, interpretowanych według jakiś założeń.

W jednym z wywiadów dla „Magazynu VIP” aktor Marian Opania mówił tak: „Dziś sztukę wysoką przemyca się ukradkiem. Jeżeli się tego nie zmieni, to wychowamy naród wysportowanych durniów. Społeczeństwo trzeba wychowywać. Dziś promuje się bylejakość i amatorszczyznę”. Jak się pani odniesie do słów znajomego z estrady?

– Zgadzam się z jego wypowiedzią – rzeczywiście każdy, dla kogo wyższa kultura jest ważna, potrzebna, sam – niestety – musi o nią zabiegać i dbać. Jednak dla mnie wychowywanie społeczeństwa to już za trudna sztuka.

„Jest na mapie świata maleńki znak” – zapewne wielu, zwłaszcza młodych czytelników, nie wie, co mam na myśli. Jak pani dzisiaj widzi ten nasz wspólny maleńki znak?

– Pierwsza piosenka, którą nagrałam w Polskim Radiu, nosiła tytuł „Maleńki znak” i traktowała właśnie o Warszawie. Stała się wielkim przebojem, a mnie przyniosła popularność. Wszystko, co osiągnęłam w moim zawodzie, stało się tu, w Warszawie. Kocham to miasto tkliwie, byłam świadkiem jego „zmartwychwstawania”. Szczycę się honorowym obywatelstwem Warszawy.

W 1991 r. wycofała się pani z życia estradowego, by w XXI w. wkroczyć z jakże udanymi nowymi dokonaniami artystycznymi…

– Tę ocenę pozostawiam oczywiście moim miłośnikom, ale faktycznie nagrałam kilka płyt i wznowiłam recitale. Jeszcze w roku 2000 ukazała się płyta„Santor Cafe”, która była spełnieniem moich marzeń, a w roku 2002 owocem – bardzo okazałym – mojej współpracy z Romualdem Lipko stała się płyta „Jeszcze”. Romuald Lipko okazał się wytrawnym twórcą i bardzo miło to wspominam. W roku 2009 wróciłam do estradowego śpiewania, którego zwieńczeniem był mój urodzinowo-jubileuszowy koncert w Sali Kongresowej z okazji 50-lecia pracy artystycznej.

Ważnym wydarzeniem w roku 2010 było wydanie płyty „Kręci mnie ten świat” z nowymi piosenkami. Pragnę jeszcze dodać, że w 2013 r. na rynku pojawiło się niezwykle cenne wydawnictwo płytowe „Wasowski Odnaleziony. Ktoś zbudził mnie”. Dzięki obecnej technice mogłam zaśpiewać w duecie z Jerzym Wasowskim, który wraz z Jeremim Przyborą stworzył ponad pół wieku temu niezapomniany Kabaret Starszych Panów. To było naprawdę wielkie przeżycie. Dopełnieniem mojej artystycznej drogi były jeszcze dwie płyty – „Zamyślenia” i „Punkt widzenia”, które ukazały się w 2014 r.

Moja babcia słuchała pani piosenek, rodzice też je nucili, ja chętnie do nich wracam. Moi znajomi podczas rejsu na żaglowcu Dar Młodzieży zaręczyli się przy piosence „Już nie ma dzikich plaż”. Na czym polega fenomen pani ciągłej popularności?

– Może wypływa to z równowagi duchowej, którą osiągnęłam w moim długim i ciekawym życiu. Publiczność to wyczuwa. Bo prawdą jest powiedzenie: dopóty żyjemy, dopóki o nas pamiętają, a ja chciałabym być zapamiętana. Teraz, gdy mam wspaniałą starość, mogę oddać się refleksji, spojrzeć wstecz, ocenić swoje błędy i ich nie powtarzać. Mam też czas na wspomnienia.

Pani Ireno, serdecznie gratuluję statuetki „Magazynu VIP”.

– Jakże się ucieszyłam z przyznania mi tego zaszczytu. Jestem naprawdę wzruszona. Dziękuję!

Czy „Piosenka jest dobra na wszystko”, jak ponad pół wieku temu śpiewał Kabaret Starszych Panów?

– To jedno z trafnych i ważnych uogólnień. Ze skarbca piosenki każdy może wybrać według siebie najpiękniejszy klejnot, który ukoi nerwy, wzruszy, doda energii i odwagi.

Rozmawiał: SŁAWOMIR DRYGALSKI

 

Jedna odpowiedź do “Irena Santor – Chcę być zapamiętana”

  1. Paweł pisze:

    „Na czym polega fenomen pani ciągłej popularności?”
    Na talencie i tym, że kiedyś UCZONO(!) śpiewać. Miernoty i beztalencia odpadały a nie przepychano je na siłę na zasadzie, że „śpiewać każdy może”… Może, ale nie dla każdego jest estrada!
    Dużo zdrowia Pani Ireno!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2022