Turek we Włoszech – międzynarodowo na polskim podwórku

Opublikowano: 19 czerwca 2017

„Turek we Włoszech” Gioachina Rossiniego to opera i pechowa, i kultowa. Pechowa, bo początki jej wystawiania do udanych nie należały. Kultowa, bo kiedy odkryto ją po dziesiątkach lat, zachwycono się nią w sposób niewyobrażalny. Stan ten trwa do dziś, a można się o tym przekonać w warszawskim Teatrze Wielkim Operze Narodowej.

Opera komiczna „Turek we Włoszech” została napisana na zamówienie La Scali przez 22-letniego Gioachina Rossiniego, który już wtedy cieszył się sławą znakomitego kompozytora. Jej premiera miała miejsce 14 sierpnia 1814 r., ale – mimo świetnej obsady – została przyjęta bardzo chłodno. Wiele osób opuściło teatr już po pierwszym akcie. W sumie wystawiono ją tylko 12 razy. Niewątpliwy sukces odniosła natomiast w Rzymie. W Polsce po raz pierwszy pokazano ją w Warszawie w 1824 r. Ponownie na afisze spektakl powrócił w połowie XX w., aby w latach 70. odzyskać miejsce wśród komicznych arcydzieł Rossiniego. Po długim zapomnieniu zdobył światowe sceny, w Metropolitan Opera partię Fiorilli śpiewała Maria Callas.

W Teatrze Wielkim „Turka we Włoszech” wystawiono właśnie po raz pierwszy.

Reżyser przedstawienia Christopher Alden umieścił jego akcję w scenerii Neapolu lat 50. i 60. ubiegłego wieku, co jeszcze dobitniej uwidoczniło piętrzące się intrygi miłosne, nieporozumienia oraz wszechobecny komizm. Tak naprawdę w tej operze nie wiadomo, kto jest kim. Jest tu Turek, który przyjeżdża do Italii i wiąże się z Włoszką, Włoch, który przebiera się za Turka, i wystylizowana na Włoszkę Turczynka. Ważną rolę w spektaklu odgrywa poeta, który spisuje, a zarazem tworzy akcje sceniczne. Mamy więc wszystko co niezbędne dla udanego qui pro quo: intrygi – młodą atrakcyjną żonę i nudnego męża pantoflarza, przybysza ze Wschodu, piękną Cygankę i bogatego księcia. Różne kultury i różne światy, ale myśl przewodnia jedna – miłość i zazdrość.

Opera rozpisana przez Rossiniego z niezwykłą precyzją pozwala na trzy godziny przenieść się w świat pełen humoru, nieoczekiwanych zwrotów akcji i miłosnych intryg.

„Jej uroda, maestria i humor czynią świat kreowany przez włoskiego mistrza wirtuozowskiego bel canta tak wyjątkowym i tak ukochanym przez melomanów całego świata” – pisze we wstępie do programu Waldemar Dąbrowski, dyrektor Teatru Wielkiego Opery Narodowej.

Opera Christophera Aldena miała premierę na Festiwalu dAix-en-Provence. Zanim zawitała do Warszawy, z powodzeniem wystawiana była w Teatro Regio di Torino i Opéra de Dijon. Sam reżyser, aktywny twórczo od ponad 30 lat, zdobył uznanie na najbardziej prestiżowych scenach operowych świata. – Cieszę się, że mogę tu pracować. Spotkałem znakomicie dobrane grono artystów, dobrze przygotowanych zarówno pod względem aktorskim, jak i wokalnym. Teatr Wielki Opera Narodowa jest wspaniałym miejscem – powiedział w wywiadzie, jakiego udzielił Jerzemu Kisielewskiemu. Nie pozostaje nic innego, jak odwiedzić narodową scenę i przekonać się o tym na własne oczy.

Fot. Teatr Wielki Opera Narodowa

Udostępnij ten post:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści
Teatr Wielki
Będzie to sezon głosów mocnych, różnorodnych, ale zj...
Bal Maskowy
W najbliższą sobotę, 9 grudnia, o godzinie 18:00, Op...
Peter Grimes
Przed nami Peter Grimes Benjamina Brittena...
Galeria Opera
Już  we wrześniu Galeria Opera rozp...
Mistrzowskim dziełem sztuk...