Menu
Paloma Żochowska 

Paloma Żochowska – Piękno wewnętrzne jest najważniejsze

Uroda z czasem przemija i tak jak pieniądze w pewnym momencie przestaje się liczyć. Bo o czym partnerzy będą ze sobą rozmawiać na starość, gdy zbudują swój związek jedynie na przemijających wartościach? – mówi Paloma Żochowska, Miss Warszawy 2018 i 2. Wicemiss Friendship International 2019

2018 rok przyniósł pani prestiżowy tytuł Miss Warszawy w przywróconym po latach konkursie. W ubiegłym roku wywalczyła pani międzynarodowy tytuł 2. Wicemiss Frendship International. Czy to zapowiedź pasma sukcesów w 2020 roku?

Paloma Żochowska – Nie wiem, zobaczymy (śmiech). Tytuł Miss Warszawy otworzył mi drogę do pozostałych konkursów, w jakich miałam zaszczyt brać udział, nawet tych międzynarodowych. Można powiedzieć, że dzięki temu byłam w Chinach, gdzie doceniono walory mojej słowiańskiej urody i przyznano mi tytuł 2. Wicemiss Friendship International 2019. Myślę, że jestem pierwszą dziewczyną, która nie została zakwalifikowana do finałowej dziesiątki w finale Miss Polski 2019, a mimo to potem w konkursie międzynarodowym zdobyła miejsce na podium. Wprawdzie w konkursie Miss Swimsuit USA International, na który pojechałam prywatnie do Meksyku, nie odniosłam sukcesu, ale myślę, że 2020 rok przyniesie mi kolejne bezcenne doświadczenia, których nie uczą w żadnej szkole.

Co zadecydowało o tym, że postanowiła pani zgłosić się do pierwszego konkursu piękności i kontynuuje pani ten kierunek rozwoju?

Paloma Żochowska – Pierwszy raz na konkurs piękności – Miss Mazowsza 2012 – namówił mnie i zawiózł tata, gdy wróciłam po roku nauki w liceum w USA. Później startowałam jeszcze w finale Miss World Poland. Miałam już sobie odpuścić udziały w tego typu konkursach, jednak za namową koleżanek postanowiłam spróbować jeszcze raz. Zaowocowało to tytułem Miss Warszawy 2019. Według mnie to najlepiej zorganizowany konkurs piękności w Polsce. Organizatorzy Miss Polski sami przyznali, że jest to dla nich organizacyjny i logistyczny wzór do naśladowania. Polecam każdej dziewczynie, by spróbowała sił właśnie w tym konkursie.

Jak pani sądzi, co przesądza o pani zwycięstwach w rywalizacji o miano najpiękniejszej?

Paloma Żochowska – Myślę, że naturalność, której hołduję. To mój styl. Tata wpoił mi awersję do wszystkiego, co sztuczne i udawane. Na przykład nie pozwolił nikomu przekłuć mi uszu. Pilnował, żebym nie jadła przetworzonego jedzenia i słodyczy. Stał się przez to w rodzinie wrogiem większości, ale wpoił mi głębokie poszanowanie do uniwersalnych wartości. Wszyscy mówili, że jest dziwakiem. Patrząc na kanony piękna lansowane dzisiaj w mediach ogólnego nurtu, też jestem dziwaczką (śmiech).

Wzięła pani udział w konkursie piękności Miss Friendship International 2019. Co było przepustką do udziału w nim?

Paloma Żochowska – Uczestniczki zostały wytypowane przez krajowe organizacje odpowiedzialne za narodowe konkursy piękności, mające podpisane stosowne porozumienie prawne z gospodarzem. W moim przypadku zdecydowało jeszcze to, że kandydatka z Polski musiała sama ponieść koszty dojazdu do Chin, gdyż polska organizacja ich nie pokrywała.

Paloma Żochowska 

Paloma Żochowska

Co składało się na to wydarzenie w chińskim Chengdu?

Paloma Żochowska – Było szereg spotkań z władzami miasta, przedstawicielami biznesu. Wszystko było zorganizowane w formie pełnych przepychu pokazów z różnorodnymi imprezami towarzyszącymi. Każdy dzień był wypełniony od rana do wieczora. Kilka razy nawet wracałyśmy do hotelu po całym dniu aktywności ok. godz. 23, a o północy miałyśmy oficjalną sesję zdjęciową do katalogu. Uczestniczyłyśmy w otwarciu lotniska, promocji zoo itp. Dzięki temu mogłam zobaczyć np. duże i czerwone pandy.

