Menu
Nowy Nissan Juke

Nowy Nissan Juke – w Talarii

Wejście na rynek Juka II generacji rozbudziło sporo emocji. Pierwsza generacja okazała się bowiem sprzedażowym hitem, na który zdecydowało się ponad milion kierowców. Wiele wskazywało na to, że ogłoszona po ponad 10 latach druga generacja jeszcze bardziej wpasuje w gusta odbiorców. Czy się udało? Ja nie muszę już gdybać – miałem okazję przejechać się nowiutkim białym Jukiem. By go dobrze przetestować, udałem się w 100-kilometrową trasę do Trojanowa, a konkretnie do hotelu Talaria Resort & Spa, gdzie zamierzałem spędzić weekend. Jak wypadł nowy Juke?

Nowy Nissan Juke – pierwsze wrażenie

Do tej pory miałem okazję podziwiać Nissana Juke wyłącznie w internecie, niestety nie mogłem być obecny na polskiej premierze tego auta. Chociaż bryła samochodu wydała mi się atrakcyjna i nowoczesna, to nie sposób opisać wrażenia, jakie wywarł na mnie samochód na żywo. Z zewnątrz auto bardziej przypomina samochód koncepcyjny z pokazu motoryzacyjnego niż model w fazie produkcyjnej. Taka ciekawa odskocznia od nudnych i poprawnych samochodów, jakich nie brakuje na ulicach, z pewnością wielu przypadnie do gustu. Mi się podoba! Co dokładnie przykuwa uwagę?

Nowy Nissan Juke

Niemal wszystko! Ogromny grill przedni w kształcie litery „V”, otaczające go diodowe reflektory o okrągłym znanym z pierwszej generacji kształcie (w którym diody ułożono w kształcie trójramiennego skrzydełka), monstrualne błotniki (z przodu i tyłu), wielkie felgi i linia nawiązująca do klasy coupé – to nie może się nie podobać! Całość aż zachęca do wsiadania.

We wnętrzu wcale nie jest nudniej. Dba o to dwukolorowa biało-czarna tapicerka (oczywiście inna kolorystyka również jest dostępna, jak i materiały bardziej premium – skóra czy alcantara). Nadal można zauważyć inspiracje pierwszym Jukiem – pokrętła w stylu retro świetnie komponują się z 8-calowym wyświetlaczem multimedialnym, okrągłymi wlotami powietrza i spłaszczoną na dole kierownicą multimedialną. Po zajęciu miejsca zaskoczyła mnie nie tylko wygodna pozycja za kierownicą (m.in. dzięki świetnie trzymającym tułów fotelom sportowym), ale również regulowana w dwóch płaszczyznach kolumna kierownicza (góra-dół i wzdłużnie), co było dla mnie bardzo wygodne, gdyż jako osoba dość niska miewam problemy z wygodnym dopasowaniem kierownicy do moich potrzeb. Kolejny istotny punkt znajduje się już za kierownicą – to 7-calowy wyświetlacz, umiejscowiony między zegarami – informuje o ciśnieniu powietrza, spalaniu, ilości oleju, wyświetla wskazania nawigacji (bardzo wygodna opcja), połączeniach przychodzących i wielu innych opcjach. Co najlepsze – zegar ten znajdował się tuż przede mną, nie musiałem więc odwracać głowy podczas jazdy – za to duży plus!

Nowy Nissan Juke

Pakowanie i jazda

Zanim wyruszyliśmy w trasę, spakowaliśmy się – po otwarciu tylnej klapy naszym oczom ukazał się bagażnik. Na papierze 442 litry nie wyglądają imponująco, ale dzięki regularnym kształtom i sporej głębokości bez problemu zmieściły się we wnętrzu wszystkie nasze rzeczy na weekendowy wypad – myślę, że spokojnie zmieścilibyśmy wszystko nawet na dłuższe wakacje.

Po załadowaniu wszystkiego zajęliśmy wygodnie miejsca, ustawiłem wbudowaną nawigację (można ją obsługiwać również głosowo, ale mi przy wybieraniu adresu nie zawsze się udawało) i odpaliliśmy silnik. Trzycylindrowa jednostka jest niemal niesłyszalna (duża zasługa w tym dobrego wygłuszenia wnętrza) i dość ochoczo wkręca się na obroty. Ja poprosiłem do testów o wersję z 6-biegową skrzynią manualną, bo po pierwsze wolę manuale (takie skrzywienie), a po drugie słyszałem, że samochód w takiej konfiguracji zachowuje się po prostu bardziej dynamicznie. Z perspektywy czasu uznaję, że dobrze wybrałem, bowiem 117 koni nawet w jednostce z doładowaniem szału nie robi, choć co codziennej jazdy w miejskim środowisku z pewnością wystarczy. Rekompensuje to w zamian niskim zapotrzebowaniem na paliwo – na pokonanie 102 kilometrów (tyle dokładnie zabrała nam trasa z Warszawy do Talaria Resort Spa) Nowy Nissan Juke potrzebował 6,4 litra benzyny. To naprawdę przyzwoity wynik!

Nowy Nissan Juke

Podczas jazdy nie odczuliśmy najmniejszego zmęczenia – duża w tym zasługa wygodnych i pewnie trzymających foteli o regulowanej długości siedziska (co z pewnością docenią osoby wysokie). Drogę uprzyjemniały nam wbudowane w zagłówki świetnie grające głośniki cenionej marki Bose – tu naprawdę nie ma powodów do narzekań, podobnie jak do systemu rozrywki, który w dodatku świetnie dogadywał się z naszymi telefonami – moim OPPO i żony iPhone 11.

Samo prowadzenie samochodu jest zaskakująco stabilne, a układ kierowniczy zaskakuje bezpośredniością – co trochę odstaje od oczekiwań względem crossovera – bardziej spodziewałbym się lekkiego bujania i nachylania, ale nic z tych rzeczy nie miało miejsca. Brawa! Można wręcz powiedzieć, że sam układ kierowniczy zdradza sportowe zacięcie pojazdu – do tego przecież nie wymagana jest niebotyczna moc, lecz raczej dobrze zgrane zawieszenie i układ kierowniczy. W Juke możemy na to liczyć.

Nowy Nissan Juke

Po niespełna półtorej godziny jazdy dotarliśmy do celu. Niespecjalnie odczuliśmy podróż, ale to dobrze – chcemy bowiem dobrze spędzić weekend w hotelu Talaria Resot & Spa. Przed nami 3 dni pełne masaży, okładów, peelingów sauny i dobrego jedzenia. Choć osobiście nie jestem fanem formuły SPA, to cieszy mnie, że żona będzie zadowolona, a dzięki pakietowi cztery żywioły z góry wiem ile za wszystko zapłacę. A w niedzielę wieczorem znów odpalę Juke’a i będę delektował się drogą powrotną. Szkoda, że na tym zakończy się nasza przygoda – będę tęsknił Nissanie!

AutoVIPek

Jedna odpowiedź do “Nowy Nissan Juke – w Talarii”

  1. Mirek pisze:

    Hotel Talaria luksusowe miejsce 100 km od Warszawy polecam każdemu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020