Menu
LIBAN

Liban – bardziej przesłanie niż kraj

Liban, dawna perła azjatyckich wybrzeży Morza Śródziemnego, dziś przebija się do mediów jedynie za sprawą katastrof, konfliktów politycznych, działań Hezbollahu, braku prądu i paliw czy szybko postępującego zubożenia mieszkańców. Ten piękny kraj, spadkobierca starożytnej Fenicji, żyjący dawniej z handlu i operacji finansowych, a później także turystyki, dziś omijany jest zarówno przez biznes, jak i turystów.

„Liban to nie kraj, to przesłanie” – te sławetne dla Libańczyków słowa wypowiedział w sanktuarium na Harrisie papież Jan Paweł II podczas pielgrzymki do tego kraju w 1997 r. Miał na myśli specyfikę tego kraju, wykraczającą poza proste i stereotypowe wyobrażenie.

Kiedy w Libanie zakończyła się wieloletnia wojna domowa (1975−1990) i zrujnowany kraj (ONZ oceniła zniszczenia na 18 mld dol.), z pomocą miliardów petrodolarów z regionu, zaczął się odbudowywać, wcale nie skończyły się problemy i waśnie polityczne. Wszechobecna korupcja i brak zaufania do wiecznie kłócących się polityków nie ułatwiały wyjścia na prostą. Dziś ustrój polityczny właśnie się rozpada. Krajem rządzi mafia, która całkowicie go niszczy. Zarabia na przemycie, gromadzi zapasy benzyny, a leki sprzedaje po zaporowych cenach. (…) Waluta straciła na wartości, państwo jest bankrutem. (…) Wielu młodych ludzi ze względu na kryzys gospodarczy musi mieszkać przy rodzinie, bo nie stać ich na czynsz. (…) Cały kraj ma problem z uzależnieniem od narkotyków. (…) Kto może, ucieka za granicę” − pisał ostatnio „Der Spiegel”.

Od Fenicjan do Francuzów

Liban jest krajem z niesłychanie długą historią. Na tych bogatych, żyznych terenach prawie nigdy nie było spokojnie, bo próbowali tu szczęścia m.in. Asyryjczycy, Babilończycy, Persowie, Egipcjanie, Grecy, Rzymianie, Bizantyjczycy, Arabowie, Turcy, a nawet Krzyżowcy. A w czasach nam bliższych – Brytyjczycy i Francuzi.

Libańczycy chętnie identyfikują swoje prapoczątki z Fenicjanami, grupą plemion semickich zamieszkujących te ziemie na początku III tysiąclecia p.n.e. Wtedy nie używano jednolitej nazwy. Stary Testament nazywa ich Kananejczykami lub Sydończykami.

Niewątpliwą zasługą Fenicjan jest wynalezienie i rozpowszechnienie w świecie śródziemnomorskim pisma alfabetycznego. Wiadomo, że to tu, w Byblos, powstał alfabet, który stał się bazą kultury semickiej i zachodnioeuropejskiej. Uważa się też, że to właśnie Fenicjanie wynaleźli pieniądze, a 8300 lat p.n.e. istniało tam wiele silnych miast-państw. Przede wszystkim jednak Fenicjanie byli największymi żeglarzami i kupcami świata starożytnego – prowadzili handel m.in. z faraonami Egiptu, a króla Salomona zaopatrywali w złoto i drewno cedrowe.

Minęły wieki, nastąpił okres francuskiego zwierzchnictwa, kiedy to przyjęto konstytucję, a następnie proklamowano republikę. Libańscy politycy wypracowali kompromis, którego efektem był Pakt Narodowy z 1943 r. i uzyskanie niepodległości 22 XI 1943 r. Po całkowitym wycofaniu się Francji z tego kraju (31 XII 1946 r.) Liban zasmakował prawdziwej wolności. Z tego okresu pozostały silne wpływy francuskie, w tym język, elementy kultury, niektóre zwyczaje.

Z czasem kraj przeżywał lepsze i gorsze okresy, w tym lata prosperity. Potem Liban znów stanął w ogniu, gdy wybuchła wojna domowa (1975−1990). Skrzętnie skorzystali z niej zaborczy sąsiedzi. W maju 1976 r. ówczesny prezydent Syrii Hafez al-Assad wysłał do Libanu ok. 30 tys. żołnierzy, a w marcu 1978 r. wojsko izraelskie wkroczyło do południowego Libanu w celu likwidacji palestyńskich bojowników (Palestyńczycy w najnowszej historii Libanu to osobny rozdział).

