Z jednej strony – lider w świecie druku i maszyn poligraficznych, od blisko trzech dekad skutecznie rozwijający markę MM Druk Serwis, obsługującą największe firmy w Polsce. Z drugiej – pasjonat kuchni, którego kulinarna droga zaprowadziła do półfinału programu MasterChef Polska i zaowocowała marką TomasCook, serwującą unikatowe doświadczenia kulinarne na najwyższym poziomie. Za obiema stoi Tomasz Marczewski, uczestnik 12. edycji MasterChefa.
Jak to się łączy? − To pytanie słyszę bardzo często, bo z pozoru rzeczywiście są to dwa zupełnie różne światy. Ale dla mnie łączy je prawdziwa pasja. To klucz. Ani MM Druk Serwis, ani TomasCook nie powstały z potrzeby rynku, przypadkowego impulsu czy chłodnej kalkulacji, tylko z autentycznej potrzeby tworzenia. Kiedy coś robi się z pasji, nie traktuje się tego jak obowiązku. To daje energię, która sama niesie – mówi Tomasz Marczewski.
Oczywiście, aby to wszystko zadziałało, potrzebny jest dobry zespół. W MMDS ludzie nie tylko wykonują swoje obowiązki, ale biorą realną odpowiedzialność za rozwój firmy. − To daje mi przestrzeń, żeby rozwijać drugą odnogę – kulinarną. To nie są dwa osobne światy, lecz dwa wymiary tej samej postawy: zaangażowania, jakości i szacunku do pracy – komentuje Marczewski.
MMDS opiera się na dwóch kluczowych obszarach:
MMDS Print Management to kompleksowe zarządzanie drukiem dla dużych firm i korporacji. Zamiast angażować kilka różnych drukarni, koordynować setki zamówień, walczyć z logistyką, klient zleca jednej firmie. − My zajmujemy się wszystkim: od projektowania, przez produkcję, po konfekcję i wysyłkę, nawet w setkach indywidualnych lokalizacji. Przykładowo średniej wielkości polski bank zamawia co miesiąc średnio 1500 pozycji różnych druków. A teraz wyobraź sobie, że to Ty masz je zamówić. Jest panika? Wyobrażasz sobie ten maraton i stres? I wtedy wkracza MMDS Outsource’ujesz mu wszystkie te zamówienia, a wszystkie te druki, idealnie skonfekcjonowane, trafiają do setek oddziałów w jeden dzień. Efekt? Klient dostaje wszystko na czas, bez błędów, bez stresu. Profesjonalnie. To outsourcing nowej generacji – pełna odpowiedzialność za cały proces.
MMDS Machines to z kolei dział, który odpowiada za import specjalistycznych maszyn poligraficznych. Skupia się przede wszystkim na produkcji opakowań, ale nie tylko. Dostarcza składarko-sklejarki, automaty sztancujące, kaszerownice i inne zaawansowane urządzenia, zarówno z Europy, jak i Azji.
− Wyróżnia nas to, że nie jesteśmy tylko dostawcą. Każdą współpracę zaczynamy od diagnozy potrzeb, doradzamy, negocjujemy z producentem, a potem nadzorujemy całość produkcji i wdrożenia. Jesteśmy partnerem, nie tylko dostawcą. Prowadzimy klientów przez cały proces inwestycyjny – od pierwszej rozmowy po pełną eksploatację maszyny – mówi Tomasz Marczewski.
− Największym sukcesem całego MMDS jest fakt, że nieprzerwanie działamy w tej dziedzinie od prawie 30 lat. To ogromne osiągnięcie na rynku, który zmienia się bardzo dynamicznie – podkreśla Marczewski.
Firma obsługuje liderów. W diedzinie zarządzania drukiem są to banki, międzynarodowe sieci hotelowe, liderzy branż spożywczych. W segmencie maszyn poligraficznych − najlepsze drukarnie w Europie. To firmy, które stawiają na najwyższą jakość. I tę jakość w wyniku współpracy z MMDS otrzymują.
Przewagą firmy jest przede wszystkim wielomarkowość. Zespół MMDS potrafi dopasować się do każdej branży i struktury klienta. Zlecenia realizuje kompleksowo — od projektu, przez produkcję, aż po logistykę, zawsze w jednym standardzie jakości.
