Jerzy Makula

Jerzy Makula – Mamy znakomitych pilotów

Opublikowano: 20 maja 2019

Myślę, że młodzież ma olbrzymi potencjał. Jeśli tylko damy im szansę, to oni ją wykorzystają i będą odnosić sukcesy, dumnie prezentując kadrowego orła na piersi – mówi Jerzy Makula, prezes Aeroklubu Polskiego

W tym roku Aeroklub Polski obchodzi 100-lecie swojego istnienia, jakie były początki sportowej awiacji w Polsce?

Jerzy Makula – Rok 2019 jest dla Aeroklubu Polskiego rokiem jubileuszowym. Dokładnie 100 lat temu powstał on w Poznaniu, stając się pierwszą instytucją formalno-prawną polskich lotników sportowych. Należy jednak pamiętać, że już w latach 1893–1914 aż 140 Polaków budowało w kraju i za granicą własne aparaty latające, wykonywało na nich loty pokazowe i pasażerskie w Polsce, we Francji, Rosji, Austrii, Niemczech, bijąc przy tym rekordy krajowe i świata. Niestety temat umocowań prawnych w nieistniejącym państwie polskim był nie do przejścia. Tuż po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. na warszawskim Polu Mokotowskim powstały Centralne Warsztaty Lotnicze, z początku remontujące jedynie samoloty pozostawione przez Niemców, a z czasem szkolące przy pomocy francuskiej misji wojskowej polskich pilotów. Na Politechnice Warszawskiej otwarto Sekcję Lotniczą, a w kwietniu 1920 r. Aeroklub Polski został członkiem Międzynarodowej Federacji Lotniczej FAI (Federation Aeronautique Internationale – przyp. red.).

W lutym zespół Aeroklubu Polskiego otrzymał nagrodę specjalną – statuetkę Cumulusa ze złotym diamentem – za 100-letnią tradycję w kształceniu wielu pokoleń polskich lotników. Jak zmienia się przygotowanie pilotów i ich podejście do lotnictwa?

Jerzy Makula – To jest trudne pytanie. Piloci należą do grupy ludzi, którzy bardzo lubią to, co robią. Często jest to również ich pasją. Dla ich mentalności sposób szkolenia nie jest najważniejszy, bo oni chcą latać i chcą to robić jak najlepiej. Natomiast zmienił się sprzęt. Poziom lotnictwa jest na zupełnie innym poziomie. Bardzo często samolotami sterują znakomitej jakości komputery. Proszę pamiętać, że 100 lat temu samoloty latały na odległość kilkunastu metrów, dziś dystans samolotów jest praktycznie nieograniczony. Możliwe jest tankowanie w powietrzu, chodzi tylko o to, by załoga potrafiła sobie rozłożyć i zaplanować system wypoczynku. System szkolenia również uległ rozwojowi – nie wystarczy nauczyć młodego adepta sztuki pilotażu, ważne jest wiele innych kwestii: zasady ruchu lotniczego, nawigacja, meteorologia, a nawet psychologia. Świat tak bardzo posunął się do przodu, że na jednym lotnisku linie takie jak PLL LOT – mówię o nich, bo one akurat są mi bliskie – wykonują kilkanaście milionów operacji. Jest to prawie trzysta operacji jednego dnia. Kiedyś świętem był każdy pojedynczy lot. Zmieniły się także przyrządy pokładowe – zwykłe, stosowane przez dziesięciolecia analogowe przyrządy możemy zebrać na jednym wyświetlaczu, począwszy od pomiarów silnikowych, a skończywszy na nawigacji. Myślę, że to właśnie nawigacja najbardziej zmieniła system szkolenia i całe lotnictwo. Od kiedy pojawiły się systemy satelitarne, pozwalają one na lot na drugi koniec świata z dokładnością do paru centymetrów.

Jerzy Makula

Jerzy Makula

Czy młodzi lotnicy mają umiejętności i pasję na miarę legendarnych pilotów z Dywizjonu 303, o którym ostatnio było głośno?