Przyznanie miana drugiej wicemiss przyjęła pani z…

Paloma Żochowska – …wielkim wzruszeniem. Poczułam też ogromną satysfakcję, że udowodniłam swoją postawą, iż godnie reprezentuję wszystkich Polaków. Po raz kolejny byłam ambasadorem Polski.

Po raz kolejny?

Paloma Żochowska – Tak. Będąc w USA, reprezentowałam w zawodach sportowych szkołę, do której chodziłam w ramach fundacji CIEE. Grałam w tenisa ziemnego w turnieju regionalnym i w piłkę siatkową w finale stanowym. W turnieju finałowym samą zagrywką zdobyłam 11 punktów dla drużyny i opisano to w gazecie sportowej, zaznaczając, iż jestem z Polski. Wpisałam się w osiągnięcia szkoły, których wcześniej nie notowano w jej historii. Do dziś mam tam przyjaciół.

Państwo Środka kojarzy się m.in. z dynamicznym rozwojem gospodarczym. Czy przebywając w Chinach, zaobserwowała pani realne przykłady potwierdzające to zjawisko?

Paloma Żochowska – Tak. To, w jakim tempie Chiny się rozwijają, jest niewyobrażalne dla kogoś, kto pojedzie tam tylko raz, na krótką wycieczkę krajoznawczą. Ponieważ już wcześniej miałam okazję być w Chinach na kontrakcie jako modelka, mogłam zobaczyć dużo więcej niż oficjalny wizerunek kraju promowany przez zachodnie media. Tempo rozwoju przechodzi najśmielsze wyobrażenia. Przechodząc tą samą ulicą, po 2 tygodniach można nie poznać okolicy, w której się już było. Zastanawiamy się w Warszawie nad budową kolejnej stacji metra, a tam każde większe miasto ma je zaplanowane jako standard. Zachwycamy się Dubajem, a tam w dalekich Chinach są miasta niczym nieustępujące mu w przepychu. Są tam miasta większe od Warszawy, które 18 lat temu nie istniały na mapie. Ludzie w Europie nie znają nawet ich nazw. Mało kto wie, że w samym Szanghaju jest więcej drapaczy chmur niż w całych Stanach Zjednoczonych. Do tego Chińczycy są szalenie sympatyczni, ale i pragmatyczni. Nie tracą czasu na zbędne czynności. Na przykład chodzą w domach w puchatych strojach przypominających nasze piżamy. Gdy muszą wyjść do sklepu na zakupy, nie przebierają się – można ich spotkać w takich strojach nawet w wielkich galeriach. Myślę, że osoby zajmujące się budowaniem wizerunku i dobrego smaku mają w Chinach ogromne pole do popisu. Tym bardziej że sami Chińczycy są bardzo otwarci na wszystko, co ma u nas potwierdzoną renomę i markę utożsamianą z luksusem. Inny przykład to szybka kolej, która w Chinach łączy wszystkie prowincje. Można przejechać odcinki drogi liczące ponad 600 km w czasie krótszym niż 2,5 godziny, podczas gdy przejechanie takiego odcinka między stolicami państw w Europie pozostaje w sferze marzeń.

Jak spędzała pani wolny czas podczas konkursów?

Paloma Żochowska – Uczestnicząc w konkursie, nie miałam czasu wolnego. Pobyt był całkowicie wypełniony zajęciami, spotkaniami, sesjami zdjęciowymi, próbami itd. Dopiero po konkursie mogłyśmy z nowo poznanymi koleżankami zwiedzać miejscowe atrakcje. Odwiedziłam np. pandy, których nie da się nie kochać. Mogłabym się nimi opiekować, jednak to zajęcie zarezerwowane dla osób znających język chiński. Pandy to skarb narodowy Chin, nie można ich kupić za żadne pieniądze. Chińczycy tylko wypożyczają poszczególne sztuki do innych ogrodów zoologicznych. Uratowali od wyginięcia tę delikatną rasę.

