Menu
skrzynia transportowa Castelior

O sukcesie marki decydują szczegóły – Andrzej Górecki właściciel firmy Castelior

Zawsze powtarzam, że nie sprzedajemy skrzyń, lecz kompleksowe rozwiązania. Około 85 proc. naszej produkcji stanowią skrzynie transportowo-ochronne z wkładami indywidualnymi, projektowane i wykonywane zgodnie z oczekiwaniami klienta. Wykorzystujemy do tego gotowe obudowy zewnętrzne. Jesteśmy dystrybutorem praktycznie wszystkich marek skrzyń transportowych, przy czym w niektórych przypadkach wyłącznym, co plasuje nas w europejskiej czołówce – mówi Andrzej Górecki, właściciel firmy Castelior

Jakie założenia przyświecały panu, gdy decydował pan o powołaniu firmy specjalizującej się w skrzyniach transportowych?

Andrzej Górecki, Castelior

Andrzej Górecki, właściciel firmy Castelior

Andrzej Górecki – Kierunki strategiczne, które obraliśmy w 2012 r., kiedy powstała firma, są w zasadzie niezmienne. Już wtedy wiedzieliśmy, że w opakowanie to tylko jeden z elementów niezbędnych do prawidłowego zabezpieczenia towaru. Kiedy zacząłem się przyglądać dużym graczom rynkowym z branży, zauważyłem, że na rynkach wschodnich, w tym w Polsce, brakuje producentów, którzy byliby w stanie np. ciąć pianki. Od tego czasu rynek się rozrósł i zwiększyła się konkurencja, ale mimo to mamy silną pozycję. Dlaczego? Zawsze powtarzam, że nie sprzedajemy skrzyń, lecz rozwiązania. Około 85 proc. naszej produkcji stanowią skrzynie z wkładami indywidualnymi. Wykorzystujemy do tego gotowe obudowy zewnętrzne. Jesteśmy dystrybutorem praktycznie wszystkich marek, przy czym w niektórych przypadkach wyłącznym, co plasuje nas w europejskiej czołówce. Naszym celem jest szeroko pojęta jakość, która nie sprowadza się wyłącznie do walorów produktu, ale obejmuje obsługę, rzetelność, terminowość itd. Tego samego oczekuję od kontrahentów. Tego wymaga szacunek wobec klienta.

Dobry produkt to za mało, żeby zdobyć rynek?

Andrzej Górecki – Jakość to dla mnie również gotowość podejmowania walki z napotykanymi problemami i umiejętność radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach. Nawet jeśli stąpamy po krawędzi, to ta krawędź musi być dobrze wyliczona, żeby zawsze zachować bezpieczeństwo. Tylko tak można zbudować silną markę. Jeśli chce się być w czymś dobrym, kluczem jest też wąska specjalizacja kojarzona z daną firmą. W Polsce mamy ciekawe, często nowatorskie, przyszłościowe pomysły, ale cały czas kuleje sfera organizacyjna. Brakuje nam uporządkowania procedur i poważnego stosunku do harmonogramów.

Czym wyróżniają się rozwiązania zastosowane w państwa skrzyniach transportowych?

Andrzej Górecki – Żeby oferować wartościowy produkt, trzeba znaleźć stabilnego dostawcę materiału, który zagwarantuje wysoką jakość i dobrą cenę. Metodą prób i błędów znaleźliśmy solidnych partnerów. Pod tym względem jesteśmy bardzo rygorystyczni i staroświeccy. W biznesie nie ma miejsca na sentymenty i dawanie wielu szans. Jeśli poddostawca zawiedzie, jego błąd może nas zbyt dużo kosztować. Nie możemy sobie na to pozwolić, bo na tym traci nasza marka. Nie idę na ustępstwa, bo wierzę, że to szczegóły decydują o wrażeniu klienta, ocenie produktu i wierności marce. Funkcjonujemy w wymagającym środowisku, które większą wagę niż do ceny przykłada do detali. Dlatego jakość jest kluczem do sukcesu w sprzedaży. Najbardziej zależy nam na bezpieczeństwie towaru klienta. Tu nie ma mowy o szablonie. Każde urządzenie wymaga innej amortyzacji i ochrony. Rodzaj zastosowanej technologii, np. pianki czy gąbki, ma ogromne znaczenie. Często sugerujemy klientom optymalne rozwiązanie, biorąc na siebie ryzyko, które prawdę mówiąc, jest minimalne, bo znamy się na swojej dziedzinie i jesteśmy pewni, że to, co proponuję, doskonale się sprawdzi w określonych warunkach.

skrzynia transportowa Castelior

skrzynia transportowa Castelior

Czy zakładając firmę, celowali państwo w branżę obronną?