Jerzy Makula – Legenda Dywizjonu 303 zawsze była na językach wszystkich. Książkę Arkadego Fiedlera czytano jeszcze w czasie wojny, odwaga i bohaterstwo naszych pilotów dawała Polakom wiarę w to, że coś może się zmienić. Czy tacy są obecni piloci? Oczywiście, mamy znakomitych pilotów. Na każdych mistrzostwach, na których pojawiają się Polacy, odnoszą dobre wyniki sportowe. Rok 2018 był bardzo udany dla sportowców lotniczych zrzeszonych w Aeroklubie Polskim. Zdobyli oni aż 67 medali w mistrzostwach Europy i świata. Jest to drugi najlepszy wynik medalowy w stuletniej historii Aeroklubu. Obecnie Polacy są mistrzami świata w baloniarstwie, indywidualnie i drużynowo: w szybownictwie, w mikrolotach, w śmigłowcach, w motoparalotniarstwie zwykłym i slalomowym, indywidualnie w spadochroniarstwie tunelowym, oraz drużynowo w rajdach samolotowych.

Jakie cechy najbardziej się przydają w lotnictwie sportowym i w której dyscyplinie widzi pan największy potencjał w młodej kadrze?

Jerzy Makula – Nie będę rozgraniczać, jaka dyscyplina jest najlepsza. Myślę, że młodzież ma olbrzymi potencjał. Jeśli tylko damy im szansę, to oni ją wykorzystają i będą odnosić sukcesy, dumnie prezentując kadrowego orła na piersi. Nie jest istotne, czy to jest baloniarstwo, modelarstwo, szybownictwo, czy samoloty. W każdej dyscyplinie pojawiają się wybitne talenty. Najważniejsze jest danie im szansy, by zrobili ten krok do przodu. W każdym z nas drzemie zew rywalizacji, to naturalne. Istotnym jest, żeby sport, a w naszym wypadku sport lotniczy, budował takie pasje. Tu kluczową rolę mają trenerzy, w których pokładam bardzo duże zaufanie i szacunek. Sam jestem trenerem i mam świadomość, jak duży wkład pracy trzeba włożyć, by przekazać jak najdokładniej wszystkie tajniki awiacji, ale jednocześnie wiem, jak smakuje sukces wyszkolonego zawodnika.

Czy pasja lotnicza przekłada się na charakter i sposób myślenia?

Jerzy Makula – Oczywiście, każda pasja przekłada się na charakter i sposób postrzegania świata. Nasza jest dość specyficzna, gdyż w bardzo wielu przypadkach jest sposobem na życie. Tym żyjemy my i nasze rodziny, w takim środowisku wychowują się nasze dzieci.

Jakiej wiedzy najbardziej brakuje dziś początkującym pilotom? Na co powinny kłaść nacisk szkolenia lotnicze?

Jerzy Makula – To nie jest kwestia braku wiedzy, młodzież jest bardzo zdolna. Moim zdaniem jest to kwestia praktyki. Tej praktycznej wiedzy jest coraz mniej. Latanie stało się komercyjne, przez co zaczęło dużo kosztować. I to jest istotna zmiana, która nastąpiła na przestrzeni lat. Kiedyś, jak chcieliśmy latać, to lataliśmy. Oczywiście nie za darmo, ale w tej chwili każdą minutę lotu przelicza się na złotówki. Mam olbrzymi szacunek do ludzi, którzy w to inwestują, choć ich status materialny często na to nie pozwala. Aeroklub Polski stara się szukać takich ludzi, którzy zamiast przysłowiowego kotleta postanawiają przeznaczyć pieniądze na lot na szybowcu. Staramy się zawsze takiej młodzieży pomóc.

Jerzy Makula

Jerzy Makula

Kto był dla pana wzorcem, mistrzem, z którego brał pan przykład?

Jerzy Makula – Mieliśmy wielu mistrzów. Moim wzorem był mój stryjek Edward Makula, który wygrywał mistrzostwa szybowcowe w Argentynie. Szybowcowy mistrz świata w klasie otwartej na szybowcu Zefir 2, 4-krotny mistrz Polski, 7-krotny rekordzista świata i 17-krotny rekordzista Polski. Dziś myślenie jest chyba trochę inne. Nie wyobrażam sobie teraz pilota, który byłby w stanie zaryzykować, że bagna, nad którymi będzie leciał, już się nagrzały, że przez to uniesie się nad nimi bąbel powietrza i zaryzykuje on lot o mistrzostwo. Należy podkreślić, że gdyby to się nie udało, to w tamtych czasach skończyłoby się pewną śmiercią. Wielu naszych pilotów wykazywało połączenie rozsądku, wiedzy teoretycznej i odwagi.

Jak ocenia pan infrastrukturę, jaką mają do dyspozycji pasjonaci lotnictwa, chcący rozwijać umiejętności lotnicze – członkowie Aeroklubu, w tym kadry narodowej?

