Menu
Sacrum Non Profanum - Kinga Borowska

Kinga Borowska – warto spełniać marzenia

W zeszłym roku udało mi się spełnić jedno marzenie muzyczne związane z polskimi kompozytorami – wykonać z orkiestrą hymny Karola Szymanowskiego do słów Kasprowicza. Wcześniej miałam możliwość wykonywania tych pieśni tylko z fortepianem. Zwycięstwo w konkursie uczelnianym w łódzkiej Akademii Muzycznej umożliwiło mi wykonanie ich z akompaniamentem orkiestry w sali koncertowej Akademii Muzycznej w Łodzi – mówi Kinga Borowska, mezzosopranistka. Festiwal Sacrum Non Profanum.

Czy Sacrum Non Profanum jest pierwszym festiwalem w Polsce, w którym brała pani udział?

Kinga Borowska – Jeśli chodzi o festiwale w Polsce, to jest mój pierwszy festiwal. Dotychczas śpiewałam na koncertach, które nie należały do festiwali albo uczestniczyłam w konkursach międzynarodowych, także w Polsce, lub brałam udział w festiwalach międzynarodowych, jak Festival Aix-en-Provence.

Który z tych konkursów najlepiej pani zapamiętała?

Kinga Borowska – Z konkursów w Polsce zdecydowanie najlepiej pamiętam Międzynarodowy Konkurs Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu. Panuje tam bardzo rodzinna atmosfera. Choć wydaje się, że to niewielkie wydarzenie, które niekoniecznie mogłoby przynosić jakieś profity młodemu śpiewakowi, to okazało się, że jest zupełnie inaczej. To właśnie po tym konkursie miałam możliwość wystąpienia w Operze Śląskiej w roli Jadwigi w „Strasznym dworze” Stanisława Moniuszki.

Miałam też kilka koncertów w Katowicach z repertuarem pieśniarskim.

Kinga Borowska – Jest to dość mały konkurs, lecz w Polsce bardzo popularny i jednak otwiera przed młodymi śpiewakami ciekawe możliwości. Pani Małgorzata Walewska, obecna dyrektorka artystyczna festiwalu im. Ady Sari w Nowym Sączu, zaprosiła mnie do wystąpienia w przyszłorocznej edycji festiwalu, co również jest efektem mojego udziału w tym konkursie, choć minęło już od tego czasu kilka lat.

Może nie bez znaczenia był fakt, że zajęła tam pani drugie miejsce oraz zdobyła pani nagrodę za interpretację cyklu pieśni „Trzy fragmenty z poematów Jana Kasprowicza” Karola Szymanowskiego. A wracając do konkursów, brała pani udział również w zagranicznych. Które z tych występów najbardziej utkwiły pani w pamięci?

Kinga Borowska – Myślę, że zeszłoroczny udział w konkursie 51. International Vocal Competition – Hertogenbosch w Holandii. To bardzo prestiżowe wydarzenie, a jedną z konkurencji jest wykonanie pieśni współczesnej, która została napisana specjalnie na ten konkurs. Najpierw wszyscy półfinaliści wykonują tę pieśń z fortepianem, a w finale dwoje wybranych uczestników wykonuje ten sam utwór, ale już z towarzyszeniem orkiestry.

To było bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ mieliśmy możliwość współpracy z kompozytorką Monique Krüs, która prowadziła klasę mistrzowską. Przy tej okazji wyjaśniła, jakie było podłoże powstania utworu, czym pieśń była inspirowana i co chciała przez nią przekazać. Wcześniej nie miałam pojęcia, jak zinterpretować te pieśni, ponieważ utwór inspirowany był malarstwem Boscha, a tekst po łacinie był przetłumaczony z języka holenderskiego. Po klasie mistrzowskiej nastąpiło olśnienie – faktycznie dużo zrozumiałam, to mnie zainspirowało i ułatwiło występ. Udało mi się zdobyć tą pieśnią nagrodę.

A więc zdobyła pani nagrodę specjalną Dioraphte Composition Prize na 51. International Vocal Competition – Hertogenbosch za wykonanie pieśni współczesnej autorstwa Monique Krüs . Nawiązując do muzyki współczesnej, w Trzęsaczu jeden dzień festiwalu Sacrum Non Profanum poświęcony jest prezentacji dorobku współczesnych młodych kompozytów. Możemy wysłuchać tych kompozycji w wykonaniu wspaniałych młodych muzyków. I tu pojawia się pytanie: jak interpretować muzykę współczesną. To chyba nie jest takie proste?

Kinga Borowska

Kinga Borowska

Kinga Borowska – Nie. Z moich doświadczeń wynika, że bardzo ważny jest kontakt z kompozytorem, a dotychczas występowałam z kantatami i oratoriami, również w operach współczesnych i zawsze miałam możliwość kontaktu z kompozytorami, którzy próbowali przekazać artystom to, co chcieli osiągnąć w swoich dziełach, pokazać swoją wizję. Muzyka współczesna daje bardzo dużą dowolność interpretacji. Nie jest to ścisły zapis nutowy. Co prawda z Mozartem, Chopinem czy Paderewskim nie mamy kontaktu i też nie wiemy do końca, co chcieli przekazać, ale istnieje tradycja wykonawcza.

