Menu
Polska armia we wrześniu

Polska armia we wrześniu ’39 – walka z góry przegrana

Krytyka przegranych jest naturalną ludzką reakcją. Nic więc dziwnego, że krytykuje się dziś przywódców II Rzeczypospolitej za ich nieudolność w prowadzeniu kampanii wrześniowej. Oczywiście popełniali oni często fatalne błędy, ale trzeba pamiętać, że walka, którą wtedy toczono, była z góry skazana na porażkę. Warto przyjrzeć się różnicom w wyposażeniu i taktyce obu stron  

Wojciech Ostrowski

Na początku trzeba podkreślić, że w tej walce nie Polska była wyjątkowo słaba, ale to Niemcy okazali się zaskakująco silni. Obrona Francji, wspomagana przez Brytyjczyków, trwała niewiele dłużej od kampanii wrześniowej, chociaż przegrani posiadali łącznie znacznie większy potencjał wojskowy i przemysłowy od agresorów, a do inwazji na Polskę włączył się dodatkowo Związek Radziecki.

By zniszczyć III Rzeszę, należało użyć zasobów niemal całego świata. Od 1941 r. w konflikt zaangażowane były trzy największe globalne potęgi przemysłowe i wojskowe: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Związek Radziecki. Mimo to pokonanie Niemców zajęło niemal 4 lata i pochłonęło miliony ofiar. W tych okolicznościach trudno mówić o szansach na zwycięstwo Polski we wrześniowym starciu z Niemcami.

Na skuteczność niemieckiej machiny wojennej złożyły się: nowatorska strategia, wyjątkowo sprawne zarządzanie produkcją przemysłową, skuteczna dyplomacja, ale jednocześnie bezwzględne wykorzystanie zasobów i ludzi z podbitych terenów.

Niemiecki przemysł zbrojeniowy

Mimo alianckich bombardowań i porażek na froncie niemiecki przemysł zbrojeniowy zwiększał swoją produkcję do końca 1944 r. Niemieccy inżynierowie tworzyli wyprzedzające epokę rodzaje broni, takie jak pierwsze zdolne do walki samoloty odrzutowe czy rakiety V1 i V2. Te ostatnie były pierwszymi obiektami stworzonymi przez człowieka zdolnymi do poruszania się w przestrzeni kosmicznej.

Sukcesy technologiczne III Rzeszy sprawiły, że pod koniec wojny zwycięskie mocarstwa urządziły prawdziwe polowanie na niemieckich inżynierów. To nikt inny jak współtwórca rakiet V2 Wernher von Braun – wraz z innymi inżynierami zatrudnionymi przy projekcie, przechwyconymi przez Amerykanów – urzeczywistnił realizację marzenia o lądowaniu człowieka na Księżycu 30 lat po wrześniowej klęsce polskiej armii.

Chociaż we wrześniu 1939 r. niemieckie technologie nie były jeszcze tak rozwinięte, to przemysł zbrojeniowy tego kraju już wtedy korzystał z potencjału umożliwiającego szybkie nadrobienie zaległości związanych z ograniczeniami narzuconymi przez traktat wersalski z 1919 r. Zapóźnienie próbowała nadrobić również Polska. Trzeba jednak pamiętać, że lata 20. XX w. nie były najlepszym czasem dla europejskiej ekonomii. Polska – podobnie jak kilka innych państw Europy – nie przekroczyła znacząco poziomu PKB na swoich ziemiach z 1913 r. Kolejne kryzysy niwelowały bowiem wcześniej osiągnięte wyniki. Podobne problemy miała Republika Weimarska, jednak ta odziedziczyła po Cesarstwie Niemieckim znacznie bardziej rozwiniętą infrastrukturę gospodarczą, która umożliwiła Hitlerowi szybki rozwój przemysłu zbrojeniowego po 1933 r.

Tymczasem zapóźnienie gospodarcze wielu regionów naszego kraju, odziedziczone jeszcze po zaborach, sprawiało, że polski potencjał przemysłowy nie mógł równać się z niemieckim. Mimo rządowego programu rozwoju nie udało się dorównać Niemcom. Wiele rzeczy trzeba było budować praktycznie od podstaw.

Blitzkrieg

W pierwszych latach wojny świat poznał nową niemiecką strategię wojenną. Wojna błyskawiczna, znana też pod niemiecką nazwą blitzkrieg, umożliwiła pokonanie w 1940 r. znacznie silniejszych sił francuskich, wspieranych przez żołnierzy angielskich, belgijskich i holenderskich. Nowa strategia zakładała ścisłe współdziałanie wszystkich rodzajów wojsk, w tym sił powietrznych.

Na lądzie dywizje pancerne wspierane przez lotnictwo wdzierały się głęboko na tyły wroga, doprowadzając do okrążenia dużych zgrupowań wojsk. Czołgi nie zatrzymywały się, by umocnić pozycje, tym samym pozostawiając piechocie walkę z otoczonymi oddziałami. Istotny w planie był element zaskoczenia, dzięki któremu łatwiej udawało się dezorganizować obronę i zaopatrzenie przeciwnika. Strategia wojny błyskawicznej sprawiła, że ofensywa we Francji zakończyła się po kilku tygodniach rozgromieniem armii aliantów. Mimo że Wielka Brytania i Francja posiadały łącznie znacznie silniejszy potencjał niż Niemcy, nie udało się go wykorzystać.

