Stanisław Lem

„Kongres futurologiczny” – czy mroczna wizja Lema staje się faktem?

Opublikowano: 11 kwietnia 2024

Wielcy tego świata muszą rozwiązać problem katastrofy klimatycznej i przeludnienia. Znaleźli skuteczne i tanie rozwiązanie problemu, ludzie żyją w idealnym świecie, istniejącym jednak wyłącznie w ich głowach na skutek działania środków halucynogennych. Taką wizję przyszłości przedstawił Stanisław Lem w swojej powieści „Kongres futurologiczny”. Czy wizja ta staje się obecnie faktem? Mamy do dyspozycji nowoczesne komputery, a życie społeczne wielu ludzi odbywa się w światach wygenerowanych komputerowo, tam nabywa się gadżety istniejące jedynie w wirtualnym świecie, buduje wirtualne domy, naprawia wirtualne samochody i prowadzi życie podobne do rzeczywistego.

W powieści Lema zawarto wiele prawd dotyczących sposobów manipulowania ludźmi, by rozwiązać różne problemy społeczne. Można na przykład wpłynąć na ludzi, by uważali rzeczy brudne i ohydne za piękne, a wtedy będą z radością żyć w brudzie i brzydocie, co zminimalizuje ich rzeczywiste potrzeby. Można też ograniczać przestrzeń życiową człowieka, jeśli tylko wpoimy w jego mózg wrażenie takiej przestrzeni. Kontakt z rzeczywistością przetwarzany jest na impulsy mózgowe. Po co zatem rzeczywistość, skoro można te impulsy generować w inny sposób?

Powieść napisana pod koniec lat 60. XX wieku opiera się na założeniu, że problemy społeczne istniejące wówczas (rosnąca liczna ludności, terroryzm, dyktatury, przemiany obyczajowe) po kilkudziesięciu latach urosną do monstrualnych rozmiarów. Mamy również u Lema katastrofę klimatyczną. Wtedy jednak straszono nadchodzącą epoką lodowcową, a obecnie straszy się ociepleniem klimatu. W powieści gigantyczne przeludnienie zbiega się więc z gwałtownym globalnym ochłodzeniem, więc rządzący postanawiają użyć środków halucynogennych, by zakryć rzeczywistość.

O powodzeniu akcji zadecydowała konieczność połączona z chęcią zysku. Jak w swojej książce stwierdza Lem, idealna sytuacja dla przedsiębiorcy występuje wtedy, gdy bierze on pieniądze, nie dając nic w zamian. Zbudowanie samochodu kosztuje drogo, ale wytworzenie środka halucynogennego, po którym wydaje ci się, że masz samochód, już znacznie taniej.

Stanisław Lem – genialny pisarz science fiction

Nazwisko Lem kojarzy się z nazwą lądownika księżycowego z programu załogowych lotów na księżyc Apollo. Początkowo nazywano je Lunar Excursion Module (LEM), później po prostu Lunar Module (LM wymawiane jako Lem). Sam pisarz wyśmiewał tę zbieżność w jednej ze swych opowieści. Opisał w niej teorię spiskową, zgodnie z którą pamiętniki głównego bohatera miał sfabrykować osobnik zwany LEM. Teoria okazała się nieprawdziwa, ponieważ jedynym znanym w przyszłości LEM-em był lądownik księżycowy, a komputer pokładowy LEM-a nie był zdolny do pisania pamiętników.

Realny człowiek o nazwisku Lem i imieniu Stanisław urodził się w 1921 roku we Lwowie a zmarł w roku 2006 w Krakowie. Jego ojciec Samuel Lehm był cenionym lwowskim laryngologiem. Stanisław również studiował medycynę, jednak nie skończył studiów i ostatecznie zajął się literaturą.

Późniejszemu pisarzowi udało się niemal cudem przetrwać wojnę. Rodzina spolszczonych Żydów trafiła do getta po zajęciu Lwowa przez Niemców w 1941 roku. Zarówno Stanisław, jak i jego rodzice zdołali jednak uciec i ukrywać się do czasu wkroczenia do miasta Armii Czerwonej. Zaraz po wojnie rodzina przeniosła się do Krakowa.

