Menu
Klasyczne buty

Klasyczne buty – buty, które pokochasz

Przez wiele lat nie przywiązywałem do wyglądu zewnętrznego żadnego znaczenia. Koszulę i krawat ubierałem tylko wtedy gdy szedłem na egzamin na studiach.

Kiedy rozpocząłem pracę zainwestowałem w garnitur. Nie zmienia to faktu, że przez długi czas wręcz wyśmiewałem mężczyzn dbając o ubiór, takie zachowanie wydawało mi się mało męskie.

Mniej więcej 7-8 lat temu, wraz ze stałą poprawą mojej sytuacji finansowej zainteresowałem się markowymi ubraniami. Polubiłem dobre zegarki, zainwestowałem w lepsze garnitury. Noszenie odzieży lepszej jakości zaczęło mi sprawiać przyjemność.

Buty natomiast…, cóż buty były na samym końcu. Starałem się by nie kosztowały więcej niż 300 zł, kupowałem wyłącznie na przecenach, tym bardziej że niszczyłem je w tempie ekspresowym. Szczytem dbałości było przeciągnięcie skóry pastą kiwi w płynie. Zniszczoną parę wywoziłem na działkę, a po całkowitym zużyciu wyrzucałem. Pomimo, że zdarzało mi się szyć garnitury na miarę i kupować szwajcarskie, mechaniczne zegarki, do butów nie przywiązywałem żadnej uwagi. Po prostu miały być.

Trochę przypadkowo trafiłem do Sklepu KlasyczneButy. Znalazłem się w towarzystwie butów, o niewyobrażalnych dla mnie cenach – od 700 zł wzwyż, ba marki żadnego z nich nie znałem. Nie były to ani Prada, D&G, Hugo Boss czy choćby nawet Tommy Halfinger. A mimo to kosztowały nawet 1 500 złotych. Bez znaczka, a takie drogie. Niewyobrażalne. Mało tego, wśród butów kręcili się ludzi totalnie sfiksowani na ich punkcie, na czele z szefem całego Salonu, który o butach mógł mówić godzinami  z sensem, fachowo i o dziwo ciekawie.

Klasyczne buty

Zszokowało mnie to do tego stopnia, że dałem się Im przekonać i stałem się posiadaczem dwóch par ręcznie szytych modeli marki Berwick. Pożałowałem zakupu mniej więcej 10 minut po założeniu pierwszej pary. Buty były sztywne, ciasne i niewygodne. Co prawda Ci fanatycy, którzy mi je zachwalali ostrzegali, że tak będzie, bo skóra  gruba i dobra, szycie goodyear welted więc mocne itd. ale powiedzmy szczerze – w porównaniu z moimi ulubionymi Ecco to była tragedia.

Jestem jednak uparty, a Pan Zbigniew i jego załoga wyglądali na naprawdę fachowych i mówili przekonująco, postanowiłem więc dać butom dwa tygodnie. Ba nawet nabyłem prawidła i zacząłem stosować kremy i pasty, które polecali.

I właśnie mniej więcej po dwóch tygodniach  nastąpił cud, a ja otrzymałem dowód, że załoga KlasycznychButów to faktycznie znawcy tematu. Buty w magiczny sposób, wprost z Harrego Pottera dostosowały się do stopy. Wrażenie było niesamowite, wygoda kolosalna.  Poczułem na własnej stopie różnicę między ręcznie szytym obuwiem metodą pasową z dobrej skóry, a nawet drogą „sieciówką”, chodzenie w nich z męki stało się olbrzymią frajdą.

Niczym Niewierny Tomasz, zobaczyłem, ba poczułem i uwierzyłem.

Wszystko by było fajnie, historia zakończyła by się happy endem gdyby nie jedno „ale”. Mam  do KlasycznychButów ogromny żal, od kiedy zacząłem nosić „ich” obuwie, wszystkie inne buty, łącznie z adidasami do biegania  jak za machnięciem magicznej różdżki  stały się niewygodne i toporne. Przekonałem się na własnej stopie, że może być but wygodniejszy od adidasa, a jednocześnie prezentujący się elegancko na nodze. Ponadto pielęgnowane nie niszczą się, co dotychczas wydawało mi się niemożliwe. Albo Pan Zbigniew i jego załoga to prawdziwi czarodzieje, albo może w końcu udało mi się spotkać, prawdziwych fachowców w dziedzinie butów, a może jedno i drugie…?

Cóż okazuje się, że człowiek uczy się przez całe życie, a mądrego warto posłuchać.

Materiał sponsorowany

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020