Menu
Zaginięcie Ethana Cartera

Zaginięcie Ethana Cartera – recenzja VIPa

Nie znałem Ethana Cartera. Ale on znał mnie. Gdzie policja nie pomoże, a ksiądz nie uwierzy, tam wzywany jest Paul Prospero, czyli ja. Dzieciaki takie jak Ethan piszą listy. Dostaję ich mnóstwo. List Ethana wyglądał jak każdy inny, ale były w nim rzeczy, o których żaden mały chłopiec nie powinien wiedzieć. Są miejsca, o których istnieniu niewiele osób ma pojęcie. Ethan znał je na wylot. Jeszcze zanim wszedłem do Red Creek Valley, czułem wciągającą mnie tam ciemność. Wiedziałem, że Ethana Cartera nie znajdę, pukając do drzwi jego domu. Na to było za późno. Żeby go odszukać, musiałem zrozumieć, co to miejsce próbowało przede mną ukryć. – Tym monologiem wita nas gra wideo, o której napiszę w dzisiejszym artykule.

Tak zwane ,,symulatory chodzenia” to gry wideo, w których samej rozgrywki jest niewiele, postać gracza idzie przed siebie i niemal zawsze jest tylko biernym świadkiem wydarzeń, czasami zbierając porozrzucane po świecie gry notatki tłumaczące fabułę. Dziś przyjrzymy się polskiej produkcji tego typu – warszawskiego studia The Astronauts.

Zaginięcie Ethana Cartera: Red Creek Valley zaprasza

Paul Prospero, prywatny detektyw specjalizujący się w sprawach paranormalnych otrzymuje list od chłopca imieniem Ethan Carter. Ponieważ Prospero jest człowiekiem od zadań niemożliwych, Ethan zwrócił się ze swoim niecodziennym problemem właśnie do niego. W Red Creek Valley gdzie mieszka Ethan dzieje się coś złego, a sam chłopiec wkrótce znika. Prospero udaje się więc do uroczej i sennej doliny Red Creek Valley by zbadać sprawę. Jednak pozorny spokój tego miejsca jest tylko przykrywką dla przerażających tajemnic…

Grafika i udźwiękowienie

Graficznie gra prezentuje się oszałamiająco. Twórcy najpierw fotografowali prawdziwe obiekty (roślinność, budynki, skały) w Karkonoszach, a następnie na podstawie tych zdjęć tworzyli ich wirtualne odpowiedniki. W efekcie Red Creek Valley jawi się jako przepiękne, pełne szczegółów miejsce, które jednocześnie posiada swój własny styl nie będący zwykłym zamienieniem zdjęć Karkonoszy na świat gry.

Modyfikacje poczynione na oryginalnych zdjęciach Karkonoszy sprawiają, że fikcyjna Red Creek Valley balansuje na granicy między realizmem a oniryzmem. Każde miejsce jest charakterystyczne, mimo, że postać gracza nie ma przy sobie mapy okolicy, to wyjątkowość poszczególnych miejsc i szczegółowość, z jaką zostały stworzone (a raczej odtworzone) nie pozwala graczowi się zgubić. Grafika ma tu znaczenie nie tylko w sensie estetycznym, ale też samej rozgrywki.

Muzyka buduje nastrój, a nawet poczucie zagrożenia. Nie zapada w pamięć, ale w wpasowuje się w odpowiednie momenty gry. Odnoszę wrażenie, że większą rolę odgrywają tu dźwięki otoczenia, dialogi postaci, które Prospero może ,,odtwarzać” za pomocą swoich umiejętności, a nawet cisza. Można wręcz powiedzieć, że odgłosy, nomen omen, odgrywają w Zaginięciu Ethana Cartera, większą rolę niż muzyka.

Zaginięcie Ethana Cartera – recenzja

Zaginięcie Ethana Cartera, określiłbym mianem detektywistycznego horroru. Choć w grze jest tylko jedna naprawdę przerażająca sekwencja, to ślady i przesłanki na które natyka się Prospero podczas badania sprawy napawają niepokojem. Nienaturalna pustka, ślady zbrodni, wrażenie, jakby Red Creek Valley zostało opuszczone i pozostawione samemu sobie, by pochłonęła je natura

Oprócz chodzenia i podziwiania widoków (czyli podstawy każdego ,,symulatora chodzenia”) gracz będzie miał możliwość rozwiązywania zagadek morderstw, do których doszło w tym na pierwszy rzut oka spokojnym miejscu. Prospero, używając swych nadprzyrodzonych zdolności będzie mógł rekonstruować przebieg zbrodni. Nie są to bardzo trudne zagadki, ale wzbogacają one dość skąpą rozgrywkę i gwarantują większe zaangażowanie gracza.

Zaginięcie Ethana Cartera bardziej stawia na odkrywanie fabuły i nastrój niż rozgrywkę w sensie stricte. Gra ta bliska jest filmowi, udział gracza w wydarzeniach jest symboliczny, jest on bardziej świadkiem wydarzeń niż ich współtwórcą. To bez wątpienia produkcja specyficzna, ale bez wątpienia z aspiracjami i takich nam trzeba na polskim rynku. Wymagania graczy stają się coraz bardziej wysublimowane i jest szansa, że komentowana przeze mnie dziś gra trafi  do przedstawicieli różnych pokoleń.

Muszę jednak przyznać, że największą siłą tej produkcji jest jej nastrój. Red Creek Valley, pomimo całej grozy, która się tam zalęgła jest przepięknym miejscem, które po prostu chce się zwiedzać. Ciemne, ciche wnętrze kościoła, tama, las, opuszczony dom – każde miejsce ma swój urok i choćby dla niego warto sięgnąć po tą pozycję tym bardziej, gdy gustujemy w grach niebanalnych oraz zapadających w pamięć.

Biorąc pod uwagę niewielki udział gracza w kształtowaniu wydarzeń krótkość gry jest jej zaletą. Nie trwa zbyt długo, a dokładnie tyle, ile trzeba. Miłośnikom wirtualnego zwiedzania pięknych okolic z całego serca polecam.

Stefan Dziekoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020