Jerzy Makula – Mamy 36 lotnisk, bardzo wielu pilotów z licencjami oraz dużo sprzętu. Należy pamiętać, że ten sprzęt jest coraz lepszej jakości. Proszę sobie wyobrazić, że kiedyś szybowce, na których lataliśmy, takie jak Czapla, miały doskonałość 17–20. Co to znaczy doskonałość? Że z tysiąca metrów, z określonej wysokości, przeleci 17–20 kilometrów. To był na ówczesne czasy doskonały szybowiec. Dziś ta doskonałość wynosi 60. Warto też wspomnieć, że silniki są mniej usterkowe, samoloty zużywają mniej paliwa, są bardzo szybkie, mają coraz lepsze wyposażenie nawigacyjne. Kiedyś tego po prostu nie było. To jest najistotniejsza zmiana, którą zauważyłem w sporej części historii Lotnictwa, jaką mam przyjemność tworzyć.

Co jest kluczem do sukcesu w akrobacjach lotniczych? Czy decydują o nim praktyka i perfekcyjne opanowanie techniki?

Jerzy Makula – Akrobacja to jest charakterystyczny rodzaj sportu. Ciągłe powtarzanie manewrów sprawia, że jesteśmy coraz lepsi. Liczba treningów przekłada się na naszą pewność siebie oraz na nasze umiejętności. Oczywiście nie możemy zapominać o teorii, która pozwala nam zrozumieć, że ten szybowiec czasem się kręci szybciej, a czasami wolniej, jak robi figury autorotacyjne, jak robi korkociąg itd. Myślę, że połączenie wszystkich tych rzeczy pozwala osiągnąć sukces, co na przykładzie moich kolegów i moim własnym się potwierdziło.

Osiągał pan sukcesy szybowcowe indywidualnie, jak i drużynowo. Łatwiej jest zapracować na medal solo czy w zespole?

Jerzy Makula – Nie rozgraniczałbym tego. Dobry wynik wspiera cały zespół. Trzeba przekazywać sobie cenne wskazówki, np. o warunkach meteorologicznych, jakie mnie spotkały, jak pewne manewry należy wykonać. Należy też pamiętać, że indywidualny wynik pracuje na wynik zespołowy. Podobnie jak w przypadku popularnych w naszym kraju skoków narciarskich – jeśli jeden zawodnik skoczy źle, to dwóch pozostałych powinno starać się jak najwięcej nadrobić. Mówię o trzech, bo w szybownictwie to właśnie trzy najlepsze wyniki sumują się do wyniku zespołowego. Także wspólna praca, jak najlepsza wymiana informacji oraz wyniki indywidualne składają się na sukces całego zespołu.

Czego najbardziej brakuje panu po zakończeniu kariery sportowej 2 lata temu?

Jerzy Makula – Czasu na to, żeby polecieć szybowcem. Czasu na to, żeby szkolić młodzież, a bardzo bym chciał. Teraz z dumą i satysfakcją kieruję Aeroklubem Polskim, natomiast tęsknię za byciem na lotnisku. Brakuje mi też latania samolotem komunikacyjnym, aczkolwiek bardzo zintensyfikowałem swoje latanie na symulatorach, czyli przeprowadzam szkolenia, co również daje mi sporo satysfakcji.

Jaką rolę w rozwoju i popularyzacji lotnictwa odgrywają pokazy lotnicze i wystawy rangi Air Fair? W czym tkwi ich największa wartość?

Jerzy Makula – Myślę, że uhonorowaniem sukcesu, zarówno pilotów, jak i inżynierów lotniczych, jest pokazywanie sprzętu i opowiadanie o swoich sukcesach społeczeństwu. To jest kluczowa rola pokazów lotniczych i wystaw, takich jak Air Fair. Powinniśmy przekazywać wiedzę ludziom, którzy chcą podziwiać nasze sukcesy. Poza tym jest to pewnego rodzaju święto dla nas – całego środowiska lotniczego, a zarazem doskonała okazja do wymiany naszych wspólnych doświadczeń.

Rozmawiała Małgorzata Szerfer-Niechaj

 

Udostępnij ten post:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści
Csaba Gabnai
Idea edukacji domowej doskonale wpisuje się w moje p...
Piotr Henicz
Ubezpieczenie od deszczu podczas wyjazdu, videocasty...
Katarzyna Szulim
Nagroda Orła Polskiego Biznesu w kategorii Lider Reg...
Magdalena Fuk
Ze względu na intensywne użytkowanie rekreacyjne zbi...
Tomasz Balcerzak
Głównym wyznacznikiem rozwoju są ludzie: kompetentni...