Jeżeli chodzi o muzykę współczesną, tak naprawdę jest bardzo duża dowolność.

Kinga Borowska – Kompozytorzy współcześni są bardzo elastyczni i otwarci na różne pomysły, dostosowują się do możliwości wokalisty i pozwalają na różnorodność interpretacji. Niekiedy jest to trudniejsze, dlatego że jest nowe, ale z drugiej strony możemy wyrazić siebie i swoje emocje, niezależnie od poprzednich wykonań, które mogłyby coś sugerować. Zwłaszcza jeżeli jest to prawykonanie i pierwszy wykonawca tworzy kanon. Ktoś, kto będzie po raz drugi czy trzeci wykonywał ten utwór, będzie jednak słuchał pierwszego wykonania i w jakiś sposób wzorował się na tym, co było wcześniej. To też jest bardzo interesujące.

Czy któryś z polskich kompozytorów jest pani szczególnie bliski?

Kinga Borowska – W zeszłym roku udało mi się spełnić jedno marzenie muzyczne związane z polskimi kompozytorami i wykonać z orkiestrą hymny Karola Szymanowskiego do słów Kasprowicza. Wcześniej miałam możliwość wykonywania tych pieśni tylko z fortepianem. Zwycięstwo w konkursie uczelnianym w łódzkiej Akademii Muzycznej umożliwiło mi wykonanie ich z akompaniamentem orkiestry w sali koncertowej Akademii Muzycznej w Łodzi. To było spełnienie jednego marzenia.

W maju 2018 r. wykonałam utwór młodego polskiego kompozytora Michała Kaweckiego pt. „Miriam” o schizofrenicznej postaci, w którym tytułowej partii wokalnej towarzyszy 12 różnych instrumentów oraz taśma dźwiękowa.

Kinga Borowska – Jak na tak młodego kompozytora to naprawdę duży utwór, trwający 20 minut. To fantastyczne dzieło było jego dyplomem licencjackim. Ostatnio Michał Kawecki poinformował mnie, że właśnie dopisał wersję orkiestrową, którą chce wysłać na jakiś międzynarodowy konkurs kompozytorski i jest w trakcie pisania cyklu pieśni specjalnie dla mnie. W związku z tym muzyka współczesna staje mi się coraz bliższa, choć nie było w żaden sposób zamierzone. Wykonawstwo muzyki współczesnej daje duże możliwości wyrażania siebie, więc czekam z niecierpliwością na dzień, w którym będę mogła zacząć pracę, a następnie wykonać kolejne utwory.

Który z kompozytorów spoza Polski – i nie myślę tylko o współczesnych twórcach – jest pani bliski? Skoro wspomniała pani o marzeniach, może ma pani jakieś artystyczne pragnienie?

Kinga Borowska – Jules Massenet jest mi szczególnie bliski i taką moją rolą marzeń jest Charlotta z opery „Werther”, napisanej na podstawie „Cierpień młodego Wertera”. Przede wszystkim ze względu na muzykę, która jest bardzo delikatna, a zarazem bardzo dramatyczna. Podobnie jak postać Charlotty, która jest delikatna, ale ma w sobie bardzo dużo siły, żeby znieść cały ból i niełatwą sytuację. Bliska jest mi emocjonalność muzyki francuskiej, a w szczególności tej, którą komponował właśnie Jules Massenet.

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć pani, aby marzenie to jak najszybciej się spełniło.

 


Rozmawiała: Danuta Hanna Jakubowska


Kinga Borowska

Z wyróżnieniem ukończyła łódzką Akademię Muzyczną im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w klasie prof. Grażyny Krajewskiej-Ambroziak. W trakcie studiów debiutowała na scenie operowej w przedstawieniach studenckich rolami Marceliny w „Weselu Figara” W.A. Mozarta oraz Sekstusa w operze „Julisz Cezar” G.F. Haendla. Ostatni semestr studiów odbyła w Koninklijk Conservatorium Brussel, w ramach europejskiego programu „Erasmus”. W 2011 r. debiutowała na profesjonalnej scenie operowej La Monnaie w Brukseli, gdzie powierzono jej rolę Kobiety Tebańskiej w operze „Edyp” Georga Enescu. W 2013 r. wystąpiła na deskach opery La Monnaie jako Pepita w wersji koncertowej opery „Romeo i Julia” Charlesa Gounoda.

Uczestniczyła w światowych prawykonaniach utworów Jacquesa-Alphonse’a de Zeeganta – oratorium „Le mistere du Salut”, symfonii „Le chemin des Dames” na mezzosopran, chór i orkiestrę pod batutą brytyjskiego dyrygenta Benjamina Ellina oraz operze „La brèche” w Teatrze Rzymskim w Hiszpanii.

Brała udział w spektaklu „Be with me now” w ramach tournée po Europie z okazji pięciolecia organizacji European Network of Opera Academies, którego premiera odbyła się podczas Festiwalu Aix-en-Provence 2015. Była również ćwierćfinalistką w ARD Musikwettbewerb w Monachium oraz finalistką IX Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki w Warszawie. Jest doktorantką łódzkiej Akademii Muzycznej pod opieką artystyczną prof. Urszuli Kryger.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020