− Budujemy też relacje oparte na rzetelności − niemal 100 proc. klientów zostaje z nami na lata. Za tym wszystkim stoi wiele lat doświadczenia, które dziś daje nam nie tylko wiedzę, ale też to, co najcenniejsze − biznesowe wyczucie i spokój działania – podkreśla Marczewski.
Pytany o największe wyzwania, odpowiada: − Wzrost konkurencji. Ale nie martwi mnie to, bo wiem, że rynek weryfikuje jakość. I tu mamy silny fundament. Konkurencja może się pojawić, ale lojalność naszych klientów i nasze doświadczenie to przewagi, które buduje się latami.
– Zadzwonił telefon, ktoś mówi, że przeszedłem casting do MasterChefa. Problem w tym, że ja się nie zgłaszałem! Okazało się, że zrobiła to moja córka, po cichu i skutecznie. Do dziś nie wiem, co napisała, ale zadziałało – zdradza Tomasz Marczewski. Jak dodaje, miał sporo obaw, czy warto podejmować się takiego wyzwania. Praca zawodowa była na pierwszym miejscu, a udział w programie wymagał wiele zaangażowania. − Perspektywa gotowania przed kamerami była ekscytująca, ale z drugiej strony – bardzo stresująca. Mimo to postanowiłem zaryzykować. Był to jeden z najlepszych wyborów w moim życiu. Program nauczył mnie nowych technik kulinarnych, ale też pozwolił poznać niesamowitych ludzi, którzy – podobnie jak ja – dzielą pasję do gotowania – mówi półfinalista 12. edycji programu MasterChef Polska.
Właśnie po programie narodził się pomysł na markę osobistą TomasCook. Był to sposób na to, aby połączyć pasję z praktyką i zacząć gotować dla innych, nie tracąc przy tym frajdy i autentyczności.
Co kryje się pod marka TOMAsCOOK? M.in. warsztaty kulinarne, doradztwo dla restauracji (takie „Kuchenne Rewolucje”, ale bez scenariusza i kamer), występy i atrakcje kulinarne na eventach, pokazy typu private cooking. − Jedną z unikalnych usług, jakie od niedawna oferujemy, jest obsługa przeze mnie mesy na jachtach i katamaranach, podczas których przygotowuję lokalne potrawy z produktów dostępnych w danym regionie. Jeśli ktoś chciałby spróbować kulinarnych doznań na jachcie, serdecznie zapraszam – mówi właściciel marki
Dodatkowo Tomasz Marczewski dzieli się w mediach społecznościowych TOMAsCOOK masą ciekawych przepisów. Tam też relacjonuje swoje działania.
− Chciałbym, aby ludzie poprzez moje dania doświadczali radości. Gotowanie to nie tylko jedzenie, to okazja do wspólnego czasu przy stole – do rozmów, śmiechu, dzielenia się przeżyciami. Jedzenie bywa krótkotrwałym doznaniem, ale rozmowy przy stole zostają na długo. I właśnie to jest dla mnie prawdziwą esencją kuchni – podkreśla Tomasz Marczewski.
Czy kuchnia i biznes mają coś wspólnego? Według Marczewskiego bardzo dużo. − Zarówno w kuchni, w biznesie, jak i w życiu, unikam skrótów i ulepszaczy. To, co podaję na talerzu, jest prawdziwe, tak samo jak to, kim jestem na co dzień. Stawiam na autentyczność i nie oferuję rzeczy, na których się nie znam − zapewnia.
W MMDS Tomasz Marczewski skupia się na dalszym rozwoju segmentu maszynowego. Planuje rozszerzenie współpracę o kolejne renomowane marki, szczególnie w obszarze systemów klejowych, których firma jest oficjalnym przedstawicielem. Z kolei marka TomasCook rozwija działalność w kierunku usług doradczych dla gastronomii, by wspierać zarówno nowe lokale, jak i te, które potrzebują świeżego spojrzenia czy restrukturyzacji. − Mój przepis na sukces? Ciężka praca, konsekwencja, relacje z ludźmi i maksymalny profesjonalizm. No i jeszcze jedno: dawać klientowi zawsze trochę więcej, niż się spodziewa – zdradza.
Tak trzymaj 🙂