Menu
kopalnia soli Wieliczce

Ile soli jest w soli, czyli o tym, czy warto odwiedzić kopalnię w Wieliczce

Gdyby ktoś zapytałby mnie, jakie wspomnienia zachowałam z wakacyjnych peregrynacji beztroskich czasów dzieciństwa, bez wahania wskazałabym dwie rzeczy – poziomkowe lody w Jastarni i bajkową, jakby wyjętą z dziecięcych marzeń, scenerię kaplicy św. Kingi w Wieliczce.

Wyjątkowy smak lodów pozostanie w mojej pamięci na zawsze, a o wizycie w kopalni wciąż przypomina mi pozostawiona w rodzinnym domu piękna, skrząca się szara bryła soli na drewnianej podstawce, którą rodzice kupili mi na pamiątkę wyprawy.

Wiele lat później podczas krótkiej wizyty w Krakowie natknęliśmy się na edukatorów muzealnych z Wieliczki, którzy zachęcali do odwiedzenia kopalni. Pamiętam, jak moja kilkuletnia wówczas córka, niczym rasowy górnik, z wielką pasją poszukiwała bryłek soli ukrytych w piasku. Wtedy mieliśmy zbyt mało czasu, by dotrzeć do Wieliczki, ale miłe wspomnienia wróciły, podyktowane chęcią spojrzenia na kopalnię dorosłym okiem i pokazania tego wyjątkowego miejsca własnemu dziecku, które w domu dziadków z niedowierzaniem lizało szarą, kryształową bryłkę, kojarząc sól jedynie z białym proszkiem w solniczce.

700 lat historii zaklętej w soli

O tym, że sól to nie tylko zawartość solniczki czy torebki na sklepowej półce, parę lat później moja córka mogła przekonać się sama. Było warto, bo Wieliczka to ponad 700 lat historii, wyjątkowość doceniona włączeniem na światową listę UNESCO i miliony turystów z całego świata, którzy przyjeżdżają tu po raz pierwszy lub − jak ja − wracają, uwiedzeni magią niepowtarzalnych widoków podziemnego świata.

kopalnia soli Wieliczce

Trudno się dziwić – kopalnia soli w Wieliczce wraz z kopalnią w Bochni to jedyne na świecie obiekty górnicze czynne nieprzerwanie od czasów średniowiecza.

W Wieliczce każdy może być górnikiem

Na miejscu zaskoczyła nas możliwość wyboru trasy. Zapamiętane z dzieciństwa, jednakowe dla wszystkich zwiedzanie zastępują dziś trzy różne wycieczki – tradycyjna Trasa Turystyczna – odpowiednia, by dosłownie i w przenośni dogłębnie „liznąć” niezwykłego klimatu kopalni, przygotowana z myślą o naszych najmłodszych pociechach Rodzinna Trasa „Odkrywamy Solilandię”, częściowo pokrywająca się ze ścieżką turystyczną, i coś dla spragnionych adrenaliny zwolenników mocnych wrażeń – Trasa Górnicza, podczas której wyposażeni w narzędzia, specjalny kombinezon oraz kask z czołówką, możemy przejść przyspieszony kurs trudnego, górniczego rzemiosła.

Tym razem postanowiliśmy postawić na klasykę i zwiedzać szlakiem najpopularniejszej Trasy Turystycznej, ale już dziś wiemy, że podczas kolejnej wizyty w Wieliczce (jakże by inaczej – zapowiada się kontynuacja rodzinnej tradycji) zechcemy wrócić do podziemnego świata jako (prawie) prawdziwi górnicy.

Solne atrakcje do potęgi dwudziejstej

Rozpoczynamy od symbolu Wieliczki – Szybu Daniłowicza. Trasę zwiedzamy w towarzystwie miłego przewodnika mojego imiennika – Pana Mariusza, który już od pierwszych chwil rozwija pasjonującą opowieść o historii kopalni i sięgających XIII w. początkach wydobycia soli. Z przejęciem opowiada o stosowanych w przeszłości metodach wydobywania minerału i transportowania go na powierzchnię. W atmosferze wykutych w solnej skale korytarzy, ukrytych 135 m pod ziemią, po pokonaniu 380 drewnianych stopni, ta wiedza wybrzmiewa zupełnie inaczej niż przed ekranem komputera.

Spośród 20 niezwykłych komór w pamięć zapada nam kilka z nich. Pierwsza to Komora Mikołaja Kopernika z dostojną, monumentalną rzeźbą astronoma, którego, jak się okazuje, interesowały nie tylko tajniki Układu Słonecznego, lecz także to, co ukryte w głębi ziemi. Czy wiedzieliście, że Kopernik jako jeden z pierwszych turystów przechadzał się podziemnymi korytarzami kopalni? O wielu innych ciekawostkach dowiedzieliśmy się od przewodnika, którego z prawdziwym zainteresowaniem słuchała nawet nasza córka.

kopalnia soli Wieliczce

W Komorze Janowice można zapoznać się z legendą o świętej Kindze i jej niezwykłym pierścieniu. Komora Kazimierza Wielkiego zaskakuje obecnością zainstalowanego w kopalni oryginalnego kieratu konnego, którego obecność pod ziemią wydaje się zupełnie nierealna. Niezwykłą atrakcją okazała się także lazurowa toń solnego jeziorka w Komorze Edwarda Barącza i potężny filar pokryty niewyobrażalnie grubą warstwą soli, sięgającą 150 cm.

Sentymentalny powrót

Na koniec kilka słów o najbardziej niezwykłym miejscu pod ziemią, które przesądziło o moim powrocie do Wieliczki. Wykonana w całości z soli Kaplica św. Kingi, bo o niej oczywiście mowa, to największa na świecie podziemna świątynia, która budzi zachwyt rozmachem założenia, bogactwem dekoracji przyściennych reliefów i rzeźb wykuwanych latami przez kolejne pokolenia górników.

Spacerując po solnej posadzce oświetlonej blaskiem żyrandoli utkanych z kryształów soli misternych, jak przed laty miałam wrażenie, że przeniosłam się w inną rzeczywistość – mistyczną i nierealną. I tylko obecność podświetlonej figury św. Kingi w ołtarzu głównym przypominała, że jest to miejsce prawdziwe, w którym kilka razy do roku odbywają się nabożeństwa, uroczyste Barbórki i bożonarodzeniowe pasterki.

Mariusz Gryżewski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2022