Menu
Witold Romanowski

Witold Romanowski – Miałem wkład w rozwój Warszawy

Cieszę się, że dzięki spółdzielni mogę pracować z ludźmi i dla ludzi, oddając im kolejne inwestycje w niezwykle atrakcyjnych punktach Warszawy – mówi Witold Romanowski, prezes zarządu Spółdzielni Budowlano-Mieszkanowej Dembud

SBM „Dembud” obchodzi 30-lecie. Jakie były okoliczności powstania spółdzielni trzy dekady temu?

Witold Romanowski – Tak się złożyło, że całe życie jestem związany z Wolą. Tu się urodziłem się, mieszkałem przy Żelaznej i Krochmalnej i do dziś pracuję na Żelaznej – do biura mam 300 m. To tu dorastałem, zakładałem rodzinę, prowadziłem warsztat samochodowy, będąc członkiem Cechu Rzemiosł Motoryzacyjnych. 30 lat temu czasy były dla biznesu bardzo nieciekawe. Jednak chciałem zrobić coś dla siebie i środowiska, które znam i z którym jestem związany całe życie. Czując ducha nadchodzących zmian 1989 r., postanowiłem budować mieszkania, bo w PRL-u rynek nieruchomości praktycznie nie istniał, budownictwo było w rozsypce, a nowe lokale były dla wybrańców.

Kiedy doszło do realizacji pomysłu powołania spółdzielni, zarejestrowanej 7 lipca 1989 r. po wielu dyskusjach i burzliwych wymianach pomysłów na jej kształt, miałem szczęście do wskazanej lokalizacji przy ul. Żelaznej i ziemi pod budowę pierwszych budynków. Miałem też szczęście spotykać odpowiednie osoby we właściwym czasie. Cieszę się, że dzięki spółdzielni mogę pracować z ludźmi i dla ludzi, oddając im kolejne inwestycje w niezwykle atrakcyjnych punktach miasta. A jest ich prawie 20. Dembud to więcej niż kolejne nieruchomości i oddawane lokale – to mieszkańcy i moi współpracownicy, którzy uczyli się razem ze mną, wspierali mnie i przez lata pracowali na markę spółdzielni.

Gdy rozwijaliśmy działalność, kredytowanie budownictwa mieszkaniowego nie istniało. Wprowadzona w latach 90. ustawa Glapińskiego dotycząca spółdzielczości pozwalała robić konkursy dla spółdzielni mieszkaniowych, na które nikt oprócz nas nie składał oferty. Właśnie w latach 90. wybudowaliśmy najwięcej dużych osiedli. Potem rozwój dynamicznie przyspieszył, zaczęliśmy wygrywać przetargi na budowę ważnych inwestycji w najlepszych punktach Warszawy. Dlaczego jesteśmy konkurencyjni? Bo deweloper musi zarobić, a my nie. Nie musimy oszczędzać na jakości, żeby wyjść na swoje.

Wolę realizować mniejsze inwestycje, ale o lepszym standardzie, na lepszym terenie. Naszą ofertę szczególnie cenią rdzenni warszawiacy, którzy lubią śródmieście i pobliskie dzielnice, ale nie tylko. Wśród naszych mieszkańców od dawna było wiele znanych osobistości życia publicznego: polityków, aktorów, dziennikarzy, żeby wymienić tylko prof. Geremka, prof. Paradowską, Bronisława Komorowskiego, Piotra Fronczewskiego, Marka Kondrata, Elżbietę Starostecką. Przez te 30 lat na czele Dembudu poznałem wielu ciekawych ludzi. To też plus mojej pracy i pełnionej funkcji.

Przez lata był pan związany ze sportem. Czy nawyki z tego okresu pomagają w biznesie i zarządzaniu?

Witold Romanowski – Rzeczywiście już jako chłopak trenowałem zapasy w BKS Skra Warszawa. Wojsko, doświadczenia z okresu sportowego pomogły mi przełamać strach, a to w biznesie bardzo cenna umiejętność. Zawsze trzeba się liczyć z protestami mieszkańców sąsiednich nieruchomości, którzy nie chcą koło siebie budowy, z opóźnieniami ze strony podwykonawców, z niesubordynacją. W tej pracy niezwykle przydaje się zarówno odwaga, jak i odporność na stres, nie mówiąc o zdrowiu. Jednocześnie chciałbym podkreślić, że jeszcze ani razu nie mieliśmy sprawy sądowej, co przy tylu wykonawcach i mieszkańcach jest dużym osiągnięciem i świadczy o naszym profesjonalizmie. To zaufanie wobec działań spółdzielni jest dla mnie bardzo ważne.

