Menu
Polski przemysł zbrojeniowy

Polski przemysł zbrojeniowy upada − wolimy kupić niż wyprodukować

Od lat mówi się o coraz gorszej kondycji polskiej zbrojeniówki, choć nie brakuje także głosów przeciwnych. Kluczem do oceny sytuacji jest porównanie stanu zastanego z tym, który mógłby zostać osiągnięty, gdyby zostały podjęte inne decyzje administracyjne i gospodarcze. Głównym mankamentem jest produkcja, która choć na tle innych państw regionu wypada dobrze, spotyka się z odgórnym oporem i niekompetentnym procesem decyzyjnym. Dlaczego mimo tak bogatego zaplecza technologiczno-produkcyjnego wciąż wolimy kupić niż sami produkować? Czy import jest lepszym rozwiązaniem od rodzimej produkcji broni i sprzętu wojskowego?

Polskie zakłady zbrojeniowe, prywatne, państwowe i hybrydowe, mają ogromne zdolności, które nie są w pełni wykorzystywane. O ile procentowy poziom wydatków na zbrojenia z budżetu państwa w ostatnim czasie wzrósł, przez lata stan polskiej armii wciąż pozostawiał wiele do życzenia. Co ważne, poziom wydatków budżetowych nie przekłada się na produkcję, gdyż ogromna część finansowania trafia na cele związane z naprawami i serwisem zużywających się jednostek, które pamiętają jeszcze czasy poprzedniej epoki, utrzymanie kadr, a także inwestycje związane z mieniem wojskowym.

Aby jasno stwierdzić, jaka jest kondycja polskiej zbrojeniówki, wystarczy sprawdzić dane dotyczące eksportu. Wartość rzeczywistego eksportu broni i sprzętu wojskowego z Polski w 2020 roku wyniosła zaledwie 392 mln zł. Według renomowanej bazy danych Stockholm International Peace Research Institute (dalej: SIPRI) polski eksport militariów w latach 1990−2010 zajmował między 15. a 25. pozycją. Ostatnia dekada 2010−2020 to nagły i utrzymujący się spadek importu (pozycje między 20 a 35 według SIPRI). Dla przypomnienia: jeszcze w latach 70. XX wieku polski przemysł zbrojeniowy plasował się w pierwszej dziesiątce światowego eksportu uzbrojenia.

Natychmiastowy spadek importu miał miejsce na początku światowego kryzysu gospodarczego. Na poziom eksportu wpływa, rzecz jasna, nie tylko potencjał produkcyjny, ale także technologiczny, a nawet polityczny (dyplomatyczny) i biznesowy. Jednak te i inne płaszczyzny bynajmniej nie usprawiedliwiają mizernych wyników i tak intensywnych spadków, zwłaszcza że utrzymują się one de facto przez całą poprzednią dekadę.

Niewykorzystywany potencjał zbrojeniówki

Sytuacja polskiego przemysłu zbrojeniowego od strony danych importu i eksportu nie odbiega zanadto od sytuacji innych państw w regionu. Bazując na analizach SIPRI, okres od początku kryzysu Lehman Brothers do mniej więcej 2016 roku był czasem względnego pokoju (pomimo, paradoksalnie, aneksji Krymu przez Federację Rosyjską). Świadczą o tym statystyki importu, którego wartość dynamicznie rośnie dopiero po tym okresie.

I chociaż wszystkie państwa regionu importują broń i sprzęt wojskowy, nie wszystkie mają alternatywy, takie jak Polska. Polski przemysł zbrojeniowy składa się zarówno z przedsiębiorstw produkcyjnych, jak i technologicznych. Nie brakuje spółek, które mają charakter serwisowy i zajmują się przede wszystkim naprawą oraz konserwacją. Rodzimy, silny sektor zbrojeniowy to większa niezależność i możliwość dostosowania zamówień względem zapotrzebowania. Potencjał produkcyjny jest, ale niepewny, ponieważ brakuje regularnych zamówień i planowania długookresowego, które zapewniłyby stabilny rozwój sektora.