Prawdziwy przełom nastąpił 26 IV 2005 r., kiedy w wyniku międzynarodowej presji na Damaszek wojska syryjskie (ok. 14 tys. żołnierzy) wycofały się z Libanu po 29 latach okupacji. Wcześniej, 24 V 2000 r., po 22 latach, południowy Liban opuściła armia izraelska. Kontrolę nad tą częścią kraju przejął Hezbollah.

LIBAN

 

18 wspólnot religijnych

Religijne i etniczne zróżnicowanie współczesnego Libanu to jeden z głównych czynników stojących na przeszkodzie politycznej stabilizacji. Istnieje tu aż 18 wspólnot religijnych, głównie chrześcijanie i muzułmanie, z których część to sunnici (zamieszkujący głównie nadmorskie miasta: Tripoli, Bejrut i Saida) oraz szyici (na południu kraju i w Dolinie Bekaa).

Od momentu uzyskania przez Liban niepodległości i przyjęcia Paktu Narodowego (1943 r.) najważniejsze stanowiska w państwie zostały podzielone pomiędzy 3 największe grupy wyznaniowe: dla chrześcijan zarezerwowane zostało stanowisko prezydenta, dla sunnitów − premiera, a dla szyitów – przewodniczącego parlamentu (wiceprzewodniczącym jest prawosławny).

Gdy podpisywano porozumienie, podział między chrześcijanami a muzułmanami wynosił mniej więcej pół na pół. Dziś muzułmanie stanowią 60% populacji (szyici i sunnici, ale także druzowie, ismailici i alawici). Niespełna 40% to chrześcijanie (maronici, melchici, grekokatolicy oraz wyznawcy kościołów syryjsko- i ormiańsko-katolickiego).

Liban mniejszy niż województwo świętokrzyskie

Trudno uwierzyć, ale Liban − jedno z najmniejszych państw Azji − ma powierzchnię 30 razy mniejszą od terytorium Polski. Mieszka w nim ok. 4,5 mln osób. Jest natomiast gęsto zaludniony, o wiele bardziej niż np. Belgia czy Holandia.

Liban stanowi na mapie Bliskiego Wschodu zieloną oazę między Pustynią Syryjską a Morzem Śródziemnym. Jest niezwykle zróżnicowany pod względem ukształtowania powierzchni. To jedyne państwo regionu, w którym nie ma pustyni.

LIBAN

Kraj cedrów jest państwem górzystym. W jego zachodniej części wznoszą się silnie rozczłonkowane, wapienne góry Liban. Można tu spotkać liczne zjawiska krasowe. Najwyższy wierzchołek tego pasma – Kurnat as-Sauda (3083 m) – jest jednocześnie najwyższym szczytem kraju. Na wschodzie ciągną się bazaltowe góry Antylibanu. Pomiędzy tymi południkowo ułożonymi łańcuchami górskimi leży rozległe i głębokie obniżenie − długa na ok. 150 km tektoniczna dolina Bekaa, która jest przedłużeniem Rowu Jordanu.

Jedynym regionem naprawdę nizinnym jest wąski pas nadmorski. Panuje tu klimat podzwrotnikowy, w łagodnej śródziemnomorskiej odmianie. Lata są gorące i na ogół suche, wiosna i jesień − łagodne, podobnie jak zimy, które tylko w górach bywają surowe (występują wówczas obfite opady śniegu).

Z powodu rzeźby terenu Liban jest krajem stosunkowo wilgotnym i − w przeciwieństwie do sąsiednich państw − bogatym w wodę.

Tam, gdzie rosną cedry

Wzmianki o cedrach spotyka się już w Biblii i „Eposie o Gilgameszu”. Te piękne drzewa, charakterystyczne dla tego regionu i niezwykle cenne z uwagi na swą niespotykaną, czerwonawą barwę drewna, od tysiącleci eksportowano w różne zakątki świata – do Egiptu, Rzymu czy Imperium Osmańskiego. Z tego powodu pozostało ich niewiele i dziś są pod ścisłą ochroną, głównie w słynnym rezerwacie zwanym Lasem Bożych Cedrów.

