Menu
Moskwa

Weekend w Moskwie

A może weekend w Moskwie? Oczywiście! Chociaż może być dosyć drogi i trochę skomplikowany. Drogi, bo do stolicy Rosji nie ma tanich lotów, a weekendowa podróż koleją, ze względu na czas jej trwania, cenę oraz konieczność uzyskania również białoruskiej wizy tranzytowej, nie ma sensu. Potrzebna jest też, dosyć kosztowna, wiza rosyjska. A na miejscu hotele, zwłaszcza lepsze w centrum oraz restauracje, nie są tańsze niż w Londynie, Paryżu, Rzymie czy Wiedniu.

Wyjazd jest też trochę skomplikowany, zwłaszcza w przypadku podróży indywidualnej, a nie wycieczkę organizowaną przez biuro turystyczne, bo wizę można otrzymać tylko posiadając zaproszenie z jakiejś instytucji, lub od rodziny czy znajomych, albo potwierdzenie opłaconych noclegów. Ponadto bez wcześniejszego uzyskania biletów, nie ma na ogół szans kupienia ich dopiero po przyjeździe. Przynajmniej do najważniejszych, światowej rangi, muzeów: Galerii Trietiakowskiej i sztuki im. Puszkina. Podobnie do kremlowskiej Zbrojowni (Orużejnaja Pałata) czy Diamentowej Komnaty (Ałmaznyj Fond).

Z BIUREM PODRÓŻY, CZY SAMODZIELNIE?

Weekend z biurem podróży ma sens, bo niektóre z polskich oferują ciekawe programy, przeważnie na weekendy przedłużone do 5-6 dni. I nie trzeba wszystkiego załatwiać samemu. Dłuższy, niż 2 dniowy, wyjazd do Moskwy jest ze wszech miar wskazany. Indywidualnie jednak nie na weekend majowy, gdyż tam trwa on, co najmniej, od 1 do 9 maja i najazd turystów krajowych do stolicy jest ogromny. A i bez tego poruszanie się po tym kilkunastomilionowym mieście nie jest łatwe. Przy krótszych pobytach trzeba wybierać obiekty i miejsca, do których można dotrzeć metrem lub pieszo.

Nie zaś komunikacją naziemną, także taksówkami, które stoją w korkach. Co więc można i trzeba zobaczyć w trakcie wyjazdu weekendowego? Przede wszystkim Kreml i jego okolice, poczynając od Placu Czerwonego i stojących na nim zabytków. Sobór Wasyla Błogosławionego (Lista UNESCO) nazywany złośliwie „snem pijanego cukiernika”, niesamowity zlepek 10 różnych świątyń oraz dzwonnicy z kilku wieków i stojącym przed nim pomnikiem Minina i Pożarskiego. Na których czele pospolite ruszenie „wygnało” Polaków z Kremla i z Moskwy w roku 1612, a rocznica tego stała się jednym z najważniejszych świąt państwowych współczesnej Rosji.

KREML …

Odbudowaną, po jej zniszczeniu przez komunistów, wjazdową na ten plac Bramę Zmartwychwstania, podobnie jak sąsiedni sobór MB Kazańskiej i zachowane XIX – wieczne gmachy z czerwonej cegły: Muzeum Historycznego i b. Muzeum Lenina. Zajmujący niemal całą pierzeję placu Czerwonego, vis a vis murów Kremla, gmach GUM-u – krytych galerii handlowych. Oczywiście również Mauzoleum Lenina i wspomniane mury oraz największą kremlowską basztę i bramę Spaską. Warto zresztą obejść cały Kreml dookoła, a po przejściu na drugi brzeg Wielkiego Mostu Moskworeckiego, obejrzeć stamtąd najsłynniejszą panoramę najważniejszej budowli całej Rosji.

Wejście na teren Kremla wymaga zresztą sporego spaceru, gdyż od dawna z placu Czerwonego przez Bramę Spaską jest ono dla turystów niemożliwe. Jedyne jest przez bramę w baszcie Borowickiej, z drugiej strony,od  Ogrodu Aleksandrowskiego. Po przejściu wzdłuż całego placu Maneżu z budynkiem dawnych stajni, od lat wystaw czasowych. I zobaczeniu przy ul. Ochotnyj Riad starych budynków MGU – Uniwersytetu Łomonosowa. No i kupienia biletu wstępu na teren Kremla, co też na ogół wymaga odstania w kolejce do kasy. Zwłaszcza w niedzielne przedpołudnia, gdy na placu Soborowym odbywa się malownicza zmiana wart w mundurach z epoki napoleońskiej. A zobaczyć ją warto.

… I JEGO OKOLICE

Zwiedzenie chociażby tylko trzech kremlowskich soborów – a jest w nich co oglądać, zobaczenie dzwonnicy Iwana Wielkiego, ogromnej armaty „Car Puszka” i równie wielkiego dzwonu „Car Kołokoł”, pękniętego po upadku w trakcie wciągania go na wieżę i przejście obok pałacu i innych zabytkowych gmachów, wymaga 2-3 godzin. Warto zobaczyć sąsiadującą z Kremlem najstarszą dzielnicę miasta, Kitaj Gorod, z jego białym murem obronnym, odrestaurowanymi cerkiewkami i starymi budynkami oraz uliczkami. A z niej przejść – to zaledwie kilkadziesiąt kroków, na Łubiankę, w czasach sowieckich plac Dzierżyńskiego.