Konkursy międzynarodowe stanowią okazję do poznania mieszkanek różnych krajów. Czy zawarła pani takie znajomości?

Paloma Żochowska – Oczywiście. Wymieniłyśmy się kontaktami z kilkoma dziewczynami. Poznałam też niektóre obyczaje i podejście, jakie mają w innych krajach do konkursów piękności. Na przykład na Filipinach – tak jak w Wenezueli – zrobiono z konkursów piękności dyscyplinę narodową. Dziewczyny przygotowywane są do nich przez zawodowców przez minimum 2 lata. Dziewczyna, która wraca z międzynarodowego konkursu bez tytułu, jest napiętnowana, zaś ta, która wraca z tytułem, jest witana jak sportowiec wracający z mistrzostw świata z medalem. To stąd bierze się presja rywalizacji i chęć wygranej za wszelką cenę. Dopiero po konkursie, gdy odchodzą emocje, wychodzi z tych dziewczyn ich prawdziwe oblicze i naturalne piękno.

W jaki sposób przygotowuje się pani do udziału w konkursie? Czy tak jak kulturyści przestrzega pani specjalnej diety, przygotowanej pod swój organizm, i nie pije pani za dużo wody, by wysmuklić sylwetkę?

Paloma Żochowska – Nie przygotowuję się w specjalny sposób. Na co dzień nie jem mięsa od 9 lat, by nie pomnażać cierpienia na ziemi i nie zakwaszać swojego organizmu. Ćwiczę systematycznie, żeby wyrzucić toksyny z układu limfatycznego. Nie jem posiłków po 18.00, żeby nie zakłócać zegara biologicznego. Przed konkursami jestem tylko bardziej zdyscyplinowana w przestrzeganiu tych zasad, ale nie jest to dla mnie jakiś specjalny wysiłek ani wyrzeczenie i nie dezorganizuje mi to całego życia. Daleka jestem do poświęcenia się w imię tego, żeby się podobać.

Czy wywalczenie tytułów Miss Warszawy i 2. Wicemiss Friendship International wiązało się z późniejszymi obowiązkami wynikającymi z osiągnięcia tych sukcesów?

Paloma Żochowska – Oczywiście, każdy zdobyty tytuł w ramach umowy podpisanej z organizatorami zobowiązuje do uczestnictwa w licznych eventach, konferencjach, wydarzeniach kulturalnych. Organizatorzy konkursu z Chin zastrzegli sobie, że minimum 2 razy będę musiała przylecieć do Chin we wskazanych terminach. Są też pewne ograniczenia, np. jako ciekawostkę zdradzę, że nie można pokazać się w konkursie organizacji rywalizującej na danym rynku.

Jak brzmią najistotniejsze wskazówki, które mogłaby pani przekazać dziewczynom pragnącym spróbować swoich sił w konkursach piękności?

Paloma Żochowska – Dzisiejsze trendy wskazują jednoznacznie, że największe szanse na wygraną w przyszłości będą miały dziewczyny naturalne, potrafiące się inteligentnie wypowiadać w kilku językach. Mile widziane są też umiejętności, które wyróżniają z tłumu. Piękno zewnętrzne to nie wszystko. Warto umieć zachować się w każdej sytuacji. Naturalnym dziewczynom przychodzi to łatwiej, bo nie muszą udawać.

Czy w pani planach na przyszłość jest miejsce na udział w kolejnych rywalizacjach o tytuł miss?

Paloma Żochowska – Na obecnym etapie życia wszystko zależy od organizatorów, którzy mogą mnie zgłosić jako reprezentantkę Polski na forum międzynarodowym w ramach podpisanych umów i posiadanych porozumień oraz licencji. Jestem otwarta na propozycje.

Obecnie mieszka pani w Polsce, ale część życia spędziła pani w Stanach Zjednoczonych, Turcji, krajach azjatyckich. Które miejsce wspomina pani najcieplej?

Paloma Żochowska – Każdy kraj ma swój niepowtarzalny klimat, który tworzą mieszkańcy, ich kultura, zwyczaje i otoczenie. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Tu mam rodzinę, przyjaciół, z którymi dzielimy pasje i zainteresowania. Z państw, które udało mi się odwiedzić, najbardziej przypadły mi do gustu Stany Zjednoczone z uwagi na życzliwość i serdeczność, z jakimi się spotkałam ze strony ludzi, których dane mi było tam poznać.