Która z dotychczasowych inwestycji jest panu najbliższa?

Witold Romanowski – Jak można wskazać najukochańsze dziecko? Pierwsze inwestycje odbiegają od nowych, bo były inne czasy. Technologie zmieniły się w Polsce wraz z wejściem do Unii Europejskiej, o niebo lepsze są też materiały stosowane we wznoszonych budynkach. Diametralnie różni się też podejście do pracy ludzi zatrudnionych na budowie. Dziś pracownicy szanują pracę i poważnie podchodzą do wyznaczonych zadań. Dawniej alkohol na placu budowy był normą. Mimo tych wszystkich znaków czasu zawsze wkładałem w realizowane inwestycje serce i tak samo zależało mi na jakości i zadowoleniu mieszkańców. Chyba udaje się osiągnąć zamierzony efekt, bo w niektórych mieszkaniach pojawia się już trzecie pokolenie. Dużo rodzin mieszka u nas od samego początku. Tylko 10 proc. lokali jest przeznaczonych na wynajem.

Dembud

Z okazji jubileuszu Spółdzielnia wydała pamiątkowy album. Proszę przybliżyć charakter publikacji.

Witold Romanowski – To już dugi album Dembudu – pierwszy wydaliśmy na 15-lecie. W nowym albumie, który wkrótce ukaże się również w wersji elektronicznej, na fotografiach Juliusza Sokołowskiego pokazujemy siedem dzielnic Warszawy, w których wybudowaliśmy budynki mieszkalne, porównując te same miejsca sprzed lat i współcześnie, poczynając od Woli, gdzie zaczęła się historia Dembudu, przez Pragę, Sady Żoliborskie, okolice Dworca Gdańskiego, po ścisłe Śródmieście i najbardziej reprezentatywne miejsca stolicy: Grzybowską, Bonifraterską, Jana Pawła II. Chcieliśmy w ten sposób z jednej strony zwrócić uwagę na wkład SBM Dembud w rozwój krajobrazu stolicy, a z drugiej – zobrazować postęp architektoniczny i dynamikę przemian, jakie dokonały się w miejskiej przestrzeni w ciągu 15 lat, od wydania pierwszej „Jubileuszowej Księgi Adres”. Zmiany widoczne na przestrzeni kilkunastu lat są ogromne. Lada chwila Warszawa będzie miała najwięcej wieżowców w Europie. To wprost niewiarygodne, w jakim tempie, wyrastają nowe budowle, zmieniając oblicze miasta. Oprócz albumu o jubileuszu będzie mi przypominać kartka z kalendarza z datą 7 lipca 1989 r., jaką otrzymałem w prezencie od zespołu.

30 lat na czele Dembudu za panem, ale jeszcze nie mówi pan ostatniego słowa. Jakie projekty są obecnie w planach?

Witold Romanowski – Na kolejne 2 lata mamy już zapewnione zajęcie. Trwają prace związane z przygotowaniem inwestycji na Niecałej 5 i Goszczyńskiego. Na ukończeniu jest też budowa na Potockiej 4A i Bohaterów Getta 4. Działki, na jakich nam zależy, kameralne, w prestiżowych lokalizacjach, nie są łatwe do zdobycia. Dlatego cieszy mnie każda zrealizowana budowa, która staje się cenną wizytówką nie tylko spółdzielni, lecz także Warszawy.

Czy poza pracą jest czas na odpoczynek, spełnianie prywatnych marzeń?

Witold Romanowski – Skłamałbym, gdybym powiedział, że praca pochłania mnie bez reszty. Znajduję czas na sport, jestem też radnym Rady Seniorów Dzielnicy Wola. Mam wiele zajęć, dlatego życzyłbym sobie jedynie zdrowia, aby starczyło sił na tyle aktywności.

Rozmawiał Mariusz Gryżewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij

Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved Magazyn VIP 2020