Uznane rozwiązania kontra niskie moce produkcyjne

Polska zbrojeniówka ma wiele mocnych stron. To m.in. śmigłowce, statki bezzałogowe, specjalistyczne systemy ziemia-powietrza. W Centrum Produkcji Wojskowej Huta Stalowa Wola stworzono wielokrotnie zachwalane systemy samobieżne RAK dla KTO Rosomak. PIT-RADWAR (PGZ) produkuje doceniane zestawy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu  POPRAD. W 2017 roku w Zakładach Mechanicznych Tarnów zostały opracowane lekkie moździerze LMP-2017.

W świetle najnowszego konfliktu w Ukrainie trudno nie wspomnieć o polskich systemach, które szybko zdobyły popularność na całym świecie. Kraby i Pioruny fenomenalnie zdały egzamin w warunkach bojowych. Systemy te − jak i wiele innych, których nie wymieniliśmy − są przykładem efektywnej polskiej techniki zbrojeniowej, ale należy je traktować raczej jako wyjątek niż nadrzędną regułę. Do tej pory roczna produkcja zestawów przeciwlotniczych Piorun wynosiła ok. 300 sztuk. Zdolności produkcyjne Huty Stalowej Wola w zakresie produkcji Krabów wynoszą ok. 20−30 sztuk rocznie. Podobne tendencje dostrzega się w zakresie wyposażenia żołnierzy. Radomska Fabryka Broni Łucznik dostarczy 20 tys. sztuk pistoletów VIS-100 dla Wojsk Obrony Terytorialnej (przypomnijmy, że łącznie żołnierzy WOT jest obecnie ponad 32 tys., a liczba ta stale rośnie). Podobnych wątpliwości dostarcza produkcja GROT-ów. Patrząc na same liczby, można powiedzieć wprost: to nie produkcja, lecz manufaktura zbrojeniowa.

Polska „musi” importować nawet amunicję

Zarówno w Siłach Zbrojnych RP, jak i w użytku prywatnym oraz sportowym, regularnie brakuje amunicji. Problemy te sięgają trzech dekad. Braki amunicji uwidacznia także raport Najwyższej Izby Kontroli z 2020 roku (dostrzeżono również braki programów symulacyjnych, kadry instruktorskiej i faktycznych, profesjonalnych szkoleń w ośrodkach szkolnictwa wojskowego).

Największym eksporterem amunicji wśród państw członkowskich Unii Europejskiej są dziesięciomilionowe Czechy. Chociaż niektóre rzeczy się zmieniają, choćby nowe kontrakty na amunicję dla fabryki Mesko SA, to jednak daleko nam do pożądanego stanu.

Czy import jest koniecznością?

Powyższe przykłady pokazują dobitnie, że zapotrzebowanie polskiej armii nie tylko wciąż nie zostało zaspokojone, ale − zwłaszcza w dobie współczesnych zagrożeń − stale rośnie. A to dopiero wierzchołek góry lodowej. Czy to jednak oznacza, że Polska jest zmuszona do importu? Czy inwestycje te razem z inwestycjami w polski przemysł zbrojeniowy tworzą grę o sumie zerowej?

Import broni i sprzętu wojskowego dla Polski możemy podzielić na cztery kategorie ze względu na przyczynę zapotrzebowania. Pierwsza dotyczy sprzętów specjalistycznych, których rodzima produkcja nie jest w stanie zapewnić, nawet w dłuższym horyzoncie czasowym. Do tej kategorii zaliczymy również zakupy obejmujące sprzęt najnowszej klasy oraz sprzęt strategiczny, którego posiadanie znacznie wpływa na jakość możliwych realizacji na polu walki. Przykładem tego rodzaju inwestycji importowych będzie pozyskanie dla Polski m.in. nowoczesnych samolotów wielozadaniowych Lockheed Martin F-16 i myśliwców F-35 (w planach). Kolejne przykłady to bezzałogowe drony tureckie Bayraktar TB2 czy specjalistyczne systemy obrony przeciwrakietowej Raytheon Patriot, niezbędne dla efektywnego operowania programu „Wisła”.