Pierwsze opowiadania science fiction Lem zaczął pisać już w 1946 roku, jednak światową sławę przyniosła mu powieść „Solaris” wydana w Polsce w 1961 roku a przetłumaczona później na 40 języków. Można by ją streścić w jednym zdaniu: „opowieść o dzieciństwie wszechmogącego bytu”. Jego powieści zawierają wiele wątków filozoficznych i świadczą o ogromnej wiedzy autora, dlatego być może uważał on amerykańską literaturę science fiction za płytką. Sam często zmieniał styl pisania, naśladując niekiedy swoim stylem innych pisarzy. Był na pewno postacią niesłychanie barwną, co doprowadziło nawet do powstania w Stanach Zjednoczonych teorii spiskowej, która mówi, że Stanisław Lem nie istnieje.

Autorem tej teorii był amerykański pisarz science fiction Philip K. Dick. Jak pisze na swoim portalu Polskie Radia 24: Dick napisał, że “Lem to prawdopodobnie nie jeden człowiek, tylko wieloosobowy komitet”, a zadaniem tej “pozbawionej twarzy grupy” jest penetracja amerykańskiego środowiska literackiego i sączenie komunistycznego jadu w szeregach twórców. Miało się to odbywać za pomocą działającego w USA wydawnictwa kontrolowanego przez partię socjalistyczną. List zaadresowany był do Federalnego Biura Śledczego, czyli FBI.

Czy przepowiednie Stanisława Lema sprawdziły się?

Przełom lat 60. i 70. XX wieku był czasem wielkiego optymizmu i wiary w nieograniczone możliwości ludzkości. Wiązało się to z gwałtownym postępem technologicznym głównie w lotnictwie i astronautyce. W 1961 roku Rosjanie wysłali w kosmos pierwszego człowieka, a w roku 1969 Amerykanie wylądowali na Księżycu. Szerokokadłubowe odrzutowce pasażerskie wyparły statki w przewozach pasażerów przez Atlantyk, co skróciło podróż z kilku dni do kilku godzin.

Wtedy właśnie powstał serial „Kosmos 1999” emitowany również w polskiej telewizji w latach 70. Według twórców serialu w 1999 roku będzie istnieć już wielka baza na Księżycu, a nasz satelita służyć będzie do składowania odpadów radioaktywnych. Nic zatem dziwnego, że w tekstach Lema mamy do czynienia z odległymi podróżami w Kosmos, społecznościami robotów i rozwojem nauki umożliwiającym rozwiązywanie niezbadanych zagadek bytu.

Jak dotąd te przepowiednie nie sprawdziły się. Samoloty latają z tą samą prędkością co na początku lat 60., ponieważ dalsze jej zwiększanie wiąże się z nieproporcjonalnym wzrostem zużycia paliwa, co czyni je nieopłacalnym dla linii lotniczych. Loty na księżyc nie odbywają się już ponad od 50. lat, nie mówiąc już o dalszej eksploracji. Nauka nie rozwiązuje tak skomplikowanych problemów jak u Lema. Doszło za to do gwałtownego rozwoju elektroniki i systemów komunikacji.

Zawarte w powieści „Kongres futurologiczny” przewidywania w wielu przypadkach również nie sprawdziły się. Żyjemy w roku 2024, a nie doszło do przewidywanej katastrofy demograficznej. Nie nastąpiła epoka lodowcowa, za to mówi się wiele o ociepleniu klimatu. Ludzie nie podróżują w Kosmos z taką łatwością, jak w powieści. Terroryzm nie jest aż tak powszechnym zjawiskiem, by każda konferencja naukowa wiązała się z ofiarami śmiertelnymi ginącymi z rąk terrorystów, lub omyłkowo z rąk ochrony polityków.

Sprawdzić się może natomiast najczarniejszy scenariusz zawarty w powieści, świat istniejący wyłącznie w głowach ludzi. U Lema jego powstanie wiązało się z masowym stosowaniem środków halucynogennych. W dzisiejszym świecie życie przenosi się w coraz większym stopniu do Internetu. Tam ludzie znajdują rozrywkę, kontakty towarzyskie i świat alternatywny do rzeczywistego. Czy zatem zmierzamy do sytuacji, w której wszelkie doznania i cała przestrzeń wokół nas zostanie wygenerowana elektronicznie? A może już żyjemy w matriksie, sami o tym nie wiedząc. W opowiadaniach Lema taki świat też występuje.

Wojciech Ostrowski

Udostępnij ten post:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści
Chopin i Jego Europa
To jubileusz Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego „...
Katarzyna Wierzbicka
W mojej książce chciałam także pokazać, jak ważne dl...
książki dla nastolatków
...
odzież góralska
Odzież góralska to wyjątkowy element kultury Podhala, który...
Golec Rzymski
...