Z kolei państwem, które dyplomatycznie mówiąc, wzbudza w pani mieszane uczucia jest…

Paloma Żochowska – Nie mam uprzedzeń. Ziemia jest wyrozumiałą matką dla wszystkich dzieci. Historia pokazuje, jak klimat, zwyczaje oraz mentalność wywierają wpływ na zachowania. Jadąc do Chin, miałam pewne uprzedzenia, wynikające z powszechnych informacji. Jednak spotkałam się tam z ogromną życzliwością. Czułam się tam bardzo bezpiecznie, czego nie mogę powiedzieć np. o Turcji.

Paloma Żochowska

Paloma Żochowska

Ma pani ulubione miejsca w Warszawie?

Paloma Żochowska – Wychowałam się pod Warszawą, w Mińsku Mazowieckim, i wszystkie moje najcieplejsze wspomnienia są z nim związane. To tam zrozumiałam, że moje marzenia są najcenniejsze dla mnie i nikomu poza mną nie będzie zależało na tym, by się zrealizowały. Jeśli nie będziemy mieli własnych marzeń, to prędzej czy później ktoś zatrudni nas do tego, żebyśmy realizowali jego marzenia. Kocham Warszawę, która odwzajemniła moją miłość tytułem najpiękniejszej warszawianki. Lubię różnorodność, jaką oferuje to miasto. Tu każdy może znaleźć coś dla siebie. Obroniłam tu właśnie pracę magisterską z psychologii biznesu i zaczynam pracę jako prezenterka telewizyjna.

Jakie pasje ma Paloma Żochowska?

Paloma Żochowska – Interesuję się sztuką i psychologią. Aktorstwo pozwala mi doświadczać różnych sytuacji, poczuć i obserwować emocje, które towarzyszą ludziom. Uczy, jak nad nimi panować. Psychologia opisuje mechanizmy powstawania problemów emocjonalnych, mentalnych i duchowych oraz szuka odpowiedzi na nie. Uwielbiam też sport i ruch, w tym podróże. Sport wymusza zmiany na zewnątrz ciała, zaś podróże zmiany wewnątrz nas, poprzez doświadczenia w nowych okolicznościach. Zmiany to jedyny pewnik, którego nie da się uniknąć, bo bez zmian nie ma życia. Lubię wyzwania.

Można spotkać się z opiniami, że mężczyźni obawiają się zaangażowania w poważne związki z pięknymi kobietami. Czy z kobiecego punktu widzenia rzeczywiście tak jest?

Paloma Żochowska – Zapewne niektórzy mężczyźni mają takie obawy. Uważam, że mężczyźni w większości boją się silnych kobiet, które potrafią sobie radzić w życiu. One często stawiają też wyższe wymagania. Tym ładnym jest trudniej, bo na nie zwrócone są oczy większości i muszą one udowodnić swoje piękno na innych polach. Problem dzisiejszych czasów polega na tym, że ludzie traktują wszystko przedmiotowo. Liczą się tylko pragnienia, które stają się celem samym w sobie. Dla ich zaspokojenia wielu jest w stanie zapłacić prawie każdą cenę. To, co jest na zewnątrz, powinno być naturalną emanacją piękna, które wypływa z wewnątrz. W związkach należy zwracać największą uwagę na zgodność charakterów. Fizyk powiedziałby, że powinno nadawać się na podobnych falach, uzupełniać się, wspierać. Wtedy następuje synergia. Gdy tej nie ma, to uroda ani nie pomoże, ani nie zaszkodzi, by zaangażować się na poważnie w związek. Uroda z czasem przemija i tak jak pieniądze w pewnym momencie przestaje się liczyć. Bo o czym partnerzy będą ze sobą rozmawiać na starość, gdy zbudują swój związek jedynie na przemijających wartościach?

Rozmawiał: 

 

Jedna odpowiedź do “Paloma Żochowska – Piękno wewnętrzne jest najważniejsze”

  1. Dana.. pisze:

    Młoda damo, no niezwykle mądre słowa. Gratuluje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020