Druga kategoria przyczyn stojących za importem sprzętu wojskowego do Polski w ostatnich latach dotyczy potrzeb, których nie można zrealizować na rodzimym rynku. Przytoczony kazus amunicji idealnie klasyfikuje się do tej grupy. Zaliczymy tu więc te wydatki, które mogłyby trafić do polskich producentów broni i sprzętu wojskowego, jednak ze względu na niskie moce produkcyjne lub inne problemy są przeznaczone dla dostawcy zagranicznego.

Trzecia kategoria to zakupy, które wynikają z braku analizy, strategii lub po prostu odpowiednich kompetencji decydentów (w indywidualnych przypadkach osobną kwestią mogą być aspekty lobbingowe). Przykłady można mnożyć. Ogólnym problemem jest częsta realizacja zamówień bezoffsetowych. W konsekwencji brakuje zdolności serwisowania sprzętu, co dodatkowo kosztuje i wpływa na brak pełnych zdolności mobilizacyjnych. Jednym z ostatnich medialnych wydarzeń był zakup najnowszych czołgów Abrams w bogatej wersji wyposażenia. Po niedługim czasie portale branżowe dotarły do informacji w sprawie przestarzałego i nieskutecznego rodzaju amunicji, jaką Ministerstwo Obrony Narodowej zamówiło dla tego sprzętu.

Istnieje jeszcze czwarta kategoria, która wydaje się najmniej kontrowersyjna. Zapotrzebowanie na broń i sprzęt wojskowy jest duże, ale bardzo zróżnicowane. Niektóre rodzaje sprzętu znacznie taniej jest kupić, gdy są to małe ilości. Opracowanie produkcji wszystkich rodzajów uzbrojenia w Polsce od strony finansowej może być nierealne i dalekie od optymalnego rozwiązania.

Strategiczne i długofalowe inwestycje wiele by zmieniły

Z powyższych przyczyn powszechnego importowania broni do Polski należałoby usunąć drugą i trzecią − z korzyścią dla polskich zakładów zbrojeniowych. Za niewystarczająco wysokimi mocami produkcyjnymi polskich przedsiębiorstw nie stoi bowiem gorsza technologia ani marazm, lecz brak strategicznego podejścia. Poważna strategia o długim horyzoncie czasowym i odpowiednie dofinansowania mogłyby relatywnie szybko uzdrowić polski sektor zbrojeniowy.

W sytuacji, gdy deklarowane zapotrzebowanie jest niskie, obecne kontrakty nie pozwalają na inwestycje mające na celu wzrost efektywności i mocy produkcyjnych. Zamiast importować broń i sprzęt wojskowy, śmiało można byłoby postawić na produkcję własną, jednak tylko wtedy, jeśli spełni się powyższe warunki. Tymczasem przez ostatnią dekadę (i nie tylko) bez względu na zmieniające się trendy społeczno-polityczne dominuje myślenie skoncentrowane na „tu i teraz”. Jednocześnie wciąż nie rozwiązano problemów, z jakimi zmagamy się od lat, m.in. braku odpowiedniej infrastruktury szkoleniowej czy przesilenia kadrowego.

Inwestycje w polski przemysł zbrojeniowy zawsze są inwestycjami długoterminowymi. Wymagają jednolitej, spójnej i konsekwentnej strategii, odpowiadającej zarówno na potrzeby polskiej armii, jak i na potrzeby związane z rozwojem i wzrostem konkurencyjności sektora w skali międzynarodowej.

Przede wszystkim jednak wymagają strategii, która nie będzie podatna na silne wstrząsy koncepcyjne, powstające na skutek zmian społeczno-politycznych. Gdyby dekadę temu w sposób systemowy zapewniłoby się odpowiednie wsparcie dla rozwoju Huty Stalowa Wola, kierując się potrzebą zwiększenia możliwości produkcyjnych, obecnie − w dobie zagrożenia konfliktem zbrojnym − Polska nie musiałaby kupować koreańskich K9. Wystarczyłaby rodzima produkcja − skądinąd lepszych − Krabów.

Mikołaj Lisewski 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2022