Również podczas wojny ze Związkiem Radzieckim niemiecka taktyka doprowadziła do błyskawicznego opanowania znaczniej części tego kraju. Pierwszą klęskę w tej wojnie Wehrmacht poniósł dopiero na przedmieściach Moskwy i to w dużej mierze z powodu warunków atmosferycznych. Opanowanie Polski było więc dla Niemców zadaniem szczególnie łatwym.

Plan operacyjny „Zachód”

Dowództwo polskie doskonale zdawało sobie sprawę z dysproporcji sił i nieuniknionej klęski w ewentualnym starciu z Niemcami, toteż strategię obronną oparto na wciągnięciu do ewentualnego konfliktu Wielkiej Brytanii i Francji. Przez lata polscy wojskowi najbardziej obawiali się ataku ze strony Związku Radzieckiego. Dlatego opracowanie planu obrony na wypadek wojny z Niemcami zaczęło się dopiero po objęciu kontroli nad wojskiem przez Edwarda Rydza-Śmigłego. Trzeba dodać, że w pierwszych latach po przejęciu władzy przez Hitlera stosunki polsko-niemieckie uległy pewnej poprawie. Wcześniej Republika Weimarska manifestowała otwartą wrogość wobec odrodzonego państwa polskiego.

Istnieją różne opinie dotyczące stosunków Polski z III Rzeszą za życia Józefa Piłsudskiego. Z jednej strony zabiegał on o przeprowadzenie wojny prewencyjnej przeciwko Niemcom, do czego nie palił się nasz główny sojusznik – Francja. Z drugiej strony Hitler zdawał się żywić w tym czasie spore nadzieje na wciągnięcie Polski do sojuszu z Niemcami. Po śmierci polskiego marszałka w Berlinie zorganizowano wyjątkowe uroczystości żałobne z udziałem samego Hitlera, a w przesłanej depeszy kondolencyjnej stwierdzono, że Europa utraciła wielkiego obrońcę pokoju. Między innymi te fakty wzbudziły wśród części publicystów przeświadczenie o możliwym sojuszu.

Trzeba pamiętać, że dyplomacja niemiecka potrafiła czynić cuda. Niemcy zdołali przekonać mocarstwa europejskie do uznania zaboru Austrii i czeskich Sudetów. Nawet Związek Radziecki dał się wciągnąć we wsparcie dla Niemiec mimo prześladowań komunistów w tym kraju. Po 1939 r. na zlecenie Moskwy Komunistyczna Partia Francji organizowała kampanię antywojenną i namawiała żołnierzy do dezercji, co w końcu doprowadziło do delegalizacji KPF.

Faktem pozostaje, że przygotowania do ewentualnej wojny z Niemcami zainicjowano w Polsce dość późno. Konkretny plan zaczęto tworzyć dopiero na początku 1939 r. Ponieważ niemiecka armia znacznie górowała nad naszą, przewidywane były głównie działania obronne z wykorzystaniem naturalnych przeszkód terenowych. Ostatni bastion obrony planowano zorganizować w południowo-wschodniej Polsce, blisko granicy z Węgrami i Rumunią.

W założeniu obrona miała umożliwić jedynie zyskanie na czasie przed rozpoczęciem ofensywy na froncie zachodnim 15. dnia od ogłoszenia mobilizacji przez sojuszników. Niestety ten dzień przypadał na 17 września, kiedy to do wojny włączył się Związek Radziecki. W zaistniałej sytuacji Wielka Brytania i Francja postanowiły przeczekać. O tym, że polskie dowództwo świadome było słabości armii, świadczyła też decyzja o wysłaniu części polskich okrętów wojennych do Wielkiej Brytanii.

Porównanie sił we wrześniu ’39

We wrześniu 1939 r. polska armia liczyła 950 tys. żołnierzy. Niemcy mieli prawie dwukrotną przewagę liczebną, posiadali bowiem w swoich szeregach 1,85 mln żołnierzy. Do tego trzeba doliczyć półtoramilionową armię sowiecką, która zaatakowała nasz kraj od wschodu. Co ciekawe, Francja w tym czasie dysponowała 5 mln żołnierzy i korpusem brytyjskim. Jednak słabe dowodzenie i przestarzały sprzęt czyniły jej wojsko łatwym do pokonania przez Niemców.

Jeśli chodzi o czołgi, przewaga Niemców nad Polakami była jeszcze większa. Przy 2,8 tys. czołgów, jakie posiadali, na każdy polski przypadały więcej niż 4 niemieckie. Rekordzistą pod względem liczby czołgów był Związek Radziecki z zasobami 6 tys.

Podobnie sprawa się miała z lotnictwem. Polska posiadała 400 samolotów, podczas gdy Niemcy 2 tys., a Związek Radziecki 1,8 tys. Francja dysponowała w tym okresie 2,8 tys. maszyn, a Wielka Brytania 1,9 tys. Co ciekawe, Polska, Francja i Wielka Brytania łącznie posiadały znacznie więcej żołnierzy i samolotów niż agresorzy. Przewaga Niemców i Sowietów dotyczyła czołgów i artylerii, natomiast gdy weźmiemy pod uwagę same Niemcy, przewaga aliantów teoretycznie była miażdżąca.

Można powiedzieć, że Polska w 1939 r. znalazła się w sytuacji beznadziejnej. Bardziej skuteczna dyplomacja niemiecka, lepsza infrastruktura przemysłowa, liczniejsza armia i nowatorska strategia umożliwiły łatwe podboje w latach 1938–1941. Wojna zakończyła się dopiero w 1945 r., a jej największym beneficjentem okazał się Józef Stalin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020