Z jego, dawno już usuniętym pomnikiem oraz ogromnym gmachem Czeki – OGPU – NKWD – KGB – FSB. Warte zobaczenia są również sąsiednie ulice i uliczki oraz, oczywiście, plac Teatralny z gmachem „Bolszogo”, czyli Teatru Wielkiego Opery i Baletu. Zaś przy sąsiedniej pierzei, Akademickiego Teatru Małego ze stojącym przed nim pomnikiem wielkiego komediopisarza Aleksandra Ostrowskiego. Nieco dalej słynnego hotelu Metropol oraz placu Rewolucji. Warto pamiętać, że współczesne centrum starej Moskwy wytyczone zostało, i zabudowane, po słynnym pożarze drewnianej w roku 1812, który zapoczątkował odwrót z Rosji, a w rezultacie i klęskę Napoleona.

KOLUMB Z TWARZĄ PIOTRA I

Z wielu miejsc i budowli w okolicach Kremla oraz w centrum, koniecznie trzeba zobaczyć, także wewnątrz, stojący nad rzeką Moskwą ogromny, odtworzony w XXI w. po wysadzeniu go w latach 30-tych, Sobór Chrystusa Zbawiciela i jego okolice. Na drugim brzegu rzeki, na Zamoskworeczju, niegdyś zaniedbanej dzielnicy przemysłowej, pięknie zmodernizowane ulice oraz zrewaloryzowane gmachy cerkwi i budynków mieszkalnych. Ludzie o mocnych nerwach powinni też obejrzeć na nadrzecznym cyplu gigantyczny pomnik Piotra I, „dzieło” rzeźbiarza Zuraba Ceretelego.

W latach 90-tych XX w. wykonał on go, jako pomnik Krzysztofa Kolumba i zaproponował miastu Miami na Florydzie z okazji okrągłej rocznicy odkrycia Ameryki. Spotkał się jednak z odmową. Artysta przemodelował więc twarz Kolumba, aby przypominała cara Piotra I, i dzięki dobrym koneksjom z ówczesnym, kontrowersyjnym merem Moskwy Jurijem Łużkowem, miasto kupiło ten pomnik i ustawiło nad rzeką. Podobno próbowano podrzucić go Sankt Petersburgowi, ale bez powodzenia. Ze słynnych moskiewskich ulic koniecznie trzeba przejść się przynajmniej dwiema.

ARBAT, TWERSKA, METRO

Zamienionym w deptak, pięknie zrewaloryzowanym starym Arbatem oraz główną arterią centrum miasta, bulwarem Twerskim, wcześniej, od lat 30-tych, Gorkiego. Łączy ona plac Czerwony, a ściślej plac Maneżu, z Dworcem Białoruskim, przechodząc obok placów Puszkina i Tryumfalnego oraz nad, od dawna wpuszczonym w tym miejscu w tunel, Pierścieniem Ogrodowym (Sadowoje Kolco). Podczas krótkiego, weekendowego pobytu w Moskwie, nie sposób zobaczyć nawet części tego, co w mieście jest ciekawego. Warto jednak zwiedzić metro, obecnie chyba już największe w Europie: 15 linii, blisko 400 km tras, ponad 200 stacji.

A w nim najsłynniejsze stacje z lat 30-40-tych, z rzeźbami, mozaikami oraz innymi dekoracjami plastycznymi. Przede wszystkim Komsomolską, Białoruską, Kijowską i Nowokuzniecką. No i stalinowskie wieżowce, ciągle dominanty miasta, nie licząc nowoczesnych ze stali, betonu i szkła „Moskiewskiego Manhattanu”, na szczęście wzniesionego poza centrum. Doskonałym pomysłem na pierwszy kontakt z rosyjską stolicą jest rzut oka na nią z Wróblich (Worobiowych, wcześniej Leninskich) Wzgórz, na których stoi wieżowiec Uniwersytet Łomonosowa. Oczywiście przy dobrej pogodzie i widoczności, bo smog potrafi być w Moskwie taki jak w Krakowie czy Pekinie.

STALINOWSKIE WIEŻOWCE I WIECZÓR W „BOLSZOM”.

Sugeruje też przynajmniej rzucić okiem na trzy kolejne, z największych, stalinowskie wieżowce: MSZ na placu Smoleńskim, na którym kończy się Stary Arbat, Hotel Ukraina i mieszkalny na Nabrzeżu Kotielniczeskim. Ale zabytków, miejsc i innych godnych poznania obiektów są w Moskwie setki. Klasztory i cerkwie, pałace, muzea, teatry, pomniki, ulice i zaułki. Wybierającym się do niej sugeruję zabrać ze sobą jakiś przewodnik, chociażby kieszonkowy Michelina wydany niedawno przez Bezdroża. Chyba każdy znajdzie w nim to, co go interesuje i mnóstwo informacji o poszczególnych budowlach oraz miejscach.

Pobyt w każdym, nawet najpełniejszym zabytków i atrakcji mieście, to jednak nie tylko zwiedzanie. Także restauracje, bary, kluby. A tych jest w Moskwie mnóstwo, z kuchniami narodowymi, międzynarodowymi i … bardzo różnymi cenami. Warto je najpierw sprawdzić, zanim zajmie się miejsce przy stole. Któryś z wieczorów radzę poświęcić, nawet jak nie jest się melomanem, na spektakl w Bolszom. Podobnie, jak chociaż raz wypada być w operach w Paryżu, Mediolanie, Wiedniu i co najmniej paru innych miastach. Wiele ciekawych miejsc jest również na obrzeżach i w okolicy Moskwy. Ale podczas jednego weekendu na pewno nie starczy czasu, aby je zobaczyć.

Cezary Rudziński – zdjęcia autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020