Dziś rośnie tam już tylko ok. 400 tych wspaniałych, wysokich i rozłożystych drzew, z których nieliczne mają ponoć ponad 2 tys. lat. Na szczęście jest sporo nowych nasadzeń.

Cedr jest tak bardzo związany z Libanem, że został umieszczony na jego fladze.

Polskie ślady i akcenty

Może wydać się zaskakujące, jak wiele łączy Polskę i Liban. Polacy docierali do Libanu od wieków, często w drodze do Ziemi Świętej. To tu w 1837 r. w celi pięknie położonego w górach klasztoru św. Antoniego w okolicach miasta Ghazir Juliusz Słowacki znalazł natchnienie i napisał poemat „Anhelli” oraz wiele listów do matki, pełnych zachwytu nad krajem cedrów. To tu tysiące polskich dzieci podczas II wojny światowej dochodziło do zdrowia po ewakuacji w 1942 r. z ZSRR z armią gen. Andersa. Tu także w wielu szkołach różnych stopni kształciła się polska młodzież, która przeszła gehennę wojenną. Warto dodać, że Liban został uznany jako państwo niepodległe już 1 VIII 1944 r. przez posła polskiego rządu na uchodźctwie.

LIBAN

W celi klasztoru św. Antoniego, Juliusz Słowacki napisał poemat „Anhelli” oraz wiele listów do matki, pełnych zachwytu nad krajem cedrów.

Nie dziwi więc, że Liban pełen jest poloników. W Bejrucie mieści się Polski Cmentarz Wojenny (Cmentarz Uchodźców Polskich), albowiem – jak piszą we wstępie do książki „Liban − więcej niż przewodnik” jej autorzy Kazimierz Gajowy i Paweł Rakowski – w latach 1942−1950 kraj ten stał się przytułkiem dla ponad 7 tys. Polaków (pochowana została tu Hanka Ordonówna, ekshumowana i przeniesiona do Warszawy w 1991 r.).

Dodajmy jeszcze Polski Kontyngent Wojskowy, działający tu przez lata w ramach sił pokojowych ONZ, który w 2000 r. liczył w Libanie 630 osób (UNIFIL).

A gdzie turystyka?

Przez wiele lat Liban stanowił największą turystyczną atrakcję regionu. Bejrut, nazywany Paryżem lub Monte Carlo Bliskiego Wschodu, przyciągał turystów architekturą, kulturą, liberalizmem i wspaniałą kuchnią. W następstwie konfliktów, jakie miały miejsce w tej części świata, turyści zaczęli jednak coraz częściej wybierać na wakacje inne kierunki.

Liban dysponuje dużym potencjałem turystycznym. To niebywałe, ale zimą można przed południem jeździć na nartach, a po południu kąpać się w ciepłych wodach Morza Śródziemnego. By ten potencjał wykorzystać, potrzebna jest odpowiednia infrastruktura, a przede wszystkim stabilność polityczna, której tu tak bardzo brakuje. Jednak wbrew pozorom Liban jest bezpieczny dla turystów.

Jest to kraj pięknych krajobrazów i wspaniałych zabytków, ale też niesamowitej historii, sięgającej 5000 lat p.n.e. (Fenicja, rzymski Baalbek), pole bitew krzyżowców czy miejsce narodzin i działalności św. Charbela. To ojczyzna Fenicjan, to Sydon, do którego docierał Jezus, to prawdziwa Kana Galilejska, to wreszcie Tyr z mitologiczną Europą.

LIBAN

Do turystycznych atrakcji zalicza się jaskinie Jeito, Baalbek (gdzie Kain miał zabić Abla), Byblos, stary Sydon, Bejrut, rezerwat cedrów, Dolinę Kadiszy. Do miejsc wartych zobaczenia należy też malownicza dolina Dog River. To także spektakularnie położone Baszarri − jedno z najstarszych w świecie skupisk chrześcijan oraz… krajowe centrum sportów zimowych.

W 2010 r. do Libanu przybyło 2,2 mln turystów, dekadę później – aż 5 razy mniej. Sytuację częściowo ratuje licząca ponad 10 mln libańska diaspora (głównie w Brazylii, USA i Argentynie), której przedstawiciele tłumnie odwiedzają kraj przodków.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Koprowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2021