Andrzej Górecki – Przede wszystkim. Wszystkie nasze skrzynie mają certyfikaty wojskowe. Ponadto bazują na indywidualnych rozwiązaniach, co w obszarze bezpieczeństwa – jak pokazuje doświadczenie – okazuje się nader słusznym rozwiązaniem. Przy okazji zmierzamy do tego, żeby przyciągnąć do Polski nowe technologie dostępne na rynkach obcych. Znaleźliśmy też firmę, która jako jedyna na świecie już od lat 50 oferuje skrzynie „carbonowe”, ale nie tylko. Przez 2 lata prowadziliśmy z nimi negocjacje w zakresie współpracy i dostępu do nowych technologii. W kwietniu podpisaliśmy umowę współpracy, która pozwala nam realizować indywidualne projekty w nowych technologiach. Obecnie realizujemy wspólnie dwa pierwsze projekty. Na ten moment jesteśmy ich przedstawicielem na Europę Centralną i Wschodnią. Pragnę nadmienić, że firma ta na co dzień mocno współpracuje z General Atomics Aeronautical Systems Inc. (GA-ASI). i realizuje dla nich projekty.

3 lata temu inspirując się dalekim od doskonałości pomysłem Amerykanów, zaprojektowaliśmy jedyną na świecie technologię do wykonania skrzyni z wyjmowanymi wkładami, gdzie wnętrze montuje się bez naruszenia konstrukcji skrzyni. Dodatkowo nasz produkt jest o 15 kg lżejszy od amerykańskiego pierwowzoru.

Choć zaczynaliśmy od dostaw dla sektora obronnego, z czasem nasza oferta zaczęła trafiać do innych odbiorców, m.in. służb medycznych i cywilnych. W obrębie przemysłu obronnego naszymi odbiorcami są głównie jednostki zaangażowane w produkcję wojskową i ich kooperanci. Teraz doszły też firmy spoza tego środowiska, ale większość klientów była lub jest związana z obronnością. Nasi klienci rozumieją, że obudowa jest sprawą drugorzędną, najważniejsze jest wyposażenie skrzyni. Niekiedy jesteśmy też poddostawcą rozwiązań do dużych systemów zabezpieczeń. Dla wielu firm zachodnich, np. z Włoch, Wielkiej Brytanii, jesteśmy partnerem w opracowywaniu innowacyjnych technologii. Robimy też organizery ukryte w wieku skrzyni.

Jak podsumowałby pan 7 lat działalności firmy i jakie ma pan dziś plany i oczekiwania związane z firmą?

Andrzej Górecki – Lata 2012–2013 były bardzo trudne, ale spodziewaliśmy się tego. W tym okresie obserwowaliśmy rynek i analizowaliśmy bardzo dokładnie, czy obrana przez nas strategia jest właściwa. Wielu nie podjęło z nami współpracy, bo bało się przyszłości naszej firmy. W drugiej połowie 2014 r. zaczęły się powroty tych, którzy wcześniej bali się nam zaufać, a w 2015 r. mieliśmy do czynienia z lawiną, która trwała przez kolejne lata. W 2017 r. musieliśmy wręcz wyhamowywać tę dynamikę. Martwi mnie, że w Polsce jest słaby rynek pracy. Brak specjalistów jest poważnym problemem gospodarczym. Kiedy ja zaczynałem, chciałem wiedzieć tyle, ile mój przełożony. Dziś nowi pracownicy na starcie chcą zarabiać tyle, ile ich kierownik. Niestety coraz rzadziej idą za tym kompetencje. Czego chciałbym dla firmy? Żeby ciągle była niepokorna, bo to nie pozwala spocząć na laurach. Jednocześnie trzeba pamiętać, że zlecenia same nie przyjdą. O klienta trzeba zabiegać, zachęcić go do rozmów o wspólnych projektach, przekonać, że warto nam poświęcić czas i zaufać. Obecnie jesteśmy przygotowani do uruchomienia własnej produkcji.

Czy świadomość użytkowników w zakresie roli dobrego zabezpieczenia towaru w transporcie rośnie?

Andrzej Górecki – Rośnie i to do kwadratu. W 2010 r. szacowałem, że rozwój świadomości konsumenckiej w obszarze skrzyń transportowych z tworzyw nastąpi w latach 2019–2020. Trochę się pomyliłem, bo nastąpił 3 lata wcześniej. Kiedyś powszechna była teoria, że do transportu najlepsze jest drewno. Teraz wojsko nie chce słyszeć o drewnie. Wbrew pozorom liczy się również design i estetyka wykonania. Czasem klient zwraca uwagę na rzeczy, które nas zaskakują, bo nie podejrzewalibyśmy, że uzna je za ważne. To wszystko szczegóły, o których mówiłem – niekiedy decydujące. Projektant nie może myśleć o tym, żeby jemu było łatwiej, tylko jak zrobić produkt wygodny dla klienta.

Rozmawiali: Jarosław Dudek i Mariusz Gryżewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020